Zapraszamy wszystkich do   czynnego udziału w dyskusji   na forum karpiowania


 Tu znajdziecie wiele infor-   macji o naszym wędkarstwie   i rybiografii.



 Aby móc łowić misiaki   świadomie i żeby nasze wy-   niki nie były zgoła przypad-   kiem losowym i pechem   karpia, należy wpierw za-   poznać się ze zwyczajami i   biologią tych ryb. Kierując   się tą myślą, przedstawiamy   parę słów o zchowaniach   cyprinusów. <więcej>


 Szykując się na wędkarską   wyprawę karpiową musimy   pomyśleć co i jak wyszyko-   wać, co nam będzie potrze-   bne i jak zamierzamy łowić.   To bardzo ważna sprawa by   dobrać odpowiedni sprzęt   oraz przemyślaną metodę i   technikę połowu ryb. Nigdy   nie robimy tego na łapu   capu. Te przygotowania to z   całą pewnością część na-   szego wędkarskiego jestes-   twa i radości z karpiowania.   <więcej>


 Trudno sobie wyobrazić, aby   zabrakło na tej stronie   rozważań o zanętach mają-   cych zwabić i przechytrzyć   karpie.
 Masz wypróbowane prze-   pisy zanęt, czy przynęt   karpiowych i chciałbyś   podzielić się tym z innymi?   Napisz do nas, a my je   opublikujemy tu na stronie.



 Tu przedstawiane są łowiska   karpiowe.  Łowiska te mają   szczególne walory wędkar-   skie, a czasem i przyro-   dnicze. Wiąże się z nimi   wiele pięknych wspomnień   wędkarskich i nie tylko.
 Jeśli znasz ciekawe łowiska   i zechcesz się tym podzielić   z nami, prześlij opis, a   opublikujemy.



 To dział zawierający opinie,   recenzje i pomysły związane   z karpiowym sprzętem   wędkarskim. < więcej >


 Przez lata wędkarskiego   życia nazbierało się sporo   przygód, wspomnień i prze-   żyć z kolegami, zdobywało   się doświadczenie, pozna-   wało nowe techniki i me-   tody, przebyło wiele spotkań   z przyrodą i karpiami. Część   z nich została przelana na   papier. <więcej>


 W tym miejscu znajdziecie   wszystkie artykuły, które   można ściągnąć sobie i   wydrukować. <więcej>




 
 
 Bombka w górę            


 
 
 
 
 

Część.VI

Mamy już wszystko by przygotować zestawy i w ogóle jesteśmy uzbrojeni, ale zanim zaczniemy wiązać haczyki i robić zestawy, warto by było porozmawiać o sprzęcie, który będzie niejako uzupełnieniem na naszej karpiowej zasiadce.

Właśnie przed chwilą padło słowo zasiadka. Wielu wędkarzy i nie tylko, traktuje karpiarzy jako tą spokojną część wariatów przesiadującą wiele godzin, wpatrzoną w swe sygnalizatory i marząca by trud jaki poniesiony został przy przygotowaniach, przyniósł tą jedną jedyną ale rybę życia. Zacznę więc swe dalsze rozważania od siedziska.

Dziś mamy bardzo dużo możliwości wyboru siedziska. Kiedyś takiego wyboru nie było. Dobrze pamiętam łowy z takiego prowizorycznego stołeczka. Najprostszy, choć niezbyt wygodny, ale za to niezajmującym wiele miejsca i bardzo lekkim, wykonany z dwóch pałąków z rurek aluminiowych obciągniętych płótnem. Dziś nikomu nie polecam takiego siedziska, ale jeśli ktoś wybiera się na krótki pobyt nad wodę na rowerze, to łatwo go przypiąć do plecaka.

Kolejnym bardzo modnym dziś siedziskiem jest składane krzesełko. Po złożeniu zajmuje mało miejsca i jest poręczny, a nawet koszt jego nie powinien mocno nadszarpnąć naszej kieszeni, ale tak jak poprzednik nie jest zbyt wygodny. Też raczej na dłuższy pobyt nad wodą nie nadaje się.

Najwygodniejszym chyba siedziskiem wydaje się jednak fotel karpiowy. Już sama nazwa mówi za siebie. Ma miękkie wyściełanie zarówno części pod naszą szanowną jak i oparcie. Do tego regulowane nogi, by można było rozstawić na nie równym podłożu. Jest składany, a producenci często wyposażają go jeszcze w pokrowiec do transportu. Wiele z takich foteli posiada regulację oparcia, a nawet podpórki pod łokcie. Czasem można spotkać jeszcze dodatkowe wyposażenie np. dodatkową torbę zawieszaną z boku na podręczne drobiazgi, dokręcany podnóżek, dołączany mini stolik na puszkę piwa popielniczkę i fajki, ale najcenniejszym wydaje się dodatkowy uchwyt do montażu parasola. Bo jak wysiedzieć w słoneczny upał, gdy żar się leje z nieba, a w pobliżu nie ma nawet przyzwoitego krzaczka mogącego dać cień Także przed przelotnym deszczem parasol da nam schronienie. Parasole mogą być tu różne, od najprostszych i te z łamaną sztycą, po jeszcze takie z bocznymi osłonami przed wiatrem, a także będące zalążkiem namiotu.



Gdy zaplanujemy dłuższą zasiadkę, to przyda nam się jakaś leżanka. I znów producenci pomyśleli i mamy oto łóżka karpiowe, składane z pokrowcami, często z dodatkową poduszką pod głowę. Wystarczy jeszcze śpiwór i kolejnej nocy możemy zasnąć, że sto decybeli płynących piskiem z sygnalizatora nas nie dobudzi. Można na zamówienie sprawić sobie fotel z podnóżkiem, który posiadać będzie dodatkową nogę w zagłówku. Taki sprzęt może nam służyć zarówno za fotel, jak i za łóżko.

Dla dopełnienia naszego szczęścia, możemy jeszcze wyposażyć się w namiot, a jakże karpiowe też są produkowane i możemy jechać na kilku dniową wyprawę, a relaks zapewniony na całego. Bo trzeba pamiętać, że na kilku dniowej wyprawie, choćby weekendowej możemy się spotkać ze zmianami pogody, a i senność po wielu godzinach nas z całą pewnością dopadnie. Namioty tak są wykonane, że przednią ścianę mają przezroczystą, by można było bez wychodzenia na zewnątrz, obserwować nasze karpiowe stanowisko.

Wszystko to oczywiście jest przydatne, ale nie decyduje o powodzeniu wyprawy, a o naszej wygodzie. I choć nie jest to bez znaczenia, to podaje to nie po to by Was dobić ilością wyposażenia, ale byście mieli rozeznanie, w co można się w przyszłości uzbroić, by uprzyjemnić swoje wygodne życie na wędkarskim łowisku. Wiadomo, w miarę jedzenia, apetyt rośnie. Ale mimo wszystko radzę uzbroić się chociaż w podstawowy przyrząd do siedzenia i to taki jaki uznacie dla Was za wygodny.

No to skoro już siedzimy sobie wygodnie w naszym karpiowym fotelu, to możemy zająć się dalej potrzebnym, a czasami wręcz nieodzownym sprzętem karpiowym. Teraz zastanówmy się jak usadzić nasze wędki na stanowisku. Do wędkowania spławikowego czy D.S. wystarczą zwykłe podpórki, takie jak używamy w innych metodach. Jednak należy zwrócić uwagę, aby były one stabilne i sztywne. Ja używam do tego nieco grubszych sztyc z oferty jaką mamy w sklepach, by właśnie nie były zbyt wiotkie. Ponieważ mówię w swoich wywodach o karpiowaniu jeziorowym, czyli na spokojnej wodzie, to zakładam, że techniką spławikową i drgającą szczytówką będziemy łowili opierając wędzisko w pozycji poziomej. Tymi technikami posłużymy się w dni bezwietrzne lub o małym jego nasileniu. Przy dużym wietrze lub podwodnych prądach raczej wykluczam połowy spławikowe i sceptycznie odnoszę się do feedera. Sygnalizatorów tu nie potrzeba bo spełniają tę rolę spławiki i szczytówki wędzisk. Za to mogą być jeszcze przydatne imadełka, by umocować nasze podpórki gdy łowimy z pomostów.



