| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Trochę o nęceniu  

Ryby, tak jak i ludzie są węchowcami i wielkimi smakoszami. Czasem ich apetyt prowadzi do obżarstwa, a takim przykładem na to jest karp, czy też leszcz. Gdy już w czymś zasmakuje, wychodzi z niego natura żarłoka. Dlatego przygotowując pokarm, zwracamy uwagę przede wszystkim na świeżość składników i ich smakowo -zapachowe walory.

Pamiętam jak będąc nad wodą nastawiłem się na duże karpie. Używałem zanęty do koszyka i rzucałem ugniatane ręcznie kulki do miejsca z zestawem spławikowym. Resztki rozsypanej i pokruszonej zanęty zrzucałem z pomostu do wody. Ponieważ rozrobiłem małą jej ilość, po pewnym czasie zabrakło i trzeba było dorobić.

Odłożyłem wędkę z założoną przynętą na haku tak, że haczyk z pustym jeszcze koszykiem znalazł się na dnie przy pomoście. Gdy rozrabiałem zanętę zauważyłem, że koniec wędki zadrżał. Zdziwiony spojrzałem na zestaw pod wodą, a tam ku mojemu zdumieniu mały, niewiele ponad kilowy karp pcha pyskiem moją 3cm kulę ciasta proteinowego wlokąc za tym pusty koszyk. Po cichu włączyłem wolny bieg kołowrotka i postanowiłem obserwować, co też będzie się dalej działo. Oczy zrobiły mi się jak pięciozłotówki, gdy karp stanął do góry ogonem i wachlując nim próbował wbić olbrzymią, truskawkową kluchę w pysk. W końcu dławiąc się zadanie wykonał. No cóż miałem w tej sytuacji robić? Zaciąłem i po krótkim holu karp był już na pomoście.

Jest to dobitny dowód na to, jak dobra zanęta, nawet w niewielkich ilościach przyciąga ryby i jak potrafiła wyzwolić w karpiu dziki wręcz apetyt. Wyobrażam sobie jak mu ciekła przysłowiowa ślina, że nie zwracał uwagi ani na toczący się na dnie koszyk, ani na mnie, tylko z mozołem wciskał sobie olbrzymią porcje żarcia z haczykiem do pyska. To całkowicie uzmysławia wagę, jaką musimy przywiązywać do przygotowania pokarmu dla ryb, a na to nigdy nie ma czasu i nie zawsze wszystkie potrzebne składniki mamy w sklepie.

Najczęściej stosujemy gotowe, kupione produkty. To wszystko, na co nas stać. Dobrze, jeżeli jeszcze przy rozrabianiu dodamy jakiś specyfik. Jeżeli smak i węch są tak ważne u ryb, to każdy chyba przyzna, że warto się trochę zastanowić, co kupić i jak nad wodą przygotować.

Najłatwiej kupić w sklepie najtańsze gotowe mieszanki, bo te są wszędzie i pod dostatkiem. Czy zastanowiliście się kiedyś nad faktem, co producent za tak małe pieniądze mógł nam dla tych ryb zaoferować? No chyba niewiele, biorąc pod uwagę ukryty w cenie zysk jego, hurtowni oraz sprzedawcy. Przeciętnie kilo takiej zanęty kosztuje tyle, co pół kilo pojedynczego składnika dobrej jakości.

Potem widzę jak nad wodą nerwy zżerają wędkarza, co i raz dosypującego zanęty do wody, a tu jak nie brało, tak i nie bierze. Pierwsza moja rada: lepiej kupić mniej zanęty, a dobrej jakości renomowanego producenta, niż tanio, byle co i z mizernym efektem.

