| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Wędkowaliśmy nad Plusznym  

Wyprawę nad Jezioro Pluszne planowaliśmy od dawna. Mieliśmy więc czasu dostatecznie dużo by się przygotować. Nasze plany były również bardzo skonkretyzowane. Mieliśmy poławiać leszcze i węgorze. Wspomnienia poprzednich wypraw nie zapowiadały niczego, co miało nastąpić.

Podróż minęła szybko, bo droga była pusta i we wtorkowe przedpołudnie lądujemy w Pluskach. Jak zwykle rozpoczynamy od smażalni ryb, bo tam można coś zjeść i wykupić zezwolenia na wędkowanie. Nie zastajemy właściciela, by uzyskać zezwolenie, więc w Jego oczekiwaniu zjadamy po porcji sandacza z frytami. Wreszcie nadchodzi szef. Okazuje się, że zezwolenia mają kosztować po 30zł, ale dopłata za połów z łodzi po 60zł. Świat chyba stoi do góry nogami. Po chwili rozmowy okazało się, że można było stargować tę dopłatę do 10zł (dziwne, ale prawdziwe) i po wniesieniu opłaty 40zł od łepka będziemy mogli łowić nasze leszcze z łodzi. Teraz już udajemy się do leśniczówki na końcu jeziora. Tu przynajmniej nie ma niespodzianek.

Po rozpakowaniu się i przejściu gwałtownej burzy, wypływamy na jezioro, aby umieścić w naszych łowiskach zanętę. Na jeziorze panuje dziwna cisza. Ptactwa jakoś mało, ryby też nie pluskają. Jednak optymizm zwycięża i pewni swego pozbywamy się zanęty w wyznaczonych miejscach. Robimy ze starej trzciny małe pływaczki z linką i ciężarkiem, aby nie mieć kłopotów z ponownym punktowym trafieniem do celu. Takie kawałki trzcin pływają wszędzie dookoła, więc nie przyciągają niczyjego wzroku.

Spływamy do brzegu i szykujemy sprzęt na węgorza. Zajmujemy swoje miejsca na pomoście i zarzucamy zestawy. Na haczykach umieściliśmy rosówki i konserwowe rybki. Teraz tylko czekać. W dali słychać pomruki i błyskanie. Na horyzoncie niebo zaciągnięte jest ciężkimi ciemnymi chmurami. Czekaliśmy długo i nic. Przepraszam, koledze na rosówę wziął patelniowy okołokoń, jak go określił. Połknął tak gwałtownie, że rosówkę z hakiem miał chyba już w d..ie. Ja miałem dwa branka, ale tak anemiczne, że szkoda słów. Spławik tylko się przymrużył, ale pójścia pod wodę nie było. Nawet rybka nie była zbyt zmaltretowana. Cholera, znów sznurówki podeszły. Coś słabo szło, więc postanawiam zrobić kilka fotek zatoki, w której polujemy na węgorza.

Jesteśmy kompletnie załamani. Postanawiamy podjechać do Plusek do smażalni, by chociaż w ten sposób wyżyć się przy talerzu i zaspokoić swoje żądze. Od razu wewnątrz wq...ia mnie wiszący na ścianie, przypięty do deski, olbrzymi łeb leszcza. To wygląda jak drwina i zadziałało na nas jak płachta na byka. Na szefa patrzymy spode łba, bo wiemy, że jest brygadzistą rybaków na tym jeziorze. Meldujemy mu o sznurach wiszących przy każdym pomoście, kołkach na jeziorze ze sznurami i porzuconych na brzegach pupach. On udaje, że gdzieś telefonuje, ale robi to tak nieudacznie, że aż się rzuca w oczy. Konsekwencją jest kontrola dokumentów na wodzie, która nas śmieszy. Sznury dalej wiszą jak wisiały.

Lecholi jak nie było, tak dalej nie ma. Nawet leszka złapać się nie daje. Kolega melduje mi, że widział olbrzymie stado spławiających się leszczy, ale widząc moją minę zaraz dodaje - stado liczyło jeden dwu kilowy leszcz plus reszta, czyli zero leszczy. A może leszcz jest na tarle? No tak, tylko, gdy było go w takich ilościach jak na Plusznym, to tarło jest rozciągnięte w czasie i gdy jedne się trą to inne są przed lub po tarle. Na tarliska wpływają w odstępach parodniowych kolejne stada. A tu wygląda to tak jakby naraz poszły wszystkie. Czyżby ilość leszczy była tak uszczuplona, że na tarło zbijają się w jedną grupę? Jeden leszcz widziany przez kolegę to pewnie samiec, który czasem potrafi odbić od stada tarłowego i pójść za pokarmem.

