Wędkowanie na Skomelnym
Witam, to mój debiut na Lake Fishing, więc proszę o wyrozumiałość.

Witam wszystkich serdecznie
Sobota
Nie planowałem żadnego wyjazdu na ryby, jednak telefon od Puzia, który jak zwykle konkretnie i rzeczowo stwierdził: „spiny w łapy i do roboty”, sprawił, że po ciężkim tygodniu w pracy rzuciłem wszystko i pojechałem. Sobotni wybór padł na j. Skomelno. Do wypróbowania był nowy nabytek Sławka - łódka Predator. Zamierzaliśmy lekko spinningować z nastawieniem na okonie i szczupaki. Wyjechaliśmy o godzinie 8, dość późno, tym bardziej, że pogoda nie nastrajała, a na pewno nie był to dzień na drapieżnika. Mimo wszystko z całym majdanem meldujemy się na miejscu o godzinie 10, wodujemy łódź, montujemy silnik i w drogę. Pierwsze poleciały paprochy na bocznym troku. I tu małe zdziwienie - zero kontaktu z rybą. Po godzinie u Sławka czepia się mały szczupaczek, a u mnie bez zmian.

Pierwszy szczupak
Kombinujemy z kolorami, tempem prowadzenia, ale niewiele to pomaga. Niebo lekko zaczyna przysłaniać się chmurami, a mimo to lustra wody nie marszczy nawet delikatny wietrzyk - totalna cisza. Na twarzach lekka konsternacja - co jest grane? W między czasie mam okazje poznać Teda, który właśnie podpływa do nas i widząc zatroskane twarze postanawia coś zaradzić.

Spotkanie z Tedem

Lekarstwo na chwilowe niepowodzenia?
Po sympatycznej rozmowie z Tadeuszem zmieniamy miejsce na głębsze, przynęty prowadzimy w chłodniejszej partii wody i jest pierwsze zdecydowane branie. To ładnie wybarwiony okoń, a więc może to jest klucz do sukcesu.

Jeden z ładniejszych okoni

A ten zdecydowanie z przedszkola
Kolejne minuty weryfikują nasze przypuszczenia i niestety konkretnych wyników brak, poza niewielkim okonkiem u Sławka. Ale nie rezygnujemy. Kolejna zmiana miejsca, tym razem odnajdujemy małą górkę na południowym skraju jeziora. Zmieniamy przynęty na małe twistery w jasnych kolorach z dominacją bieli i na wędkach za chwilę mamy niewielkie szczupaczki, które delikatnie wypinamy i wypuszczamy do wody.
Na pewno nie o takiego nam chodziło
Powodów do zadowolenia nie ma, choć widoki przepiękne, bo jezioro ma niedostępną linię brzegową z licznymi zwalonymi drzewami, krzakami, gdzie licznie gromadzą się łabędzie. Uwielbiam takie miejsca - cisza, spokój, niewielu wędkujących - zresztą wiecie, o co chodzi...

Młode łabędzie
i ich ojciec

Rozmawiamy o wszystkim i niczym, poznaje plany Sławka co do imprezy „Pożegnanie Lata” w Starosielu, i słysząc o licznych atrakcjach, w jednej chwili postanawiam o przyjeździe, jeśli tylko czas pozwoli. Na wodzie nic szczególnego się nie dzieje, nie zauważamy u innych wędkujących specjalnych wyników, ale może warto wspomnieć o kilku karpiach dla zainteresowanych tym zbiornikiem. Mija godzina 17 i skoro nic nie wskóraliśmy tutaj pozostaje tylko jeszcze jedna możliwość - płytkie, brzegowe partie, licznie porośnięte grążelem. Już po chwili "Predator" tnie wodę na północ, a Sławkowi brakuje tylko wąsów i brody jak u starego bosmana.