Jeżeli kupujemy coś, czego nie znamy, to na początek bierzmy jedno opakowanie, nawet jeżeli na opakowaniu jest napis super, podpis znanego wędkarza wyczynowego, czy też inne cuda. Pamiętajmy, że to może być tylko reklama. Szczególnie jeżeli jest coś dłuższy czas na rynku, lub produkowane tylko na licencji, albo rozsypywane w innym miejscu niż u producenta. Jeżeli już trafimy na coś co nam odpowiada, dobrze jest zostawić sobie jedną paczkę na przyszły sezon, aby w razie zmiany opakowania, czy też tak dla wszelkiego spokoju, co i raz mieć porcję do kontrolnych porównań. Nie będę tu ani krytykował, ani reklamował jakiś wytwórców. Podałem ogólne zasady, jakimi się kieruję przy doborze gotowych zanęt.

Jeżeli robimy zanętę z gotowego produktu już wzbogacanego w aromaty zapachowo smakowe, lepiej nie dodawać żadnych tego typu składników, albo próbować tylko ze składnikami wspomagającymi i współgrającymi. Przygotowując zanętę samemu od podstaw, starajmy się to robić używając nie za dużej ilości komponentów i jednego do dwóch maksymalnie zapachów. Lepiej mniej, jak za dużo.

Do zanęty możemy dodawać przynętę i robimy to na końcu, przed lepieniem kul. Jeszcze raz pamiętajmy, aby nie kłócić smaków i zapachów (np. nie łączymy słodkiej zanęty o zapachu truskawki z dodatkiem psiej karmy, bo to tak, jakby zaserwować śledzia z dżemem).

Ważną sprawą przy przygotowywaniu zanęty jest dokładne wymieszanie jej składników. Możemy to robić w misce lub wiaderku z impregnowanego materiału. Te ostatnie są łatwe do transportu, gdyż po złożeniu zajmują niewiele miejsca. Palaczom radzę przed przystąpieniem do działania wypłukać starannie ręce (nie myć mydłem) i wytrzeć porządnie w suchą szmatkę. Po wymieszaniu składników możemy przystępować do zwilżania. Robimy to wodą z akwenu, w którym zamierzamy łowić, stopniowo, tak aby nie przemoczyć zanęty.

Następnie należy przetrzeć zanętę przez sito wędkarskie. Rzadko kto to robi, a to ważne, by zanęta była jednolita i bez grudek. Następuje również proces równomiernego przesycania się aromatów i smaków, a zanęta nabiera puszystości.

Jeżeli już nie chcemy się bawić w tę czynność, to przynajmniej przetrzyjmy ją przez dłonie, znowu zamieszajmy i powtórzmy ten proces. To prowizorka, ale wiem, że 90% wędkarzy nie ma sita nad wodą i nie przeciera zanęty. Na końcu dodajemy takie produkty jak kukurydzę, czy robaki i jeszcze raz mieszamy. Białe robaki muszą być przesiane przez specjalne drobne sitko, aby pozbyć się trocin z amoniakiem.

Prawidłowość przygotowania zanęty możemy sprawdzić, wykonując małą próbną kulę i puszczając ją na dno przy brzegu. Z kuli muszą uwalniać się składniki i powoli kula zmniejszając się, rozścieła na dnie dywanik. Jednocześnie można zaobserwować lekkie smużenie. To dobry znak.

Gdy kula od razu się rozpada i szybko znika, to zanęta jest nie dowilżona lub za mało spoista (kleista). Gdy kula nie rozkłada się w opisany prawidłowy sposób, tylko pozostaje zlepiona, oznacza że zanęta jest przemoczona lub zawiera za dużo komponentów zlepiających.

Formowane kule są przeważnie wielkości piłki tenisowej. Szybkość pracy i rozpadu kul zależy od składników i nawilżenia zanęty (zakładając że proces mieszania i przygotowania był prawidłowy). Gdy nęcę w trakcie łowienia, najczęściej decyduje się na szybko, ale prawidłowo pracującą zanętę, tak aby w jak najkrótszym czasie (8 do 10 min.) z kul usłał się na dnie dywanik.

