Usportowione Wędkarstwo
Zadano mi kiedyś pytanie - Czy wędkarstwo to sport? A ja zadam pytanie - Czy wędkarstwo musi być sportem, czy może pozostać tym czym jest?
Zanim przejdę do odpowiedzi na postawione przez siebie pytanie spróbuję odpowiedzieć na zadane pytanie, wcześniej odpowiedzmy sobie na inne - Czy grzybiarstwo to sport?. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że zarówno grzybiarstwo jak i wędkarstwo nie jest żadną dyscypliną sportową jak to niektórzy chcą za wszelką cenę sklasyfikować. Dla mnie sprowadzanie wędkarstwa do kategorii sportu, jest tym samym, co sprowadzanie grzybiarstwa do dyscypliny sportowej. Sam zbieram grzyby i myślę, że każdy zgodzi się (no może prawie każdy), że grzybiarstwo to hobby, a nie sport. Obie te czynności zaspakajają nasze odwieczne żądze zbieractwa i myślistwa.
Skąd w ogóle mogło się wziąć pojęcie sport wędkarski, albo wyczyn wędkarski? Według mnie części działaczom stowarzyszeń wędkarskich (nie tylko polskich) nie wystarczyło, że są organizatorami życia wędkarskiego w określonym środowisku. Postawili sobie za cel spopularyzowanie wędkarstwa, aby stało się masowo uprawiane przez jak największą rzeszę ludzi. Im więcej ludzi tym większe pieniądze. Większe pieniądze, to większa możliwość działania. Takie poczynania działaczy były na rękę producentom, bo im więcej ludzi zajmuje się wędkarstwem, tym więcej wyprodukowanego sprzętu da się sprzedać i znów są większe pieniądze. Jedną z form, dzięki której można coś spopularyzować, jest organizowanie zawodów. Żeby je organizować trzeba wędkarstwo nazwać sportem, najlepiej dla każdego, bo to też reklama prowadząca do zwiększania ilości. No i wędkarstwo zaliczono do sportu.
Jak by tego było mało zaczęto mówić o sporcie rekreacyjnym i sporcie wyczynowy. I znów sport rekreacyjny to woda na młyn do umasowienia, bo oznacza dla każdego dostępny mogący być uprawiany wszędzie na wczasach majówkach i przy każdej okazji. Określenie sport rekreacyjny kojarzy się ze sportem, czyli działaniami przynoszącymi pozytywne efekty dla zdrowia fizycznego, ale również jako rekreacja jest formą wypoczynku fizycznego.
Sport wyczynowy kojarzy się z wysiłkiem fizycznym, przekraczającym możliwości przeciętnego człowieka, dla osiągnięcia wyniku sportowego. Sport wyczynowy pociąga za sobą działania wyposażenia w najlepszy możliwy do osiągnięcia sprzęt i nowatorskie metody działań. I znów forsa. Jeśli coś się sprawdza momentalnie jest reklamowane i przemysł rusza z produkcją, więc wsparcie zawodów i wyczynowego działania jest sponsorowany dla osiągnięcia konkretnego celu. „Ten zawodnik wygrał, bo używał sprzęt naszej firmy”. Skąd my to znamy?
Uczynienie z wędkarstwa sportu i to powszechnego, było możliwe, bo na posiadanie wędki nie trzeba mieć specjalnego zezwolenia, jakie trzeba mieć przy posiadaniu broni palnej. Człowiek ze swej natury jest łowczym i nie należy się wstydzić tego czym natura nas obdarzyła. Dostępność polowania na zwierzynę wodną jaką są ryby, czyli wędkowania, jest dużo większa jak dostępność polowania na zwierzynę leśną. Tak też przez kwalifikowanie wędkarstwa do sportu dla potrzeb niektórych działaczy i producentów sprzętu, został wypaczony sens wędkarstwa.
Według mnie wędkarstwo, to nic innego jak rodzaj myślistwa. Wszystkie cechy jakie towarzyszą wędkarstwu są cechami myślistwa i ze sportem nie mają nic wspólnego. Bo czy podstawowym czynnikiem działań sportowych jest polowanie na zwierzynę? Czy dbanie o prawidłową populację zwierzyny i dbanie o dobre warunki rozrodu i chowu zwierzyny są celem sportu? Czy dbałość o ochronę środowiska przed degradacją są celem sportu? Odpowiedź brzmi - nie. Natomiast wszystko to cechuje właśnie wędkarstwo, bo jest częścią myślistwa.
Ten tak zwany wyczyn przynosi więcej szkód dla środowiska niż korzyści, a jest to sprzeczne z uprawianiem wędkarstwa i działalnością w tym zakresie. Walenie kupy zanęt nafaszerowanych nierzadko chemią prowadzi w prostej drodze do zakwaszenia wód i eutrofizacji. Nałapanie ryb zabicie ich tylko dla wykazania się ilością i wagą tego co się udało złapać. Wiele z tych ryb złapanych przez wędkarzy w normalnych warunkach zostałoby wypuszczonych po zaspokojeniu instynktu łowcy. Przeciętny wędkarz wrzuca do wody o wiele mniej zanęt. W większości przypadków są to ilości, kompletnie nie mogące zakłócić równowagi biologicznej akwenu.
Czy widział ktoś aby myśliwi organizowali zawody, w których celem by było wystrzelanie jak największej ilości zwierzyny, która nie jest pod ochroną, dla zdobycia jakiś nagród i satysfakcji mistrza zawodów? Ja takich zawodów nie widziałem. I tak samo powinno być w wędkarstwie. Wędkarstwo powinno być tym czym jest, a nie sportem. Nie należy usportowiać tego co nie jest sportem. Rywalizacja naturalna wędkarzy nie ma nic wspólnego z rywalizacją sportową. Wędkarstwo jest myślistwem, a nie sportem. Dlatego brzydzę się i nie godzę z nazywaniem wędkarstwa sportem i to w jakiejkolwiek formie. Jestem MYŚLIWYM, a nie sportowcem.
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
– Komentarze –