Wieczorna środowa zasiadka na węgorza nie przynosi żadnego efektu. Kolega nie może uwierzyć w to, co się dzieje. Mówi, że przecież w zeszłym roku na pierwszego maja łowił tu ładne węgorze, może nie okazy, ale i nie sznurówki. Teraz nawet na kłusownicze sznury kompletnie nic się nie łapie. Nie trzeba było faktycznie tego sprawdzać. Wystarczyło poobcinać te przy pomostach, które przeszkadzały nam w połowach. Na wodzie spotkaliśmy pseudo wędkarza, który też był zrozpaczony, bo nic na sznury się nie łapie. Pięści się zaciskały na kłusola, co to wędkarza spinningistę udaje.

W czwartek nad ranem też leszczy nie ma. Pełni przygnębienia postanawiamy zasięgnąć języka u tubylców. Teraz powoli wszystko zaczyna się wyjaśniać. Zimna woda i opóźniona wiosna, przyczyniły się tylko do bardziej zwartego tarła jak zazwyczaj. Jednak leszcz został potężnie odłowiony. Ponoć Szwaderki stawiają swoją przetwórnię, więc forsa musi na to być. Najpierw z banku, potem raty z kieszeni. A i w przyszłym roku przetargi na dzierżawy nowo utworzonych obwodów. Kasa na to wszystko musi być.

Dowiadujemy się również, że rybacy zmniejszają oczka w sieciach sielawowych, bo sielawa jest coraz mniejsza (nie nadąża się odradzać). Ponoć poławia się taką sielawę, że jeszcze nie dawno nikt by na nią spojrzeć nie chciał. Co się trafi większego to idzie do handlu, a co mniejsze idzie do przetwórstwa. W pastach rybnych nikt nie widzi wymiaru. Dowiadujemy się, że ostatnio w postawione rybackie sieci przez tydzień wpadło 30kg ryb. Po takich opowieściach miejscowych, szczęki nam opadają.

Kolega zauważył na wodzie jak rybacy podpływali na jeziorze w konkretne miejsca. Ciekawość to ponoć pierwszy stopień do piekła, ale postanawia sprawdzić, co tam robili. Znalazł sieci, które na pewno nie były sieciami gospodarstwa rybackiego ze Szwaderek. Nie trudno się domyślić, że rybacy też kłusują. A gdzie mogą lądować te ryby, domyślcie się sami, my już okolicznych smażalni ryb nie odwiedziliśmy.

Od jednego z mieszkańców tej okolicy dowiedzieliśmy się, że jest pewna zatoka, w której bez problemu można złapać i to dużego leszcza. Miał się dowiedzieć o dokładny namiar, bo sam nie wędkował leszczy. Umówiłem się, że prześlę mu mapę jeziora, a On zaznaczy tę zatokę. Znów na chwilę wzrosły nadzieje, że jak nie tym razem, to następnym będzie można połowić. Dziś otrzymałem SMS, że i tam nie ma co szukać leszcza, bo na wiosnę wysieciowano prawie do zera.

Płakać się chce, bo jezioro wygląda jak "morze martwe", a takie piękne. Znów zderzyliśmy się z planową gospodarką rybacką. Cwaniactwo rybaków jest jednak oczywiste. Nie łowią prądem i pilnują, aby nie robili tego kłusole. Narybek musi ocaleć, by ryba się szybko odrodziła. Przecież za rok przetarg na gospodarowanie jeziorami mogą wygrać i Szwaderki. Jezioro jest tak wytrzebione, że uklejki żerują również z gruntu przy dnie. Panują w całym akwenie i nie boją się drapieżników, ani nie mają naturalnej konkurencji i selekcji żerowisk.

Zaczynamy nabierać przekonania, że pewnie wszystkie jeziora gospodarowane przez Szwaderki spotkał ten sam los. Kompletnie zniesmaczeni w piątek nad ranem opuszczamy Jezioro Pluszne.

A może to tylko subiektywne spojrzenie dwóch wędkarzy?

Bolesław "Wędkoholik" Michalski


– Komentarze –

autor - Artur
napisał:
Byłem nad tym jeziorkiem w tym roku w sierpniu. Coś w tym musi być przynajmniej częściowo. Tylko ukleje z gruntu ale na blaszkę obrotową weszły 3 wymiarowe szczupaki i okoń taki powyżej 30 cm. Pozdrawiam

August 23, 2008 2:57 pm

193.138.118.91



Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień

autor :
email :
Wpisz komentarz:


Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski