Zapraszamy wszystkich do   czynnego udziału w dyskusji   na forum karpiowania


 Tu znajdziecie wiele infor-   macji o naszym wędkarstwie   i rybiografii.



 Aby móc łowić misiaki   świadomie i żeby nasze wy-   niki nie były zgoła przypad-   kiem losowym i pechem   karpia, należy wpierw za-   poznać się ze zwyczajami i   biologią tych ryb. Kierując   się tą myślą, przedstawiamy   parę słów o zchowaniach   cyprinusów. <więcej>


 Szykując się na wędkarską   wyprawę karpiową musimy   pomyśleć co i jak wyszyko-   wać, co nam będzie potrze-   bne i jak zamierzamy łowić.   To bardzo ważna sprawa by   dobrać odpowiedni sprzęt   oraz przemyślaną metodę i   technikę połowu ryb. Nigdy   nie robimy tego na łapu   capu. Te przygotowania to z   całą pewnością część na-   szego wędkarskiego jestes-   twa i radości z karpiowania.   <więcej>


 Trudno sobie wyobrazić, aby   zabrakło na tej stronie   rozważań o zanętach mają-   cych zwabić i przechytrzyć   karpie.
 Masz wypróbowane prze-   pisy zanęt, czy przynęt   karpiowych i chciałbyś   podzielić się tym z innymi?   Napisz do nas, a my je   opublikujemy tu na stronie.



 Tu przedstawiane są łowiska   karpiowe.  Łowiska te mają   szczególne walory wędkar-   skie, a czasem i przyro-   dnicze. Wiąże się z nimi   wiele pięknych wspomnień   wędkarskich i nie tylko.
 Jeśli znasz ciekawe łowiska   i zechcesz się tym podzielić   z nami, prześlij opis, a   opublikujemy.



 To dział zawierający opinie,   recenzje i pomysły związane   z karpiowym sprzętem   wędkarskim. < więcej >


 Przez lata wędkarskiego   życia nazbierało się sporo   przygód, wspomnień i prze-   żyć z kolegami, zdobywało   się doświadczenie, pozna-   wało nowe techniki i me-   tody, przebyło wiele spotkań   z przyrodą i karpiami. Część   z nich została przelana na   papier. <więcej>


 W tym miejscu znajdziecie   wszystkie artykuły, które   można ściągnąć sobie i   wydrukować. <więcej>




 
 
 Bombka w górę            


 
 
 
 
 

Część.VII

Gdy już mamy wybrane łowisko, to trzeba je jeszcze zanęcić i to zanim zaczniemy łowy. Nie będę tu mówił o konkretnych producentach, ale pewnych ogólnych zasadach dotyczących tej tematyki. Zdaję sobie sprawę, że temat jest olbrzymi jak rzeka i nie dam rady go tu wyczerpać, a raczej tylko zasygnalizować parę spraw. Od razu chcę w tym miejscu powiedzieć, iż nie ma zanęty cud, do której przychodzą same piękne okazałe ryby. Są owszem lepsze i gorsze, ale która w danym dniu i na danym łowisku okaże się tą właściwą, to długie poszukiwania i ciągłe eksperymenty oraz zdobywane przez lata doświadczenia.

Pomimo, że nie będę wymieniał nazw producentów, to zwracam uwagę, iż nie należy sięgać po zanęty bardzo tanie i podrzędnych wytwórców, bo tylko zapaskudzimy sobie łowisko. Z reguły te najtańsze to zwykłe zmioty piekarnictwa cukierniczego mieszane bez ładu i składu, różniące się tylko nalepkami na opakowaniu i dodanym aromatem. Często każda partia ma inny skład.

Również kupowane ziarna na targowiskach się na takie, które się nadają i kiepskiej jakości. Tu zwracamy uwagę, czy w zapachu nic nie budzi naszych zastrzeżeń, czy nie są ziarna pokruszone, czy mają właściwy kolor, czasem można sprawdzić jakie są w smaku oraz patrzymy, czy nie zawierają śmieci.