Dywanik powoli zwiększa powierzchnię, rozmywa się i wabi, a nie pozwala rybie się nasycić. Jeżeli nęcę np. dzień przed łowieniem, robię kule wolniej pracujące (rozpad trwa nawet godzinę), tak aby zanęta była bardziej skupiona porcjami i pozwalała rybom trochę się pożywić, a nie tylko nawąchać. Na wodach o mulistym dnie należy przygotowywać zanętę lekką, w małych kulach, szybko pracującą, a nawet nie dowilżoną, rozpadającą się przy uderzeniu o wodę. W przeciwnym razie pogrąży się w mule i nie spełni naszych oczekiwań.

Nęcenie powinno być w miarę punktowe, w miejscu zarzucania przynęty z haczykiem na przestrzeni do około 4m 2 . Jeżeli dno jest ze spadem, formujemy spłaszczone plackowate porcje, co zapobiega toczeniu. Według mnie nęcenie w płytkim i małym akwenie powinno być niezwykle skromne. Ćwierć kilo jest całkiem wystarczające.

Walenie wiadrami to błąd. Zaobserwować to można, gdy np. na 4ha łowisku siedzi jednego dnia 20 wędkarzy, a każdy z nich wrzuca po cztery, pięć kilogramów i jeszcze na koniec wysypuje do wody wszystko, co mu zostało. Przez następne dni są albo mizerne brania albo w ogóle ich nie ma. Ryba jest przeżarta istnieje zagrożenie zakwaszenia łowiska.

Na dużych i średnich akwenach też nie przesadzamy. Wystarcza w zupełności 1do 2 kg zanęty na kilka ładnych godzin, a nawet na dobę. Wrzucamy wtedy porcję około pół kilo i dorzucamy, gdy spada intensywność brań. Gdy łowimy na dalsze odległości z koszykiem zanętowym lub sprężyną, przeważnie porcje zanęty w nich zawarte w zupełności wystarczają i nie trzeba donęcać dodatkowo. Możemy pokusić się na ewentualne dorzucenie dodatkowych małych porcji podawanych np. procą. Wykonujemy wówczas bardzo punktowe nęcenie.

Po zanęceniu nie denerwujmy się, brania mogą się zacząć dopiero po dwóch do trzech godzin, szczególnie w dużym zbiorniku wodnym na nowo obranym miejscu. W małym akwenie możemy spodziewać się brań, nawet już po kwadransie lub dwóch, ale też nie jest to regułą. Zazwyczaj najpierw biorą mniejsze, a za nimi dopiero podchodzą większe sztuki.

Jeżeli zbiornik jest na tyle blisko domu, że możemy go codziennie odwiedzić, nęcimy przez kilka dni z rzędu, małymi porcjami rano i wieczorem lub raz dziennie. Ważne jest przy tym zachować regularność czasową. Zawsze o tych samych godzinach zbieżnych z późniejszymi połowami ryb.

Przy doborze zanęty kieruję się szczególnie obserwacją innych. Gdy przy dużej presji wędkarskiej, sypią podobną lub tę samą zanętę, ja wybieram zupełnie coś odmiennego. Ryba sycona jednym i tym samym pokarmem (zwłaszcza od dłuższego czasu), niezbyt chętnie do niego podchodzi kolejny raz. Dlatego decyduję się podać zupełnie coś przeciwstawnego. Nie bójmy się takiego manewru. W błędzie są ci, którzy twierdzą, że do nieznanego ryba nie podejdzie. Dobrze wiemy z własnej autopsji, że jeżeli jakaś nowa potrawa pachnie ładnie i obiecująco, to skusimy się na nią, a gdy jest smaczna chętnie ją zjemy. Natomiast nawet lubiana przez nas potrawa, podawana w kółko i na okrągło, w końcu nam się znudzi i niechętnie ją spożywamy.