Północna część jeziora

i trudno dostępny brzeg
Po kilku minutach jesteśmy na drugiej stronie, pierwszy rzut i widzę u kolegi wygięty spinning. Szczupak robi dużo zamieszania wśród roślinności, hol musiał być szybki i zdecydowany i mamy pierwszego "normalnego" szczupłego ok. 45 cm, a to akurat wymiar minimalny u gospodarza wody, ale po tylu trudach Puzio postanawia zwrócić rybie wolność.
Kolejną godzinę spinningujemy paproszkami wśród zatopionych krzaków w pobliżu brzegu, ale jednogłośnie podejmujemy decyzję o kapitulacji i żegnamy Skomelno o godzinie 20. Przepiękny zachód słońca poprawia nam humory w drodze powrotnej.
Podpływamy do Teda, tu też bez rewelacji, poza niewielkimi krasnopiórkami nic się nie działo. Doszukujemy się powodów, ale wszystko wskazuje na to, że wiosenne odłowy "załatwiły" ten zbiornik.

Niedziela
W drodze powrotnej ze Skomelna planujemy niedzielę - wybór pada na starorzecze Bugu w okolicach miejscowości Uhańki. Nad wodą jesteśmy o godzinie 12. Strategia ta sama, czyli na początek paproszki w kolorze motoroil z zielonym brokatem. Okonie żerują chimerycznie i brania są sporadyczne i delikatne. Nie zniechęcamy się takim początkiem. Przynętę prowadzę na głębokości około 1,5 metra wśród licznych kęp wywłócznika i mam mocniejsze uderzenie. Żyłka 0,12 mm pozwala mi tylko na niewielkie kontrolowanie sytuacji, ale radzę sobie z omijaniem zielska, a po chwili widzę przyczynę chwilowego zamieszania. To wzbudzający mój uśmiech niewielki szczupaczek, który zaplątał się w rośliny i sprawiał wrażenie o wiele większej ryby. Takich atrakcji było jeszcze kilka, ale postanawiam zmienić miejsce na bardziej czyste.
Początek zapowiada się zachęcająco, bo po kilku minutach mam dwa okonie w granicach 25 cm, ale niestety na tym się kończy. Kolejne były o wiele mniejsze, mimo, że ryby są bardzo aktywne i atakują zaciekle drobnice przy powierzchni wody. Zmieniam przynętę na płytko schodzący woblerek w ciemnym kolorze, ale to niewiele pomaga. Drapieżniki ignorują kolejne zmiany kolorów. U Sławka jest podobnie, czyli bez rewelacji. Około godziny 15 postanawiamy odwiedzić Bug w okolicy Husynnego i spróbować ciężkich ripperów. Na miejscu jesteśmy o 16, a rzeka jak zwykle urokliwa, płynie leniwie wśród drzew, jednak aktywności ryb nie widać.

Bug w okolicach Husynnego
Puzio zakłada 12 cm twister i w pierwszym rzucie łapie wymiarowego szczupak, więc nie będzie tak źle. Postanawiamy się rozdzielić i próbować szczęścia w różnych miejscach. Kolejne dwie godziny mijają na oraniu dna dużymi gumami i w końcu ja mam uderzenie. Już wiem, że ryba nie jest duża, ale kolejny szczupak cieszy oko, ma równe 50 cm, ale zwracam mu wolność.

Największy szczupak
Następną godzinę poświęcam na małego, płytko schodzącego woblera imitującego ukleję i żyłkę 0,14 mm licząc na bolenia. Niestety prowadząc go w warkoczu za zwalonym drzewem widzę jak mały szczupak atakuje moją przynętę i po chwili ją odcina. No cóż, szkoda, że skaleczona ryba odpływa.
Zaczyna zmierzchać, więc kończymy wędkowanie. Zmęczeni, ale zadowoleni, bo kilometry w nogach wyjdą tylko na zdrowie. Następnym razem z pewnością będzie lepiej.
Marcin "Cinek" Lalak
– Komentarze –