Podstawowa zasada w nęceniu brzmi - lepiej mało, ale o dużej jakości, niż dużo i bele czego i byle jak. Nie nic gorszego jak nawrzucać do wody kupę byle jakiej zanęty i w dodatku jeszcze bez przemyślenia na chybił trafił. Dlatego nie ma co kupować tonami za psi grosz tandety. Lepiej wrzucić do wody małą ilość zanęty, ale bardzo dobrej jakości, bo przyniesie to zdecydowanie lepsze efekty. Rozwaga i przemyślenie ma tu duże znaczenie. O tym gdzie szukać miejsc przebywania karpi i jak wybrać łowisko, dosyć obszernie napisałem w artykułach „Cyprinus czyli Karp” oraz „Myszkowanie po dnie łowiska”, więc tu już pominę opis tych czynności. Warto również zajrzeć do artykułu „Składniki Zanęt”, w którym szczegółowo opisuję poszczególne elementy używane w zanętach.

Zacznijmy od tego czym najczęściej nęcimy karpie. Ja podzieliłbym produkty na następujące grupy:
•  gotowe miałkie zanęty, nawet te z dodatkiem składników w drobnych kawałkach, które łączymy z wodą i formujemy w kule zanętowe,
•  ziarna w różny sposób przetworzone, ale podawane w całości,
•  niektóre warzywa jak kartofle, marchew przetworzone i odpowiednio pokrojone,
•  przetwory mączno jajeczne jak wszelkiego rodzaju makarony, kasze a nawet gotowane i posiekane jaja na twardo,
•  robaki podawane siekane lub w całości, jak białe, czerwone, rosówki itd.,
•  granulaty i pellety,
•  kluchy i kulki proteinowe,
•  różne dodatki smakowe i aromatyzujące.

Zazwyczaj można stosować poszczególne składniki w połączeniu razem z innymi, lub samodzielnie pojedynczo i nie ma tu przeciwwskazań, ani nadzwyczajnych reguł. Jeżeli już to zasada - masz głowę i rozum, to myśl i kombinuj.

Zastanówmy się teraz jakie składniki są chętnie spożywane lub wręcz uwielbiane przez naszych milusińskich. Na pewno lubią różnego rodzaju pieczywa jak tartą bułkę, wafle, biszkopt, piernik, gofry, suchary i herbatniki. Również pokruszone ciastka przemysłu cukierniczego są dla nich przysmakiem. To wszystko zmielone lub pokruszone może wchodzić w skład naszej bazy zanętowej jeżeli mamy zamiar nęcić kulami zanętowymi.

Co można do tego dodać? Z całą pewnością można dodać ziarna konopi prażonych, kukurydzy surowej lub gotowanej, a w ostateczności konserwowej z puszki. Kolejnymi komponentami mogą być orzechy arachidowe tłuczone lub mielone najlepiej jeszcze prażone, a także ziarno słonecznika, sezamu, prosa, gotowanego grochu, bobu, pęczaku, parzonej pszenicy, prużonej na sypko palonej kaszy gryczanej (lub gotowanej gryki) oraz płatki owsiane najlepiej prażone. Jeżeli chodzi o orzechy arachidowe, można je zastąpić z powodzeniem mielonymi łupinami zebranymi w ciągu roku przy okazji skubania orzeszków. Dosyć dobrymi komponentami są zmielone makuchy lniane czy lepiej słonecznikowe i mięsna pasza zwierzęca. Najlepsza jest rybna, ale zawsze bierzemy tę bez warzyw. Paszę zwierzęcą można zastąpić lub używać razem z mączką rybną. W końcowej fazie przygotowań zanęty można dodać siekane czerwone robaki, lub granulat, a jeśli mamy łowić z marszu do porcji wyrzucanej zanęty lub osobno podać pelllet. Pelletu nie należy dodawać do całości zanęty mającej nam służyć kilka godzin, bo następuje jego rozpuszczanie przed użyciem.