Te same reguły obowiązują w świecie ryb i nie raz się o tym przekonałem. Jeżeli do wody sypana jest słodka zanęta owocowa, spróbujmy np. coś mięsnego, albo jeżeli pospolite kartofle odeszły w niepamięć, to może warto poeksperymentować z nimi. Kiedyś dosypałem do zanęty trochę namoczonych rodzynek i dodałem zagęszczonego soku z ananasa. Jak się okazało, była to rewelacja, choć na tym akwenie ryby tego nie znały.

Przykładów można mnożyć wiele, ale zasada pozostaje ta sama. Próbować, kombinować, a w razie niepowodzeń nie załamywać się. Jeszcze jedno mam tu do dodania. Aby wykonana i rozrobiona zanęta w pojemniku szybko się nie przesuszała, nakrywam ją mocno wilgotną (odciśniętą) szmatką z frotte. To doskonały sposób. Wystarczy później pilnować tylko, aby nie wyschła ściereczka, a to łatwiejsze od pilnowania zanęty.

W wielu wypadkach wybrane łowisko musimy chronić przed jak ja to nazywam pasożytami. Są niestety wędkarze, którzy jeśli zaobserwują, że ktoś nęci konkretne miejsce, zaraz próbują je podsiąść. Dlatego starajmy się nie afiszować, gdy przychodzimy tylko nęcić. Dla zamaskowania weźmy ze sobą wędkę. Zarzućmy choćby z pustym haczykiem. Posiedźmy chwilę udając wędkarza bez efektu. I porcjami co i raz ślemy zanętę. Gdy skończymy czynność trochę posiedźmy z wędką. Niech to wygląda, że łowimy, ale ryby nie biorą. W ogóle najlepiej nęcić miejscówkę gdy nikt nas nie widzi, ale czasem jest to wręcz nie możliwe. Wówczas musimy troszkę sprytu, by zmylić przeciwnika.

Gdy nęcimy z łodzi szczególnie na otwartej wodzie, tracimy orientację, gdzie się znajdujemy. Potem nawet trudno trafić idealnie w swoje miejsce. Należy je oznakować, tylko jak to zrobić by nie rzucało się innym w oczy? Najczęściej takie nęcenie dotyczy połowów spławikowych. Najpierw zacznę od tego, że biorę ze sobą wędkę. To umożliwia mi maskowanie czynności jak mówiłem już wyżej, ale również pozwala wygruntować zestaw, by nie robić tego gdy będziemy faktycznie łowić. Do tego gdy umieszczony zestaw w łowisku, pokaże spławikiem punkt nęcenia. I na koniec znaczę miejsce zakotwiczonej łodzi. Biorę mały ciężarek przywiązany do szarego kordonka, opuszczam na dno, a do drugiego końca z małym luzem przywiązuję mały pęczek zeschłej trzciny. Takie oznaczenie nie rzuca się w oczy pasożytom. Teraz namierzam charakterystyczne punkty na brzegu, by łatwo trafić w rejon łowiska. Szczegółowy punk postoju łodzi pokaże trzcinka pływająca po wodzie.

To wprawdzie tylko niewielki przekrój przez tę tematykę, ale myślę, że przyda się tych parę informacji i spostrzeżeń nad wodą.

Bolesław "Wędkoholik" Michalski


– Komentarze –

Dopisz swój komentarz

autor - Krzysztof
napisał:
Witam wszystkich. Podobał mi się artykuł a żę łowię od roku mam pytanie odnośnie zanęcania łowiska łowię z gruntu na sporej głębokości i do końca nie jestem przekonany o sposobie mojego nęcenia inni w tym miejscu mają spore osiągi u mnie jest w kratkę czy rzucanie zanęty na głębokość powiedzmy 10 metrów musi mnieć jakieś ukryte właściwości jeżeli możesz proszę o radę. K

February 26, 2006 1:08 pm

80.53.104.218


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Krzysztofie być może zanęta zanim doleci na dno rozprasza się w wodzie. Proponuję zrobić bardziej spoistą i cięższą, by szybko osiągnęła dno. Mogą tam być jakieś prądy i bardzo drobną zanętę znoszą, więc może grubsze cząstki dadzą porządany efekt.
Wędkoholik

February 26, 2006 7:57 pm

212.76.33.122


autor - RafaL
napisał:
Moim zdaniem jest to w połowie dobry artykuł z tego co zrozumiałem chodzi Ci o łowienie na jeziorze mam 15 lat i 9 lat praktyki w wędkarstwie niejednokrotnie sie przekonałem że zaneta nie powinna być tak jak Ty to mówisz rzucana na kwadracie 4 m bodajże Njlepiej punktowo w jedno miejsce a kule powinny się rozpraszac juz po wejsciu do wody wtedy własnie gdy łowimy na przysłowiowego bata i gdy cięzarki sa w duzych odległosciach ryba może wziąść nawet z wierzchu .A co chodzi że brania mogą się zacząc nawet po 3 godzinach to jest ebz sensu na zawodach zawdonicy nie mają takiej mozliwosci zanęta powinna posiadac ukryte składniki (mam takie ale nie zdradzam) które rybę zochoca odrazu

March 12, 2006 11:20 am

83.142.112.130


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Do Rafała
Różnica pomiędzy nami jest kolosalna. Ja tu nie piszę o zawodach a o hobbystycznym łowieniu. Ja nie łowię na akord dla miejsca na pudle i pucharów, bo to mnie nie interesuje. Ja jadę posiedzieć trochę na łonie natury i nasycić się jej walorami. A co do sposobu nęcenia to teorii pewnie tyle co jest wędkarzy. Ja do nęcenia podchodzę tak jak napisałem. Kule powinny dla mnie lądować na małej przestrzeni i pracować na dnie. I tak nęcę karasie liny leszcze karpie. Jak chcę łowić ukleiki to tak zanęta ma się rozproszyć na powierzchni i bacikiem zabawa.
Często te tajemnicze składniki zawodników okazują się takze truciznami - np. środkami przeczyszczającymi, lub chemikaliami wywołującymi łaknienie.
Na tej stronie wyraźnie w jednym z artykułów napisałem czym jest dla mnie wędkarstwo. To nie wyczyn, a miłość do przyrody i ryb każe mi siedzieć nad wodą. No ale każdy wybiera co chce. Pozdrawiam

March 15, 2006 7:15 pm

212.76.33.77


autor - Tomek
napisał:
Witam Są rózni wędkarze tacy którzy traktują ten sport jako idealny sposób na relaks i odstresowanie się ,szanujący przyrode , oni najczęściej z ryb wracają bez ryb i drudzy którzy mają problem z zabraniem zesobą woreczka po zanęcie o petach i puszkach po pijaństwie nad wodą nie wspomnę .Najchętniej brali by ryby tonami bo przecież płacą składki , dzięki takim ludziom niedługo łowić ryby będzie można tylko na prywatnych łowiskach.Smutne jest to że poczynanie niektórych ludzi to średniowiecze .Nie ma co sie oszukiwać większość opróżnia szambo do rzeki a potem płaczą że strasznie jest brudno i woda jakaś śmierdząca w tym jeziorze .Oczywiście większość tłumaczy się biedą , . Smutne ale z taką mentalnością to daleko nam do małp a co dopiero do europy zachodniej.Nie dziwmy się potem jak po zanętach kupnych złowimy za pare lat rybki o dziwnym wyglądzie,zewsząd otacza nas sztuczne jedzenie i konserwanty . Troche pokory do przyrody , nie traktujmy wędkarstwa jak zawody zwolnijmy troche , będzie mniej zawałów Pozdrawiam

May 1, 2006 11:07 pm

80.51.175.2


autor - wędkarz-lubuski
napisał:
mi się bardzo podoba artykuł...z początku nie miałem pewności co do tej strony z powodu amatorskiego jej wyglądu strona i jej zawartość jest świetna, można z tąd dużo wynieść i przyjemnie się czyta..pozdrawiam