Tych prostych podpórek można oczywiście używać również do połowów gruntowych. Nic nie stoi na przeszkodzie szczególnie, gdy łowimy ustawiając wędziska w poziomie, a nawet przechylone szczytówkami do dołu. Przy olbrzymich wydatkach na początku naszej przygody z karpiami, można wykonać sobie samemu statyw lub podpórki o dużej stateczności. Do dziś korzystam z takich samoróbek. Na bazie prostych podpórek, można dzięki własnej inwencji, zbudować sobie różnego rodzaju potrzebne dla siebie statywy czy też ich proste imitacje. Tylny wspornik został wykonany z plastykowych rurek wodociągowych zgrzanych w odpowiednim kształcie i obleczonych piankową izolacją. Gdy wędziska układam w pozycji horyzontalnej jest bardzo wygodny.

Ale znacznie wygodniejsze są specjalistyczne podpórki karpiowe. Przyjęło się je nazywać tripodami, po polsku statywami. Może ktoś zapytać - po co te statywy jeśli można ustawiać wędki na zwykłych podpórkach. Względów jest kilka i nie chodzi tu o jakiś snobizm jak niektórzy często przypisują to karpiarzom. Gdyby takie było podłoże posiadania tego sprzętu, obawiam się, że produkcja spadła by do kilku sztuk rocznie.





Podstawowym powodem jest chęć uzyskania dużej stabilności ustawionych wędek. Każde niepożądane poruszenie powoduje bowiem uruchomienie sygnalizatorów brań. Kolejny powód to możliwość dobrego ustawienia na niemal każdym podłożu. Nie trzeba się siłować z wbijaniem nóg statywu w żwirowate dno. Obecnie są produkowane również statywy (high pod) umożliwiające ustawienie wędzisk pod dużym kontem prawie w pionie, co w pewnych sytuacjach jest nieodzowne. Innymi zaletami statywów jest możliwość ustawienia na jednym statywie nawet do czterech wędek, dzięki poprzecznym ramionom (buzz bary). Buzz bary mogą posiadać regulację szerokości rozstawu. Te aspekty decydują o walorach statywów i przydatności w ich stosowaniu.

Gdy byłem na targach wędkarskich zapoznałem się z podem Ruteckiego. Wykonany cały ze stali nierdzewnej, odpowiednio ciężki, posiadał nie tylko regulację wysokości ustawienia wędek, ale również głowica umożliwiała ruch obrotowy co ułatwia montaż i ustawienie na stanowisku. Choć foty są niezbyt piękne bo robione w ciasnym pomieszczeniu stoiska, to postanowiłem je pokazać, bo warto przedstawiać dobre polskie produkty, cieszące się uznaniem na europejskim rynku.



W końcu aby ustawić pewnie wędki na podpórkach czy na statywach, stosujemy końcówki podpórek (rod resty). Z tyłu mogą mieć różne wykonanie od widełkowych przez pałąki z igielitowych rurek wygiętych w pałąki, do bucików. Z przodu mogą być widełkowe, typowo feederowe przy połowach na d.s. i najczęściej stosowane przy gruntowej technice podpórki będące jednocześnie elektronicznymi sygnalizatorami brań. W ten sposób doszliśmy do urządzeń sygnalizujących brania.

Wskaźniki brań używane w gruntowych połowach karpi można podzielić na mechaniczne i elektroniczne. Do najprostszych należą zwykłe bombki, małpki, które podwieszone pod wędziskiem na żyłce, w trakcie brania podnoszą się lub opuszczają. Są wśród nich również posiadające gniazda do świetlika do nocnych połowów. Wadą tych najprostszych jest fakt pozostawania na żyłce już po przystąpieniu do holu ryby.