Jak uzyskać dobrą konsystencję zanęty by w odpowiednim momencie kule się rozpadały i pracowały z odpowiednią szybkością? Tu w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać dobieramy proporcje pamiętając o tym, które są kleiste, a które powodują osuszanie i szybką pracę zanęty. Do kleistych składników zaliczymy pieczywa, kasze, płatki, ciastka, wafle, a do spulchniających makuchy, dietetyczne biszkopty gofrowe, otręby. Ilość wody też jest czynnikiem zmieniającym spoistość zanęty, na co warto zwrócić uwagę i dolewać ją powoli, porcjami, w trakcie mieszania składników. Wodę najlepiej używać tą ze zbiornika, w którym będziemy łowili, a już całkowicie odradzam chlorowanej kranówy.

Wpierw mieszamy miałkie i drobne elementy. Nawilżamy je do odpowiedniej konsystencji. Muszą być nawilżone nieco poniżej faktycznego zapotrzebowania. W trakcie nawilżania dodajemy do małej porcji wody aromaty, boostery, olejki aromatyczne itd., rozprowadzamy je i rozpuszczamy. Jeżeli uznamy za stosowne możemy dodać tranu, ale ten jest dodawany bezpośrednio do zanęty. Tak przygotowaną zanętę przecieramy przez sito. Jeżeli go nie mamy, chociaż rękoma powinniśmy ją przetrzeć kilkukrotnie.

Często pada pytanie co nam daje to przetarcie zanęty? Pozwala na bardzo dobre przemieszanie i wzajemne przeniknięcie aromatów składników zanętowych. Powoduje puszystość zanęty, ale co najważniejsze, w trakcie przecierania następuje napowietrzenie zanęty, co ma duże znaczenie i wpływ na późniejszą pracę zanęty. Przetarcie powinno się odbyć dwukrotnie, za każdym razem sprawdzamy jakość nawilżenia i w razie potrzeby dowilżamy. Dopiero po tych czynnościach należy dodać grube składniki jak bób, kukurydza, groch, czy pellet lub granulat i delikatnie wymieszać. Po rozrabianiu zanęty należy pamiętać, aby wymieszana trochę postała i się przegryzła. Osobiście polecam nakrywanie przygotowanej zanęty wilgotną ściereczką. Unikniemy w ten sposób wysychania i ucieczki aromatów.

Ulepione kule zanętowe i wrzucone do wody winny dotrzeć na dno i tam zacząć się rozpadać. Tak powinno to wyglądać gdy mamy do czynienia z dnem twardym. Gdy dno jest muliste, zanęta powinna zawierać składniki przyspieszające pracę, lekkie i tłuste, a wrzucone kule powinny się rozpadać w momencie uderzenia o lustro wody. Rzucane kule nie mogą rozpadać się w locie, bo nasze nęcenie będzie rozległe i straci na wartości. Do koszyków feederowych używamy mniej nawilżonej zanęty. Przy okazji - w karpiowaniu używamy koszyków z większymi otworami, tak aby mogły się wysypywać z niego grube elementy zanęty. Najbardziej spoistej zanęty używamy w koszykach żebrowych i do metody. Tyle tylko, że musimy dodać również sporo składników wywołujących szybką pracę zanęty. Chodzi o to, by zanęta wraz koszykami dotarła w całości na dno, a potem szybko uwolniła z siebie grube cząstki.

Alternatywą takiego nęcenia będą ziarna, granulaty i pellety. Najlepiej do tego nadają się ziarna konopi zmieszane z ziarnami kukurydzy. Ziarno konopi moczymy 24 godziny i gotujemy do puszczenia białych kiełków. Ziarna kukurydzy po namoczeniu gotujemy do momentu gdy jeszcze są twardawe, lecz pod naciskiem w palcach pękają. Można również tu wykorzystać gotowany bób. Warto dodać łuskane palone orzechy arachidowe, za którymi przepadają karpiowate. Tego nie wyjedzą nam inne gatunki ryb. Natomiast gdy mamy do czynienia z granulatami i pelletem kupionym w sklepie należy się zastanowić, kiedy i który zastosować. Jeżeli nęcimy z wyprzedzeniem, to lepszy będzie granulat, ale jeśli łowimy z marszu, to wybieramy pellet. Różnica pomiędzy granulatem a pelletem jest taka, że granulat rozpuszcza się wiele godzin i zazwyczaj jeszcze w całości jest znajdowany przez ryby, a pellet szybko rozpuszczając się tworzy smakowo zapachową chmurę przyciągającą ryby.

