| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Upalna majówka  

Dojeżdżam z Karolem na łowisko w samo południe. Jacek już czeka. Dla mnie to rozpoczęcie sezonu. Koledzy początki mają już za sobą. Żar z nieba jak w lipcowy upalny dzień, a przecież to dopiero końcówka maja. W miarę szybko i sprawnie jak przy takiej pogodzie rozkładamy graty i zajmujemy stanowiska. Po chwili łowisko zanęcone i zestawy są już w wodzie. Teraz tylko trzeba czekać na amatorów naszych kulek.

Z początku nie widać ani spławów, ani brań nie ma. Dopiero gdy słońce zaczęło chylić się do linii horyzontu rybki jakby się ożywiły. Widać im też dokuczał ten skwar z nagła przybyłego lata. Są pierwsze pluski w łowisku i pierwsze brania. Na macie ląduje pierwszy karpik. Dla porządku warzymy. Ma 3,80 kg. Po nim kolejne karpie.

Dziś jednak to Karolowi dopisuje najwięcej szczęścia. O zachodzie słońca siada mu spory karp. Nie daje za wygraną przez kolejne minuty. Jest w dobrej kondycji i na jego kapitulację musimy troszkę poczekać. W końcu ląduje w podbieraku. Jest jeszcze na tyle widno, że po zważeniu zapraszamy go od razu do sesji zdjęciowej. Karolem adrenalina targa na maxa, gdy starowana waga wykazuje 12 kg.


Ale to nie jest jeszcze koniec radości Karola. Wywozi ponownie zestaw i siada razem z nami do grilowanej kolacji. Tylko zdążyliśmy zjeść kiełbaski, a tu piskliwym wyjcem, sygnalizator oznajmia kolejnego amatora kulek na wędce Karola. Jest już zmierzch i ledwo widać żyłki. Oby tylko nie splątał zestawów. Karol czuje, że to nie jest osesek, ale godny jego przeciwnik. Karp daje się wprawdzie przyciągnąć do nabrzeża, ale wcale nie ma zamiaru odejść od dna. Kręci kółka i ósemki, a czas płynie. W końcu pokazuje się pod powierzchnią. Jesteśmy już pewni - to kolejny dychacz jak w drut. W końcu poddaje się i wpływa do podbieraka. Dziś tylko ważymy i umieszczamy rybkę w saku. Jest za ciemno by robić foty. Karol jest rozpromieniony. Tym razem ma równą trzynastkę na koncie.

Do rana karpie biorą już sporadycznie. Dają nam trochę potrenować oko. Rano pijemy kawkę i zjadamy śniadanko. Minęła ósma. Karol przygotowuje się do sesji zdjęciowej. Nagle rozlega się przyjemny dla ucha pisk. Nie co zdziwiony patrzę, że to przy moim wędzisku obraca się szpula w betoniarce. Dwa susy i jestem przy wędce. Za chwilę czuję przyjemne powolne ale jakże dodające emocji silne pulsowanie. Po paru minutach karp robi już tylko odjazdy przy pomoście. Pokazuje się na moment i serce raduje się tym widokiem. Przez głowę przechodzi tylko myśl - oby teraz tylko nic nie spieprzyć. W końcu karp ląduje w podbieraku i na macie. Postanawiamy wpierw zważyć i fotografować świeżo złowionego, a potem zająć się tym Karola w saku. Ten karp ma 9,70 kg. Choroba ciut zabrakło do dychy. Widać za mało zjadł kulek. No ale należy zauważyć, iż ta leżała od jedenastu godzin w wodzie, co dobrze świadczy o nich i użytych aromatach.


Wypuszczamy tego niedorostka i zajmujemy się szczęśliwą trzynastką Karola. Jest bardzo energiczny i silny. To dowód, że sak Tandety Baits jest super. Z resztą nowiutki podbierak TB został rozdziewiczony i też zdał egzamin. Za to nowiutkie wędki tej firmy oceniam nieco bardziej mizernie. Nie powiem raczej złamać się nie mają szans, bo gną się po rękojeść. Ale czy taka praca wędziska może satysfakcjonować? Tylko przy walce z bardzo bliskiej odległości przy siłowym holu, ale wtedy wymagana jest progresja, której tu brak całkowicie. No dobra, to temat już na recenzje, a nie na reportaż. Wracamy do Karolowego karpia. Skubany próbuje fikołków na macie. Zmieszanemu Karolowi radzę by go pogłaskał, bo primo na to zasłużył, a po sekundo misiaczki lubią pieszczoty. Karol patrzy na mnie ze zdziwieniem, ale niemal odruchowo głaszcze bestię. O dziwo się uspakaja i daje się wziąć na rączki.