June 27, 2006 8:15 pm

80.53.152.130


autor - Simon
napisał:
Dzień dobry!!! Wiem, że nie jest to dział na takie pytania, ale chciałbym wiedzieć co Pan myśli o sztucznym zarybianiu łowisk? Mam dopiero 16 lat i dzięki tacie interesuje się wędkarstwem. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

July 1, 2006 12:23 pm

83.8.176.110


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Witam
Simon przy dzisiejszej presji i to wszystkich (rybaków, wędkarzy, kłusoli) nie da się uniknąć zarybiania. Na prywatnych wodach zarybienia są kilka razy do roku. Z tym, że samo zarybianie niestety nie wystarczy, jeżeli nie będzie ograniczeń w zabieraniu ryb do wora oraz nie zadba sie o czystość naszych wód (np. oczyszczalnie ścieków). Jednak według mnie materiał zarybieniowy powinien mieć pochodzenie z danego zbiornika lub zespołu zbiorników. To co wyraziłem jest bardzo skrótowo napisane.
Pozdrawiam

July 1, 2006 1:32 pm

212.76.33.77


autor - kamil13
napisał:
Witam. Chciałbym się dowiedzieć w jakich miejscach mogę znaleźćź rosówki.Czy można prowadzić ich hodowlę?????

July 18, 2006 3:23 pm

83.14.27.178


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Rosówek nie choduje się. Zbiera na zroszonej trawie, rżysku w nocy przy słabym oświetleniu. W dzień jesteś bez szans. Można je zbierać po deszczu na trawie, ale też w nocy. Ręcznie!!! - prądem nie polecam

July 19, 2006 8:00 am

212.76.33.102


autor - kamil124
napisał:
Chciałbym sie dowiedzieć jak zakłądać robaki na haczyk.Czy ostrze haczyka musi być niewidoczne.Chciałbym też wiedzieć jak najprościej wiązać haczyk.

July 20, 2006 12:21 pm

83.14.27.178


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
białe przebijasz bliżej d..y w poprzek. Można ich nadziać pęczek. Czerwone też przekłuwasz w poprzek tyle że dwa trzy razy. Ostrze w przypadku białych jest na wierzchu, a w przypadku czerwonych, może być na wierzchu. Informacje z rysunkami o wiązaniu haczyków jest na stronie
http://www.lakefishing.com.pl/lowie_karpia/index.php
Pozdrawiam

July 20, 2006 1:47 pm

212.76.33.114


autor - Marcin
napisał:
Mam 16 lat i mam pytanie. Mam kartę od czterech lat i od kąd pamiętam stawy w moim mieście były i są zarybiane karpiem.Dziś rozmawiałem z wójkiem tez wędkarzem na temat zarybień.Według mnie te stawy powinny być zarybiane róznymi rybami a nie tylko karpiami.Czy za zarybianie karpiem stawów zarząd jakiegoś koła dostaje od PZW jakieś premie?

December 2, 2006 8:04 pm

83.22.217.204


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Być może inne ryby mają małą szanse przeżycia, a zarybianie karpiem jest tanie. Trudno mi odpowiedzieć. A na polityce nagradzania w PZW, to się kompletnie nie wyznaję, bo nie należę do tej organizacji.

December 3, 2006 8:42 pm

212.76.33.86


autor - Zloty
napisał:
Witam!! Mm 14 lat i 6 lat praktyki. Próbuje co raz nowych dodatków do zanęty. Poszukuje teraz czegoś przywabiającego leszcze. Mógłbyś mi podpowiedzieć czego zastosować na najbliższy sezon. Pozdro

December 17, 2006 11:00 am

83.12.48.10


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Ja w przyszłym sezonie na pewno zastosuję następującą mieszankę opartą o zanęty Stila
Turbo-lock Brassen
HPB Lin/Karaś marcepan
HPB Leszcz arachid
HPB Leszcz piernik
do tego trochę dodatku czekoladowego Dragon Millenium i dużo gotowanego grochu i kukurydzy.