Do dość już dziś zapomnianych składników zanętowych należą kartofle, marchew i makarony. Osobiście makarony do nęcenia karpi już nie używam. Zbyt duże ryzyko zakwaszenia wody, co potrafi wyeliminować najlepszą miejscówkę. Ugotowane na twardawo kartofle, czy marchew i pokrojone w grubą kostkę, niewątpliwie dadzą efekt na łowiskach o dużej presji. Jak się okazuje dobrym dodatkiem do kartofli są gotowane na twardo jaja i posiekane w grube kawałki. Kartofle można spokojnie stosować razem z ziarnami, granulatem i pelletem. Wiem jakie zdanie na temat kartofli ma wielu zawodowych karpiarzy, ale ja na tę krytykę jestem głuchy, widząc jak są wyjadane i jakie można uzyskać efekty. Oczywiście przesadzać z ilością nie można, gdyż nie wyjedzone zakwaszą wodę równie skutecznie jak makaron.

Kolejnym produktem w nęceniu karpi są kulki proteinowe lub, jak to ja nazywam, kluchy. Kluchy to nic innego jak kulki z mniejszą ilością jaj, przez co są miększe, ale za to taniej wychodzi, a nie jest to bez znaczenia, szczególnie dla osób z mniej zasobnym portfelem. Nęcić można zarówno samymi kulkami jak i w połączeniu z innymi grupami zanęt. Można na podkładzie ziaren, pelletu, czy zanęty, posypać kulkami. Gdy ruszamy z marszu i będziemy łowili na kulki, dobry sposobem nęcenia będzie upakowanie po kilka kulek proteinowych w ulepione kule zanętowe. Zanęta musi być wówczas szybko pracująca. Daje to efekt smużenia kuli zanętowej, rozchodzenia się szybko aromatów, przyciągania małych ryb, ale i szybszego ściągania za nimi karpi w łowisko.

Zasadniczą sprawą, o której należy pamiętać, to fakt, że nie na wszystkich łowiskach sprawdza się ta sama zanęta, a nawet w obrębie tego samego łowiska mogą następować zmiany. Czasem nawet w tym samym łowisku warto zmienić zanętę, gdy dotychczas stosowana dawała świetne rezultaty, które jakoś się skończyły. Na nowym łowisku warto zaobserwować co stosują inni wędkarze i jakie mają wyniki. Jeśli obserwowani wędkarze mają dobre rezultaty, to na początku próbujemy nęcić tym samym, a z czasem udoskonalamy przepis lub wręcz próbujemy zmienić skład zanęty całkowicie. Po to między innymi dobrze mieć dwie miejscówki, by sprawdzać efekty swoich poczynań w tworzeniu nowych zanęt. Jeżeli okaże się, że inni wędkarze mimo wysiłków w nęceniu nie mają zadawalających wyników, to naszą zanętą musi być zupełnie coś innego, wręcz przeciwstawnego, bo tylko takie podejście może przynieść nam powodzenie.

Następnie warto sprawdzić w jakich ilościach nęcą inni wędkarze. W dużych zbiornikach nie ma to aż takiego znaczenia, ale w małych może mieć wręcz podstawowe. Zdarza się bowiem, że na małym kilkuhektarowym łowisku, wędkarze wręcz zasypują „tonami i wiadrami” dno akwenu. Wtedy okazuje się, iż brania nagle ustają i nikt nie zna powodów. Najczęściej takie łowiska są odwiedzane gremialnie w weekendy i o ile jeszcze w piątek do wieczora ryby biorą dosyć dobrze, to już w sobotę i w niedzielę fatalnie lub wcale. Takie bezrybie ciągnie się wtedy do połowy tygodnia, a przeżarte ryby nie reagują nawet na najlepsze przynęty. Dopiero czwartek i piątek przynoszą pożądany efekt. Są to poniekąd rzadkie zjawiska, ale nie są odosobnionymi.