Lepsze sygnalizatory mają linkę, łańcuszek, lub inną elastyczną smycz łączącą je ze statywem pod przednią podpórką i podwieszone za żyłkę klipsami umożliwiającymi samowypinanie. Mają kieszenie na świetliki. W tego typu sygnalizatorach można już regulować ciężar własny sygnalizatora. Są one już często stosowanymi w zaawansowanym karpiowaniu.

Następne swingery są to takie, które połączone są z podpórką sztywnym prętem wyposażonym w przegub. Tu ciężarki są dokładane pod szklaną kapsułą na świetlik lub przesuwne na pręcie. Wśród tych właśnie sygnalizatorów są i takie, które wyposażone w kapsułce w diodę mają połączenie z sygnalizatorem elektronicznym i zaczynają świecić w momencie brania. Osobiście nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązania. Niektóre z sygnalizatorów mechanicznych zamiast klipsa do zawieszenia na żyłce, mają wygięte z drutu strzemiączko opierające się na żyłce.

Ponieważ swingery wiszą na dość długim odcinku między pierwszą przelotką a kołowrotkiem, dochodzi do sporego obwieszenia żyłki, co zmniejsza czułość, stosuje się specjalne klipsy, aby podczepić żyłkę pod kijem.

W końcu sygnalizatorami brań są elektroniczne systemy wbudowane w podpórki. Najprostsze piszczą, gdy ryba wyciąga żyłkę z kołowrotka. Te już właściwie trudno by znaleźć w produkcji. Nieco bardziej zaawansowane sygnalizują przesuwanie żyłki w dwie strony i mają regulację natężenia dźwięku. Posiadają już pamięć brań pokazującą jeszcze po fakcie, że było branie. Bardziej zaawansowane mają również regulację wysokości dźwięku i regulację czułości zadziałania. Te zaawansowane mają możliwość przewodami połączenia z centralką nadajnikiem i odbiór sygnalizacji przez odbiornik na odległość. Dodatkowo systemy mogą być kodowane na wielu kanałach tak aby sąsiadujący w bliskiej odległości od siebie wędkarze wzajemnie nie zakłócali sobie sygnalizacji brań. Są i takie sygnalizatory, które mają już wbudowany nadajnik wewnątrz siebie. Nie jest to nieuzasadniony bajer, ale sposób na posiadanie pełnej kontroli nad zestawami, łowiąc w trudnych warunkach pogodowych lub w trakcie odpoczywania przy dłuższej zasiadce, gdy znajdujemy się w namiocie. Proste sygnalizatory mogące posłużyć nam na początek, a nawet na ładnych parę lat, kosztują już około sześćdziesięciu złotych.

No to mamy już i my gdzie spocząć i nasze wędki również. Teraz zastanówmy się co przydatne jeszcze będzie nam nad wodą w trakcie karpiowania. Na pewno do przygotowania zanęty przydatne będą wiaderka miski i sita, ale również np. strzykawka, którą dosyć precyzyjnie będzie można odmierzyć ilość dozowanych stężonych środków zapachowych. Do dopełnienia w tym przypadku należą szmatki do wycierania rąk i nakrywania zanęty.

Gdy nęcimy kulkami proteinowymi, kluchami, ziarnem itp., dobrze jest mieć naczynie na każdy z tych składników. Na kulki proteinowe i kluchy (inaczej miękkie kulki) osobiście posiadam pojemnik lodówkę, szczególnie przydatny do przechowywania kulek haczykowych. Również, aby się nie rozsypały i nie walały po samochodzie na zanęty, aromaty dipy i tak dalej, dobrze jest mieć specjalnie przeznaczone do tego kuferki.

Do samego nęcenia potrzebna jest proca, kobra (rura wyrzutowa), łyżka i dalej rakieta, a nawet niektórzy używają specjalnych łódeczek wywozowych i pneumatycznych armatek. Rury wyrzutowe mają różne kształty, od prostych po bardzo fikuśnie wygięte.



