|
|
Kuchnia
Rybna
Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić
z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.

Przysmacz
Rybkom
Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś
podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.

Łowiska
Jeziorowe
Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a
opublikujemy.

Sprzętowo
To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim.
< więcej >
Linkownia
W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >
| |
 |
Opowieść Wigilijna
Lokomotywa szarpnęła wagony i pociąg ruszył. Przy oknie, jednego z przedziałów, siedział 12 letni chłopiec. Jedyny bagaż jaki miał, to mały chlebak, w którym były kanapki i butelka z napojem, przygotowanym przez jego mamę. Na dworze, budził się październikowy, rześki ranek. Razem z nim, w tym samym przedziale, siedziało dwóch młodych mężczyzn, jego starszy brat ze swoim kolegą. Na podłodze leżały plecaki, wędki i duży, metalowy pojemnik z rybami. Chłopiec jechał wraz z nimi, ku swojej nowej wędkarskiej przygodzie. Pierwszy raz w życiu, będzie uczestnikiem połowów szczupaka. Pociąg wyjechał za miasto. Podróż nie trwała zbyt długo, gdy wysiedli na małej, leśnej stacji i ruszyli dalej drogą, która prowadziła przez las. Słońce było jeszcze nisko, przedzierając się wśród drzew. Długie świetliste smugi tworzyła, prześwietlona, rzadka mgła. Drzewa pulsowały ciepłymi barwami, kolorowych liści, a trawa lśniła od rosy. Na miejsce szli około 40 minut, mijając po drodze małą osadę.
Droga nie dłużyła się chłopcu. Słuchał opowieści o mieszkańcach jeziora, do którego teraz szli o: linach, karasiach, płociach i okoniach, a przede wszystkim, o szczupakach. Na skraju lasu było nieduże jezioro, do którego przylegało drugie - trzy razy mniejsze, połączone wąskim pasem wody, gęsto zarośniętym sitowiem. Jezioro było podłużne, z nieregularnym brzegiem, porośniętym wokół sitowiem i trzciną, mnóstwem małych zatoczek i jednym, długim cyplem.
- Właśnie tu zaczniemy łowić. Zdecydował jego brat i weszli na cypel.
Kolega brata od razu doszedł do wody, sprawdzając przyniesione w sadzu ryby na przynętę. Wszystkie żyły, a po wymianie wody zrobiły się bardziej energiczne i słychać było jak uderzają o metalowy sadz. Brat, w tym czasie wyciągał bambusowe wędki z pokrowca. Dołączył do nich spore, płaskie, okrągłe kołowrotki, a na żyłkę założył spławiki z korka, z grubą, czerwoną atenką. Na końcu dowiązał metalowe linki z dużym haczykiem. Chłopiec był ciekaw wszystkiego, zadawał dużo pytań, na które, cierpliwie mu odpowiadał brat i jego kolega.
- Koniec gadania, czas zacząć łowić ryby.
Padła komenda i zarzucili wędki. Pierwsze żywce znalazły się w wodzie. Pozwolono mu stanąć przy jednej z nich i pilnować. Chłopiec przykucnął przy trzcinach, tak, jak to zrobili jego współtowarzysze i z wielkim oczekiwaniem obserwował tańczący korek. Nim zdążył pomyśleć co będzie dalej, korek skrył się, a leżąca na ziemi żyłka, zaczęła znikać w jeziorze.
- Bierze, bierze, szybko! Krzyknął na brata, by ten przyszedł, bo on, miał tylko pilnować wędki. Wędka się wygięła tak mocno, jak jeszcze nie widział. Na końcu żyłki, w kryształowej wodzie walczyła ryba, o której śnił od paru dni, gdy dowiedział się, że pojedzie łapać szczupaki. Gdy ryba się uspokoiła, nieoczekiwanie, brat dał mu do ręki wędkę i pozwolił dalej holować. Czuł na końcu wędki ciężar, który przesuwał na boki z łatwością jego wędkę. Ryba walczyła, ale dała się przyciągnąć w końcu do brzegu. Gdy była blisko, jego brat wprawnym chwytem podebrał rybę ręką. Wyjął wystający z pyska hak i ułożył na trawie. Chłopiec wziął w ręce swojego pierwszego, ogromnego, półmetrowego szczupaka. Ręce mu drżały i gadał z emocji jak nakręcony. Ryba był śliczna. Miała czarny jak węgiel grzbiet, biały brzuch i lśniące złotem boki w ciemne cętki, a wyprostowane czarno-czerwone płetwy, zrobiły na nim największe wrażenie.
- Już wystarczy tego oglądania - powiedział brat. Przełożył szczupakowi sznurek przez pysk i puścił do wody.
Szczęśliwy chłopiec, znów kucnął przy swojej wędce i z niecierpliwością wpatrywał się w korek. Dwie godziny minęły tak szybko, że nawet tego nie odczuł. Nie miał już brania i nie złowił więcej nic. W tym czasie, jego brat wraz z kolegą, złowili trzy szczupaki. Zwinęli wędki i zjedli wspaniałe kanapki.
- Na dzisiaj wystarczy nam ryb - powiedział brat. Teraz, zostawimy tu wszystko w jednym miejscu i pójdziemy pozbierać grzyby.
Las był dosłownie za plecami, ale chłopiec nie poszedł z nimi. Wolał zostać przy wędkach i szczupakach uwięzionych na sznurkach. Patrzył na ryby i oglądał pozostawione, zwinięte wędki, oparte teraz, o pusty po żywcach sadz. Był tak zamyślony i zajęty, że nie zauważył, jak podszedł do niego nieznajomy.
- Po co ci tyle ryb !? Usłyszał obcy głos za plecami.
Zerwał się na nogi wystraszony. Obok niego stał starszy pan, w starych gumiakach, znoszonym palcie i czapce z nausznikami, które rozwiązane, sterczały na boki jak u psa uszy.
- Ja tylko pilnuję proszę pana.
- To nie są twoje ryby ? Spytał. - A te wędki też nie twoje?
- To mojego brata i jego kolegi. z którymi przyjechałem.
Starszy pan przyjrzał się wędkom i obejrzał szczupaki na sznurkach. Popatrzył na chłopca przez chwilę i poszedł na koniec cypla. Chłopiec nie spuszczał go z oczu, był nieco wystraszony obecnością nieznajomego mężczyzny, który teraz stał i rozglądał się, po zmarszczonej tafli jeziora. Po kilku minutach, wyjął z kieszeni palta podłużną deseczkę, na której miał nawiniętą grubą żyłkę. Prawie tak grubą, jak ta. którą jego mama rozciągała do suszenia upranych ubrań. Mężczyzna bez pośpiechu rozwinął całą żyłkę i ułożył na ziemi. Na końcu była spora pętla, którą przełożył sobie przez gumiaka na nodze. Z drogiej strony, dowiązana była duża blacha z kotwicą. Chłopiec patrzył teraz z zaciekawieniem, nie rozumiejąc, po co ten człowiek założył sobie pętlę na nogę i do czego służy ta blacha. Mężczyzna złapał żyłkę metr od blachy i zaczął nią kręcić nad głową. Po chwili puścił, a blacha poszybowała wzdłuż trzcin, prostując całą żyłkę, która była dowiązana do nogi. Czegoś takiego jeszcze nie widział. Starszy pan, spokojnie, bez pośpiechu zaczął ściągać do siebie blachę. Gdy ją wyciągnął, ponownie ułożył starannie żyłkę na ziemi i znów zarzucił przynętę. Wszystko to robił płynnie i wyglądał tak, jakby był częścią tego jeziora. Przypominał czaplę, która ostrożnie przesuwa się wzdłuż trzcin, czatując na zdobycz. Ku zdumieniu chłopca, po trzecim rzucie, wyciągnął z wody szczupaka, większego niż te, które złowili. Mężczyzna ogłuszył rybę grubym kijem, wyjął kotwicę i zwinął całą żyłkę na deseczkę, na której ją przyniósł. Schował do kieszeni palta, a z drugiej wyjął papierosa i zapalił. Stał tak chwilę plecami do chłopca i spoglądał znów na jezioro, tak, jakby się z nim żegnał. Podniósł z ziemi rybę i ruszył w kierunku chłopca.
- Proszę pana, a czemu już pan nie łowi?
- Bo nie mam takiej potrzeby.
- Jak to nie ma pan takiej potrzeby? - dociekał chłopiec.
- Przecież jak biorą, to trzeba łapać.
Starszy pan zmarszczył czoło i spojrzał chłopcu prosto w oczy.
- Nigdy nie zabieram ryby, jeśli jej nie potrzebuję. Biorę tylko wtedy, gdy chcę ją zjeść. Ten szczupak wystarczy mi na dwa dni. Później zjem coś innego, bo co dzień nie jemy w domu ryb.
Popatrzył na szczupaki na sznurkach w wodzie i spytał się chłopca.
- Czy twój brat, będzie jeszcze dzisiaj łowił ryby?
- Nie. Powiedział, że ryb nam starczy.
Mężczyzna uśmiechnął się lekko. Pokiwał głową ze zrozumieniem i rzekł.
- To dobrze.
Spojrzał jeszcze raz w oczy chłopca, mądrze i wnikliwie. Poklepał po ramieniu i odszedł ze swoją zdobyczą, do domu, który stał na drugim brzegu jeziora.
Niedługo po tym, z lasu wyszedł jego brat z kolegą, niosąc dwie torby maślaków. Wyjęli z wody ryby i sprawili je na miejscu.
Wnętrzności wrzucili w sitowie.
- To dla raków, one też muszą coś jeść. Powiedział kolega brata.
Sprzątnęli po sobie wszystko i tylko wygnieciona od plecaków trawa, świadczyła o czyjejś obecności nad jeziorem. Ruszyli znów drogą przez las, do małej stacji. Pociąg ruszył i chłopiec usnął. We śnie, holował swojego pierwszego w życiu szczupaka.
Minęło wiele lat, a dorosły już mężczyzna, wciąż pamięta spojrzenie starszego pana i to, co powiedział.
- Nigdy nie zabieram ryby, jeśli jej nie potrzebuję.
Robert "Joker" Ciarka