Zjawisko przenęcenia możemy otrzymać na łowisku w miejscu własnego nęcenia. Ryby doskonale wyczuwają receptorami smaku i węchu nie tylko smakowitość pożywienia, ale również odżywczość składników. Jeżeli w swej zanęcie przesadzimy z bogatym w składniki odżywcze i energetyczne, to nawet nie podając bardzo dużych ilości, szybko nasycimy ryby i odpłyną one z łowiska. W początkowej fazie łowienia będziemy mieli brania, które będą się zmniejszały aż w końcu ustaną na ładnych parę godzin albo dłużej.

Również musimy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, który ma szczególne znaczenie przy długotrwałym nęceniu. Należy zwrócić uwagę nie tylko na odpowiednią wysokość nasycenia składnikami, ale również na ich kompleksową zawartość. Bo jeżeli podamy zanętę, w której przeważać będzie jeden składnik odżywczy czy energetyczny, a pozostałych wystąpi brak, to karpie w pewnym momencie porzucą łowisko w poszukiwaniu innego pokarmu dla uzupełnienia swojej diety w odpowiednie, brakujące im składniki.

•  do zasobnych w białko należą: bób, orzechy, łubin, soja, len, konopie, kazeina (uwaga - ciężko strawna dla karpi), kazeinian sodu, serwatka, mleko w proszku, mączki rybne i mięsne, jaja;
•  dużą zawartość tłuszczy zawierają: soja, konopie, orzechy, granulat pstrągowy, pokarm dla psów i kotów, mączki mięsne i rybne, jaja;
•  bogate w węglowodany są: pszenica, kukurydza, kasza manna, pieczywa, łubin, soja, pokarm dla psów i kotów.

Należy zwrócić uwagę również na fakt, że pomimo iż karpie w naszych warunkach naturalnych rozmnażają się sporadycznie, to jednak co roku odbywają tarło. Na wiosnę ich potrzeby pokarmowe wymagają spożywania zarówno dużo białek, jak i sporo składników energetycznych i to w obydwu postaciach – tłuszczy i cukrów. Latem ryby potrzebują dużo materiału budulcowego co dają białka, a z kolei związki energetyczne stanowią cukry potrzebne do zabezpieczenia bieżących potrzeb. Tłuszcz potrzebny jest nie tyle do spalania, co do dostarczania niezbędnych związków do rozwoju. Jesienią sytuacja odwraca się. Karpie już nie zajmują się tyle budową i wzrostem organizmu, co przygotowaniem do zimy. Wówczas zmniejsza się zapotrzebowanie na białka, a zdecydowanie zwiększa na cukry i tłuszcze. Cukier jest zużywany na bieżące potrzeby energetyczne jako prostszy do spalania, ale cięższy w odkładaniu w organizmie, a z kolei tłuszcze jako łatwiejsze do gromadzenia, a trudniejsze do spalania, są odkładane w tkance tłuszczowej na ciężkie dni zimowe.

Nie bez znaczenia w nęceniu karpi jest stosowanie różnych aromatów. Pamiętajmy jednak o tym, by nie stosować tzw. chemii, a dobrej jakości preparaty naturalne, mające atesty. Byle czym można nie tylko odstraszyć ryby, ale i łatwo je struć. Najczęściej stosowanymi aromatami przyciągającymi ryby są słodko-owocowe, czekoladowe, toffi, piernikowe, waniliowe, miodowe, skopex, oraz różne mięsne jak małże, skorupiaki, ryby itd. Ostatnio często używane są również aromaty przypraw i na niektórych łowiskach zdają egzamin.