Przy połowie karpi, gdy chcemy złowione w nocy przechować do rana powinniśmy mieć specjalny sak karpiowy. W takim saku przechowujemy tylko jedną rybę, więc jeżeli liczymy się, że może być potrzeba przetrzymania większej ilości karpi to wyposażyć się musimy w więcej takich worków. Najtańsze kosztują około 20zł, więc nie jest to nadzwyczajny wydatek.

Ponieważ złowiony karp jest rybą często pozbawioną łusek, to jego skóra na piasku czy deskach pomostu może ulec uszkodzeniu. Szczególne zagrożenie występuje gdy karp ma odpowiednią wagę. Tu najlepszy okazuje się odpowiedni materac. Jest on wykonany ze specjalnego materiału zapewniającego śliskość i nie namakalność (namaka w niewielkim stopniu). Są maty karpiowe, które umożliwiają bezpośrednie w nim ważenie ryby. Dodatkowym wyposażeniem materacy jest kieszeń, by po odhaczeniu ryby schować jej łeb. W zaciemnieniu ryba się mniej stresuje i jest spokojniejsza, a poza tym wiatr nie ma wpływu na wysuszanie skrzeli. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na prawdziwą matę, to kupmy chociaż folię budowlaną i układajmy na zmoczonej folii swoje karpie. Nie jest to tak dobrze jak na materacu, ale jako środek zastępczy spełni czasowo swoją rolę.



Do wyhaczania karpia używam peanu o długich podkrzywionych i ząbkowanych mocnych szczękach. Są mocne i dają sobie radę w każdej sytuacji zapewniając szybkie i pewne działanie, nie wyrządzając męczenia ryby. Zawsze trzeba mieć nożyczki, aby można przeciąć przypon. No i w nocy nieodzowna jest latarka, najlepiej jeśli na wyposażeniu mamy mocowaną na głowę. To znacznie ułatwia opiekę nad złowioną rybą w nocy.

Drobiazgi takie jak haczyki, ciężarki, materiały przyponowe według mnie najlepiej przechowywać w dobrym i szczelnym plastikowym pudle wędkarskim. Tam można przechować również spławiki, markery, a nawet rakiety. Przypony przed schowaniem do pudła wędkarskiego mocujemy na deseczkę z pianką, lub korkiem w piórniku. Prostymi i zdającymi egzamin są palety przyponowe, które możemy wykonać samemu. Do transportu używamy wędkarskich toreb podróżnych i plecaków. Wędki oczywiście przewozimy w pokrowcach. To konieczność, jeśli nie chcemy mieć niemiłych rozczarowań. Dla naszej wygody produkuje się również ręczne wózki by przewieść rzeczy od samochodu na stanowisko.



Jedną z nieodzownych rzeczy i to nie tylko w karpiowaniu jest podbierak. Tu kosz musi być obszerny. Siatka najlepiej jak ma dno. Tak obszerna siatka na dużą białą rybę jest specjalnie tkana. Ogólnie chodzi o to, że górą są oczka większe by woda łatwo odpływała a dno i część dolna ma gęściejszą strukturę by ryba miała jak najlepsze warunki w trakcie podbierania i wynoszenia na ląd. Oprócz mocnej siatki wykonanej z gładkiego materiału, podbierak musi mieć mocną głowicę i sztycę. Tańsze i mniejsze podbieraki mają zamknięte pałąki wykonane z rurki aluminiowej i aluminiową sztycę. Natomiast w droższych i bardzo profesjonalnych podbierakach pałąki i sztyca są wykonane z włókien węglowych w połączeniu z innymi materiałami. Głowica wówczas jest metalowa. Sztyca jest przykręcana do głowicy, a pałąki napinają siatkę i są wsadzane w gniazda głowicy. Takie wykonanie daje dużą wytrzymałość, przy sporej lekkości.



Zostaje nam jeszcze jeden przyrząd. Służy do zaspokojenia naszych żądzy i ambicji. To jest waga. Tu potrzeba wagi u dużym udźwigu. Te popularne leżące na każdej ladzie kompletnie się nie nadają. Fałszują czasem już po pierwszym użyciu. Niestety dobre wagi kosztują i to sporo. Dzielą się na mechaniczne i elektroniczne. Posiadają możliwość tarowania. Do wyposażenia takich wag konieczny jest futerał, a do ważenia dużych ryb poprzeczka. I tu może być poprzeczka do bezpośredniego podnoszenia, ale również z gwintem, a po wkręceniu w sztycę podbieraka ułatwia pewność i stabilność ważenia. Koniec sztycy opieramy o podłoże, a na wkręconej poprzeczce wieszamy wagę z rybą i podnosimy do góry. Są nawet mechaniczne wagi wyposażone w podświetlenie tarczy, aby można było ważyć w nocy.



Myślę, że wszystkiego nie wyczerpałem i jest to dosyć pobieżny opis, ale daje wyobrażenie o potrzebach wędkującego karpiarza i uzmysławia do czego potrzebny jest samochód w karpiowaniu po paru latach od połknięcia tego bakcyla. Bo choć od razu Krakowa nie zbudowano i na pewno wszystkiego nie kupimy z marszu, to będziemy mieli rozeznanie, co będzie przydatne, a co konieczne oraz niezbędne i zbiegiem czasu nabędziemy sporo z tego co przedstawiłem.

Przedstawiam Kolegę Skibusa, ze złowionym misiaczkiem. Skibus miał duży wkład w ten artykuł upiększając go dużą ilością fotek przedstawianego sprzętu, a wyszukanych w internecie na stronach producentów. Dziękuję za pomoc i Jemu i innym biorącym udział w przygotowaniu tego artykułu.

Myślę, że mogę się już teraz pożegnać i udać na kieliszek wytrawnego czerwonego wina.

Bolesław "Wedkoholik" Michalski

– Komentarze –

autor - maniek
napisał:
Panie Bolku wspaniały artykuł, tylko jeszcze jedno małe pytanko...jak działa ten klips, który mocuje się przy wędce jak używa się swingerów?? Moze mógłby Pan ukazać jakąć fotkę? Dziękuje i pozdrawiam maniek

July 8, 2006 11:45 pm

83.11.228.62


autor - Bolesław Michalski
napisał:
Klips ten podczepia się uchwytem półokrągłym do wędziska. Kulka wtedy opiera się o wędzisko. Żyłkę podkłada się pomiędzy wędzisko i kulkę klipsa, przez co przylega ona do wędziska, a w razie brania swobodnie spada z podwieszenia. Niestety nie mam foty. Służę rysunkiem poglądowym



July 9, 2006 6:35 pm

212.76.33.112


autor - maniek
napisał:
dziękuje bardzo, a można to gdzieś kupić? bo nie widziałem tego do tej pory...

July 13, 2006 10:27 pm

83.11.217.4


autor - Bolesław Michalski
napisał:
Na przykład tu
http://www.exide.adn.pl/
Po lewej stronie masz możliwość wybrania producenta. Wybierz Cormoran, no i dalej to już pewnie znajdziesz.


July 14, 2006 9:22 am

212.76.33.109


autor - kaz
napisał:
Bardzo jestem wdzięczny za następny artykulik -Boleczku. Za każdym razem jestem jeszcze bardzej uświadamiany jak bardzo mi daleko jeszcze do złożenia pełnego zestawu karpiowego( ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo rany boskie ile jeszce mi brakuje tego sprzętu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)i całej wyprawki karpiowej :0. Ale i za ten nastepny rozdział karpiowego asortymentu dziękuję . Jeszcze w ten wekennd mają sie udac na Eldorado dwaj koledzy na rekonesans i zobaczyc czy pomieści się tam nasza troszkę więsza grupka maniaków Karpi ?.

July 19, 2006 6:42 pm

81.15.165.69


autor - MARCIN STĘPIEŃ
napisał:
Witam Gdzie można dostać armatkę zanętową ?? POzdrawiam MArcin

June 18, 2007 12:43 pm

195.164.124.2



Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień

autor :
email :
Wpisz komentarz:


Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<

Dziś mamy
Copyright © 2006  wszelkie prawa należą do twórców tego wortalu