– Komentarze –
 | autor - Paweł_32 napisał: Wspaniałe opowiadanie. Przypomina te już prawie zapomniane czasy...W dzieciństwie też próbowaliśmy coś łapać bambusowymi wędkami, ale to były lata 80te i miejsca raczej nieodpowiednie (kłusowanie na małych prywatnych stawikach koło domostw - małe karasie...lipa.....). Oj chciałoby się przeżyć takie chwile jak ta opowiedziana...
January 7, 2007 12:49 am 83.5.245.146 | 
|
 | autor - joker napisał: Dziękuję Pawle, że ci się podobało.
Dla mnie był to, jeden z ważniejszych momentów na początku mojego wędkarstwa. Miałem kilka takich sytuacji, w których zrozumiałem czym jest zachowanie umiaru, nie tylko w zabierani u ryb. To jakie mam podejście do przyrody, zostało ukształtowane w dzieciństwie. Nawet rybacy długo jawili mi się jako porządni ludzie, ale to już inna historia.
January 13, 2007 10:35 pm 87.96.65.4 | 
|
 | autor - Pike napisał: Wiesz już Joker, że bardzo mi się podobało, więc chcę tutaj powiedzieć o czym innym.
Ja zazdroszczę wszystkim, którzy spotkali nad wodą wędkarza, który coś wie, rozumie, ma do powiedzenia. I to cokolwiek. Ja spotykam tylko takich od szczupaków, które jedzą kaczki.
Mam nadzieję, że to nie ostatnie Twoje opowiadanie. Pozdrawiam.
January 14, 2007 7:22 am 85.89.170.145 | 
|
 | autor - joker napisał: Dziękuję za komentarz Tomku-Pike i pomoc
Masz rację, jakoś miałem sporo szczęścia do spotkania na swojej drodze wielu fantastycznych ludzi z wedką. Potrafili oni w prosty sposób pokazać jak ważny jest szacunek do otaczającej nas przyrody. Ten Pan z opowiadania, nigdy nie miał karty wędkarskiej i może nawet nie wiedział, że coś takiego jest potrzebne. Dzisiaj każdy nazwał by go kłusownikiem. Dla mnie był ( bo już nie żyje) wspaniałym wędkarzem, mimo, że łowił bez karty i bardzo prymitywnymi metodami. Spotkałem go tam, nad tą wodą, nie raz i zawsze byłem pełen podziwu dla jego obcowania z tym jeziorem. On te jeziorko traktował tak, jak dobry gospodarz swoje zwierzęta. Mam nadzieję, że zrozumiesz o czym myślę. Dbał i pilnował, chociż ono nie było jego własnością, i nikt mu tego nie kazał robić lub też prosił go o to.
January 23, 2007 10:38 pm 87.96.34.99 | 
|
 | autor - Tomek-Pike napisał: Oczywiście, że rozumiem Joker. Rozumiem wręcz doskonale. A teraz - na razie grzeczne - zapytam: gdzie kolejne opowiadanie?! Pozdrawiam serdecznie. 
January 29, 2007 8:03 am 85.89.170.145 | 
|
 | autor - Adek napisał: Świetne zapraszam na moją strone www.wedkarstwo222.prv.pl
October 27, 2007 9:24 pm 83.2.174.1 | 
|
 | autor - Grzesiek napisał: Świetny artykuł, bardzo mi się spodobał, też chciałbym przeżyć wiele wspaniałych chwil nad wodą i prawdę mówiąc miałem raz podobną. Pojechałem wraz z bratem nad staw, miałem wtedy około 10 lat. Brat dał mi, żebym pilnował jednej wędki (to była żywcówka). Jak zauważyłem branie natychmiast z całej siły zaciąłem, jednak brat z obawy, że to duży szczupak odebrał mi wędkę. Miał około pół metra. Co do atykułu to wydaje mi sie, że już to gdzieś czytałem i wydaje mi się, że było to opublikowane w jakimś czasopiśmie wędkarskim, czyżby to był \"Wędkarski Świat\"? Jeszcze raz gratuluję artykułu.
January 25, 2008 6:04 pm 83.30.181.175 | 
|
|
Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień
Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.
Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.
>>GÓRA<<
|
 |
|
 Wędkoholik POLECA




Ratujmy Szczupaka
Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu.
Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC.
Nie bądźcie obojętni na sprawę

Ratujmy Ryby
W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje
rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by
przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.

Karpiowanie
W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem
karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie.
Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.

Nowości na stronie
Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie,
zajrzyj tu.

Lake Fishing Club
We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski.
Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >
|
|
 |