Jeżeli chodzi o łączenie aromatów, to staram się unikać łączenia mięsnych bezpośrednio ze słodkimi i owocowymi. Ale ostatnio już zaczynają producenci robić i takie połączenia. Czasem jednak stosuję do nęcenia kulki np. mięsne, a jako przynęty używam słodko-owocowych, lub odwrotnie i przynosi to niezłe wyniki. Tak więc chyba o regułach trudno tu mówić, a raczej o intuicji. Osobiście nie robię kulek w których mieszają się aromaty słodko-owocowe ze śmierdziuchami. Ale robię osobno kulki o poszczególnych z tych aromatów, a nęcę nimi potem w jednym łowisku. Uważam to za efektywniejsze.

Warto jeszcze powiedzieć parę słów o prażeniu składników zanętowych. Co możemy poddać procesowi prażenia? Bardzo dużo - pieczywa, ziarna roślin i ich przetwory (płatki, kasze) jak płatki i kasze. Prażymy te produkty w piekarniku na blasze. Najlepsze blachy są z kwasówki, ale trudne do zdobycia. Można prażyć na blachach emaliowanych. Pozwala to na brak reakcji substancji prażonych z blachą. Rozkładamy cienką, pół centymetrową warstwę składników na blasze. Wstawiamy do piekarnika w temperaturze około 80ºC. Musimy pamiętać o częstym mieszaniu, aby nasze prażone elementy zanętowe nie przypaliły się. Po około pół godzinie podnosimy temperaturę do 150÷160ºC. Dla większości składników to wystarcza, ale niektóre wymagają kolejnego podniesienia temperatury nawet do 200ºC. Prażymy do zmiany koloru na rumiany (brązowawy). Przestudzamy i wkładamy do pojemnika zamkniętego w miarę możliwość szczelnie. Jest to oczywiście skrótowy opis i ogólny.

Czasem zdarza się, że zostaje nam rozrobiona zanęta po zakończeniu połowów. Nie wyrzucajmy niepotrzebnie jej do wody. Jeżeli już, niech ląduje ona w koszu na śmieci. Pamiętajmy, że zanęty są jednym z elementów powodujących eutrofizację. Nawet namoczona zanęta nie musi być stracona. Możemy ją przewieść do domu i w podobny sposób do prażenia wysuszyć. Różnicą zasadniczą jest temperatura. Należy ją ograniczyć do 50÷60ºC. Dopiero gdy jest już wysuszona można ją podprażyć. Potem zamknąć należy w szczelne naczynie. W ten sposób można spokojnie ją przechowywać nawet do miesiąca czasu. Będą pewnie wymagały dodania potem trochę aromatu.

Jeszcze kilka słów o sposobach nęcenia. Rzadko mamy możność nęcenia z ręki, bo na ogół karpie łowimy z dalszych odległości. Przy jeszcze niezbyt odległych łowiskach możemy posłużyć się procą, ale przy dalszych zostają nam bardziej wyrafinowane sposoby. Nęcąc kulkami możemy wykorzystać rury wyrzutowe zarówno proste jak i wygięte, zwane ze względu na kształt kobrami. W zasadzie każdą zanętę można podać w łowisko przy pomocy rakiet i łyżek. Ale to wszystko jednak na ograniczone odległości. Nęcenie na dalekich odległościach wymaga drogiego sprzętu, więc wybierajcie na początek niezbyt odległe łowiska od stanowisk. Dlatego początkującym proponuję małe akweny lub stanowiska, z których spokojnie ulokujecie w łowisku zanętę i później zestawy. Nęcenie na bardzo dalekie odległości wymaga zastosowania armatek, łódek do zanęty, lub środka pływającego, którym można byłoby wywieść zanętę, a potem zestawy.

Na bardzo bliskie odległości, kule zanętowe można wyrzucać z ręki z pod siebie. Rzucanie z nad głowy wbrew pozorom kończy się słabszą celnością, przy osiąganiu tych samych odległości. Na dalsze odległości kule zanętowe można wystrzeliwać procą. Również łyżka jest dobrym sprzętem. Musimy pamiętać, że nie ciągnie się wymachu głęboko w dół, a kończy na godzinie jedenastej lub nawet w pól do dwunastej. Jeżeli pociągnięcie się zbyt mocno, długo, kule spadną pod nogi. Dla procy i łyżki musimy robić dużo bardziej spoiste kule i mniejsze. Rurą, którą wystrzeliwujemy w łowisko kulki, machamy podobnie jak łyżką, tyle że jedną ręką.



Dosyć łatwym do obsługi i przydatnym w nęceniu ziarnami granulatem i kulkami jest rakieta. Napełniamy zanętą i rzucamy nią z dosyć twardego wędziska (4,5lb i wzwyż), tak jakbyśmy zarzucali zestaw. Rakietę po zarzuceniu pozostawiamy przez chwilę bez ruchu. Obraca się ona dnem do góry i wysypuje się zanęta do wody. Potem lekkie podszarpnięcia powodują ruch rakiety, upewniający nas o całkowitym jej opróżnieniu. Ściągamy i powtarzamy czynność od nowa

No i na koniec moja rada. Jak zwykle pierwsze rzuty rurą i łyżką kończą się kompletną klęską, bo zanęta leci albo gdzieś w bok, albo kończy swój lot pod nogami. Wszystko wymaga treningu dla nabrania wprawy. Nawet rzucanie rakietą i strzelanie procą wymaga treningu dla celności działań. Ale zapewniam Was czytelnicy, że uparte dążenie do doskonałości opłaca się. Pamiętajmy, że trening czyni mistrza. Wybierając mniej odległe łowiska, będzie z pewnością łatwiej nabierać wprawy.

Teraz Wy pomęczcie się z robieniem zanęty, a ja „pomęczę” kolejny kieliszeczek czerwonego wina.

Bolesław "Wedkoholik" Michalski
Bolesław "Wedkoholik" Michalski

– Komentarze –

autor - SebaCarpiarz
napisał:
Po tych 7 jak dobrze zliczyłem kieliszkach wina moznaby nabrac ochoty na zlapanie taaaaaakkkkkiiieeeeggggooooo KARPIA ))

July 5, 2007 10:25 pm

89.79.79.45


autor - psiaq
napisał:
o masz ))) chodze sobie tak po stronach, bylem na spinie ale niespecjalnie zachwycila mnie oprawa wprowadzenia w owe tajniki mimo, ze ta metoda niezwykle mi sie podoba... wyszukuje jakichs nowostek dalej... a tu prosze, jaka niespodzianka!!! nie dosc jak szczegoolowo napisany material to jeszcze ta encyklopedie wydrukowac moge )) w 100% bomba i rzeczywiscie w goore :]]] tego wlasnie brakowalo zwyklym chlopakom ktoorzy maja chec zamoczyc kija )) fakt to nie spin, ale to przeciez od karpika zaczely sie moje pierwsze przygody z bambusem w reku gdy mialem 10 lat)) stad slowa wielkiej pochwaly dla autora gdyz dzieki niemu pojawil mi sie usmiech na twarzy)) jac

July 31, 2007 1:50 pm

194.213.57.3


autor - teo
napisał:
po przeczytaniu tych siedmiu odcinków moge rzec jedno... nie bombka lecz bomba ! prawdziwie rzeczowy tekst na temat, dający przedsmak karpiowania i bardzo realistyczne opisanie problemów tej odmiany wędkarstwa.... oby wszyscy piszący w tym temacie mieli tak rzeczowe podejście do tematu zamiast zachwytów nad samym sobą ! można życzyć sobie tylko spotkania z \"Wędkoholikiem\" nad wodą i dłuuugiej pogawędki przy zarzuconym zestawie.... chylę czoła w oczekiwaniu na część ósmą... !!!! Teo

March 5, 2008 9:25 pm

194.187.74.20


autor - mirek
napisał:
Dobre...........dobre,ja zamiast winka czytam przy piwku po siedmiu \'\'leżakach\'\'idę mieszac ciasto na kulki przecież wiosna już tuż tuż pozdrowienia panie Boleslawie i niech moc będzie z panem. mirek

January 2, 2009 2:47 pm

89.174.8.172



Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień

autor :
email :
Wpisz komentarz:


Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<

Dziś mamy
Copyright © 2006  wszelkie prawa należą do twórców tego wortalu