To oczywiście już po tarle i dalej lato do jesieni. Na wiosnę tradycyjnie coś z mięsnych dań.
Pozdrawiam

December 18, 2006 6:06 am

62.121.110.8


autor - ZLoty
napisał:
Mam w maju zawody wedkarskie. Nastawiam sie na ploc. co bys mi doradzil?? tylko w miare tanio

March 17, 2007 12:38 pm

83.12.48.10


autor - Krzysiek
napisał:
Bardzo mi się podoba Pana artykuł. Podpowiedział mi Pan wiele ciekawych jak i ważnych rzeczy. W związku z tym mam pytanie. Wiosną mniej więcej maj, czerwiec będę łowił nad starorzeczem Narwii (odciętego od rzeki, tylko na wiosnę woda dochodzi), w którym występuje płoć i to nie byle jaka... Jest one dosyć głębokie. W niektórych miejscach, około 2 metry od brzegu jest koło 3 m głębokości, a w niektórych płycej. Będe łowił spławikiem i chcę żeby podał mi Pan opis pożądnej zanęty wraz z niezbędnymi składnikami oraz przynęty. Dla ułatwienia zadania dołączam mapkę łowiska http://www.mojastronka3.republika.pl/starorzecze1.JPG Czekam na odpowiedź i pozdrawiam.

March 25, 2007 5:00 pm

77.46.22.174


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Nie znam łowiska, więc mogę tylko ogólnikowo się wypowiadać. Na przynętę zastosowałbym białe robaki. Wybrałbym Stila HPB Futter Płoć. Ewentualnie wzbogaciłbym o makuch kuku i pinkę. Makuch wzmaga szybkość pracy i wznoszenie się zanęty. Można dodać trochę koprah melasy, arahidu Stila i suszone dafnie.

March 29, 2007 8:15 am

62.121.110.8


autor - miniek200
napisał:
ja dopiero zaczynam łowić i nie mam jeszcze żadnego sprawdzonego przepisu... chciałbym się zapytać czy mógłbyś podać mi przepis na jakąś uniwersalną zanętę??

February 11, 2008 4:57 pm

83.18.109.74


autor - speed
napisał:
nie ma takiej zanęty

February 13, 2008 10:26 am

83.6.67.51


autor - Marcin
napisał:
Witam. Panie Bolku! Z reguły łowię na niewielkim jeziorku o dość silnej presji wędkarskiej. Praktycznie wszyscy nęcą kukurydzą i ziemniakami. Czy jest sens próbować czegośc innego jako zany na karpoiwate? pozdraiwam Marcin

February 24, 2008 10:06 pm

193.59.104.62


autor - Paweł
napisał:
Witam mam w niedzielę zawody na małej rzeczce (Kanał Bucowski) nurt jest tam spokojny ale nie za bardzo wiem jakiej zanęty użyć. nigdy tak wczesną wiosną nie byłem na zawodach. proszę o doradzenie dzięki.

April 4, 2008 10:56 am

78.131.186.118


autor - wędkarz amator
napisał:
czy wystarczy nęcić np.koszyczkiem, w trakcie lowienia?

May 25, 2008 2:37 pm

213.158.196.84


autor - Przemek
napisał:
Znam świetną zanęte -Bułka tarta -Kasza kukurydziana -Płatki owsiane -Mąka ziemniaczana -Kasza manna -Cukier puder -Budń w proszku(może być czekoladowy) -Cynamon w proszku -Herbatniki szkolne Wszystkie składniki moga kosztować nie całe 10zł, zanęta jest na : Karpie,Leszcze,Amury

August 25, 2008 9:41 am

83.5.117.220


Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski