Paleta przyponowa
Przez długi czas dręczyło mnie zaginanie się żyłki, czy plecionki na zwykłych zwijadełkach do przyponów. W końcu postanowiłem pozbyć się tego kłopotu raz na zawsze. Zrobiłem paletę.
Ale po kolei. W poniedziałek byłem z kolegą na warmińskim jeziorze. Celem było sprawdzenie co porabiają karpie. Gdy rozwijaliśmy sprzęt i Marcin szykował zestawy zwróciłem uwagę, że jego przypony są proste, bo przewozi je rozpięte na specjalnie do tego zrobionej palecie. Rzecz w tym, że takiej nie uwidzi się w sprzedaży. Jedynym ratunkiem może być metoda Adama Słodowego "zrób to sam". Pomimo, że do strugania i drobnego dłubania mam dwie lewe ręce, postanowiłem, że trzeba brać się do roboty. Czego to człek nie zrobi, żeby sprzęt miał należyty wygląd w celu złapania tego wymarzonego okazu.
No to do roboty. Kupiłem styropianową packę tak na wszelki słuczaj od razu metrową, że jak coś sknocę, to będzie jeszcze z czego dłubać. Do tego cienki mosiężny pręt (lepszy byłby ze stali nierdzewnej, ale nie było) klej do styropu i innych materiałów (użyłem super fix, ale może być distal), korek w płachtach 3mm i taśmę dwustronnie przylepną.
Najpierw odciąłem brzeszczotem rączki od pacy. Teraz na obu końcach obrysowałem dwa prostokąty. W ten sposób zaznaczyłem miejsca gdzie wytnę otwory. Wewnątrz obrysu wydłubałem małe dziurki pod brzeszczot i nim dokończyłem dzieła. Opiłowałem i wygładziłem otwory i rozciąłem pacę na dwie części. Brzeg otworu, po którym będzie biegła później linka stągiewki podpiłowałem ukośnie, by zmniejszyć jakiekolwiek kanciaste twory, na których mogłaby się zaginać linka.
Udało się w miarę równo, więc z pacy będą dwie palety, jedna na długie, a druga na krótkie przypony. W końcu w boczkach styropianu wywierciłem otworki tak aby przeszedł przez nie pręt i podzielił wyrzeźbiony wcześniej prostokątny otwór mniej więcej na pół. Teraz wszystko wędruje na stół.
Przyszedł czas na przygotowanie korka. Jest konieczny by potem sztywno trzymały się zapinki rozciągające przypon. Docinam ostrym nożem na drewnianej desce na odpowiedni wymiar. Zaokrąglam rogi i wycieniam brzeg, który znajdzie się od strony otworu w palecie. Na lewej stronie przyklejam dwa paski taśmy samoprzylepnej. Będzie łatwo potem przez nią przechodzić pineska. Klej jest twardy i kruchy, więc posłuży tylko na brzegach zespolenia (tu potrzebne mocne związanie elementów) i wąskim paskiem przez środek.
Pozostałą część płaszczyzny smaruję klejem i teraz dopiero zrywam papier na taśmie samoprzylepnej. Raz dwa pasuję korek na styropianową paletę i dociskam dokładnie każde miejsce przylegających do siebie elementów, wyciskając nadmiar kleju. Wycieram wyciśnięty klej dobrze wilgotną ściereczką i odwracam moje dzieło korkiem do blatu stołu i dociskam. Jeszcze chwila i prawie gotowe.
No i została jeszcze jedna czynność. Przełożony pręt przez styropian przyciąłem tak, żeby był krótszy około 3 mm od szerokości palety. Dzięki temu po włożeniu w paletę, z każdej strony pozostał niewielki dołek, który wypełniłem klejem. Po zaschnięciu będzie działał jako korki oporowe, zamykające pręt w styropianie. Teraz pozostawiam moje wyroby hehehe do wyschnięcia kleju.
Tymczasem robię przypony, by sprawdzić jak to funkcjonuje w realnej rzeczywistości. Przypony z krętlikiem przyszpilam za oczko krętlika bezpośrednio do palety, a w pozostałych pętelkę nakładam na plastikowy łepek pineski przed wbiciem jej w paletę. Wpierw oczywiście haczyki zaczepiłem o pręt w otworze palety.
Hmmm jestem zadowolony. Nawet nie przypuszczałem że się uda. A może jednak umiem trochę dłubać?
Bawił się w manufakturę
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
– Komentarze –
Dopisz swój komentarz