Prawdę mówiąc skwar tego piątkowego dnia był niemiłosierny. Właściwie patrzyliśmy tylko jak i gdzie schować się w cień. Jakby to było dobrze gdyby powiał konkretnie trochę wiaterek. Karpie nie brały, więc z materaca skorzystałem z wielką ochotą. Taka drzemka przed kolejną nocką dobrze zrobi.

Po południu nagle w jednym momencie, w gwałtownym porywie, następuje zmiana kierunku wiatru. Czyżby oznaczało to koniec dobrych bądź co bądź brań? Faktycznie wieczorem równie słabo biorą jak za dnia. O pierwszej tracimy nadzieję na konkretne branie i chwytamy drzemkę do rana. Rano zmiana kulek i czas na śniadanko. Ale nie tylko my zgłodnieliśmy. Karpie wreszcie ruszyły. Trochę trójeczek i mam coś konkretnego. Niestety, przy brzegu wypina się. Ponownie zestaw ląduje w łowisku, a my znów zaczynamy szukać chłodu. Wspinamy się na skarpę i siadamy pod drzewami. Stąd będzie słychać branie.


No i po chwili usłyszałem. Biegiem w dół i jessss. Opór świadczy o wielkości karpia. Jest nadzieja na kolejną ładną rybę. Hol do brzegu idzie dosyć gładko, ale chwilowe zrywy karpia mówią same za siebie. W końcu jest blisko i widać złociste błyski w prześwietlonej słońcem wodzie. Adrenalina podnosi się we krwi. Jeszcze parę jakże długich minut i karpisko ląduje w podbieraku. Jest mniejszy niż poprzednie medalowce, ale cieszy oko. 8,70 uprzyjemnia wyprawę.


Dalej gorączka w powietrzu urywa brania karpi. Siedzimy pod drzewami na skarpie i zastanawiamy się co robić. Przyglądamy się gładkiej jak glazur wodzie i obserwujemy kilka dostrzeżonych stadek spławiających się karpi. Co i raz wystawiają pyszczki na powierzchnie i łapczywie chwytają powietrze jakby miało im to przynieść ulgę. Na powierzchni pozostają tylko niczym mydlane bańki, bąbelki z powietrzem.


Coraz bardziej marzy się nam wanna i prysznic i w końcu zapada decyzja. Jedziemy do domu do chłodnej wody z kranu, którą z radością lać będziemy na głowy i całe spalone słońcem ciało. Spakowani, dziękujemy sobie za wspólnie spędzony czas nad wodą i rozjeżdżamy się do domu.

Bolesław "Wędkoholik" Michalski


– Komentarze –

autor - miszczu z pisza hehehe
napisał:
takie wieloryby to tylko w stawach so a nie w jeziorze czy rzece a tak a propo to cos z klusownikami trzeba by zrobic bo za 2 latqa ryb nie bedzie.teraz trudno na brzozolasku leszcza zlapac czy dorodne plocie.same podleszczaki po 30 deko albo plocie 15 cm i 20cmi podajcie mi jak mozecie na mejla przepis na ciasto na płocie .

August 18, 2005 9:47 pm

83.18.12.26


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Do Miszcza z Pisza:
Ciasta na płocie masz w przysmaczaniu w artykule "Ciasta i Ziarna". Są tam z manny i dwa z płatków oraz inne równie nadające się do połowu płoci.
Natomiast co się tyczy wielorybów, to nie masz racji. Otóż miejscem karpia, jako gatunku obcemu naszemu środowisku i będącego konkurentem pokarmowym dla rodzimych gatunków, są właśnie wydzielone akweny, w których z racji panujących tam warunków nie wyrządza on większych szkód naszym gatunkom. Ale by Cię zbić z pantałyku, proponuję w galerii obejrzeć fotografie z połowu Kamila na iście mazurskim jeziorze (trzy ostatnie foty). Myślę, że to uczy troszkę pokory wobec innych wędkarzy.
Natomiast całkowicie się zgadzam, iż jeziora mazurskie wołają o ratunek, bo dziś są całkowicie zdegradowane w większości przypadków. Tylko jakoś tego nie widzą nasze kochane władze zza swych pięknych biurek i wygodnych foteli, często przyspawanych do siedzeń.

August 19, 2005 10:31 am

82.210.136.33


autor - karolo
napisał:
Oho ciekaw jestem gdzie takie sztuki sie lapie.przeciez to sa prawdziwe bestie.ja tam czesto jezdze na brzozolasek.i blisko z pisza i czesto sie cos zlapie.leszczaki,plocie,nawet szczupak na spinning sie trafi...........a tak naprawde to to fajne jeziorko jest.

August 30, 2005 7:16 pm

83.17.162.2


autor - kaksior
napisał:
spore karpicho!

September 29, 2005 7:54 pm

83.31.228.213



Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień

autor :
email :
Wpisz komentarz:


Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski