Bombka w górę
Część.III
Spróbuję w tym tekście omówić kołowrotki karpiowe, a właściwie ich cechy, na które powinniśmy zwrócić uwagę, przy wyposażaniu naszej karpiówki.
W obecnej dobie nikt nie wyobraża sobie karpiowania innym kołowrotkiem jak ze stałą szpulą. Wiemy, że ma być mocny, ze szpulą o dużej pojemności, ma dobrze układać żyłkę i posiadać bezbłędnie pracujący hamulec. Ale są to ogólniki, którymi chwalą się wszyscy producenci w swych opisach. Najczęściej gdy robimy zakupy zwracamy uwagę na ilość łożysk, ewentualnie na szpulę i opis reklamowy w katalogu, przepełniony dziwnym niezrozumiałym nazewnictwem mającym wyrobić w nas przekonanie, że nabywamy ósmy cud świata. Rzadko kto zastanawia się nad budową sprzętu, a raczej jeżeli już, to zwraca uwagę na producenta. Tymczasem za nazwą okrzyczanej firmy często idą określone pieniążki, a nie zawsze w ślad za tym jakość wyrobu. Najczęściej kołowrotki składane są w krajach o taniej sile roboczej, ale jednocześnie o niskiej kulturze technicznej, co pozwala na obniżenie ceny kołowrotka, lub zwiększenie zysków producentów, ale nie pozostaje bez wpływu na jakość wyrobu. Na te wybiegi pozwalają sobie również takie firmy jak Daiwa i Shimano.
Co w sobie powinien mieć kołowrotek karpiowy by był godzien naszej uwagi i wart wydania ciężko zaoszczędzonych pieniędzy? Spróbujmy to przeanalizować.
Przekładnie kołowrotków to elementy bardzo ważne. Przekładnia główna musi wytrzymać całość obciążenia przenoszonego w kołowrotku. Decyduje o przeniesieniu ruchu obrotowego z korbki na ruch obrotowy rotora. Im większe przełożenie tym większa ilość obrotów rotora na każdy obrót korbki, ale i większe obciążenia przekładni. Według mnie najlepsze przełożenie w kołowrotku karpiowym mieści się w przedziale od 4,4:1 do 4,8:1 Najbardziej wytrzymałą ze stosowanych , mogącą przenosić największe obciążenia, jest przekładnia ślimakowa, ale i najdroższa, więc dziś spowszedniały przekładnie talerzowe, a ich wytrzymałość zapewnić mają coraz lepsze materiały stosowane w produkcji. Mimo wielkich starań producentów nadal za najbardziej żywotne i najdokładniejsze w działaniu są „ślimaki”.
Drugą przekładnią jest zamiana ruchu obrotowego osi korbki na ruch posuwisto zwrotny osi szpuli. Tu najlepszym rozwiązaniem, zapewniającym płynność posuwu, było przełożenie poprzez wałek posuwu (wormshaft). Jest to wałek z wyżłobionym krzyżowo rowkiem, w którym porusza się pazur elementu posuwu wałka szpuli. To mechanizm najlepszy i zapewniający bardzo równą, dokładną i miałką pracę bez luzów, ale również najdroższy, wymagający dużej precyzji wykonania i dziś już rzadko spotykany w kołowrotkach ze stałą szpulą. Najczęściej spotyka się koło zębate z pazurem poruszającym się w wodziku wałka szpuli.
Łożyska toczne, to temat najbardziej chyba powtarzający się w wypowiedziach. Otóż ilość łożysk nie decyduje o jakości kołowrotka. W niektórych miejscach wręcz nie powinny być wkładane, a ich obecność tylko niepotrzebnie zwiększa ciężar. Zastanówmy się w takim razie gdzie powinniśmy się ich spodziewać i gdzie ich obecność ma uzasadnione znaczenie funkcjonalne.
Pierwszym elementem gdzie można znaleźć łożyska toczne, to podparcie osi głównej i to są nasze dwa pierwsze łożyska, choć z jednym też nie jest źle. Kolejne dwa łożyska toczne winniśmy znaleźć na osi poprzecznej, czyli osi korbki. Piąte widzę w rolce prowadzenia żyłki. Dwa lub jedno można znaleźć w uchwycie korbki, ale nie jest to konieczne. Zgodziłbym się jeszcze z tezą, że jest sens umieszczenia łożysk tocznych w szpuli kołowrotka karpiowego. Przy zastosowaniu systemu wormshaft podparcie wałka można spotkać na łożyskach kulkowych. Dodatkowym łożyskiem jest jednokierunkowe na osi kołowrotka będące sprzęgłem spełniającym rolę blokady ruchu wstecznego rotora. Resztę powinny stanowić łożyska ślizgowe. Informację o rozmieszczeniu łożysk tocznych w kołowrotku, znajdziemy na rysunku w instrukcji obsługi.
Jednak samo włożenie łożysk do kołowrotka nie załatwia sprawy. Aby spełniały one swoje zadanie w sposób prawidłowy, muszą gniazda na nie i osie przechodzące przez nie, być spasowane bez luzów, czyli wszystko musi być precyzyjnie wykonane. Inaczej kołowrotek będzie miał więcej niepożądanych luzów niż dobrze wykonany „buksiak”. Jak to sprawdzić? Upewniamy się czy rotor nie kołysze się na boki względem korpusu, w trakcie próby poruszania nim na boki. Nie ma prawa dać się kolebać. To samo robimy ze szpulą (lekki ruch szpuli w pionie uznajemy za prawidłowy na boki dyskwalifikuje). Próbujemy poruszać na boki korbką, tak jakbyśmy chcieli ją wyłamać. Nie powinna mieć luzu. Korbka cofana w tył przy włączonej blokadzie biegu wstecznego, nie może mieć odczuwalnych ruchów wstecznych. Rolka prowadząca żyłkę nie może się kołysać i przesuwać po osi kabłąka, ale winna obracać się przy najdelikatniejszym przesuwaniu żyłki. Przy takich próbach od razu wychodzi brak precyzji wykonania.
Kolejnym elementem, na który należy zwrócić uwagę, to obudowa. Jestem zdecydowanie za metalową, bo jest sztywna i nie będzie się odkształcać w trakcie ekstremalnych naprężeń (a te są duże). W zasadzie obecnie kołowrotki w obudowach z tworzyw są to tzw. jednorazówkami, z trudem przeżywające ostrą jazdę okresu wakacyjno urlopowego. Przy okazji jak już jesteśmy przy obudowie - wybierajcie z jak najmniejszą ilością chromu. Przecież kołowrotek, to nie ozdoba choinkowa, a odblask słońca w oczy ryby, może nas skutecznie pozbawić sukcesu. Według mojej oceny wszystkie elementy metalowe lub metalizowane, nie powinny tworzyć refleksów świetlnych (powinny być matowe).
Szpula powinna być szeroka, dość płytka, ale pojemna, przystosowana do dalekich wyrzutów. Szerokość szpuli ma wpływ na skręcanie i swobodę schodzenia linki przy wyrzucie. Im głębsza szpula tym gorsze układanie się górnych warstw linki na niej, a to pociąga za sobą gorsze snucie. Również materiał, z którego wykonana jest szpula, ma spore znaczenie. Lepsze są aluminiowe od grafitowych czy z innych tworzyw. Metalowe nie poddają się odkształceniom, natomiast pozostałe z wymienionych podczas naprężeń ulegają wygięciom, co prowadzi do zakleszczania się żyłki i pogorszenia sprawności działania hamulca. Czasem proces ten jest niedostrzegalny gołym okiem, ale jest to wręcz nie uniknione. Rant szpuli metalowej dobrze jeśli jest pokryty azotkiem tytanu, powodując jego gładkość i odporność na ścieranie.
Również rolka prowadzenia żyłki winna być w miarę jak najszersza i pokryta azotkiem tytanu. Kabłąk powinien być tak ukształtowany, aby linka przy jego zamykaniu niemal automatycznie wpadała na rolkę po której ma się poruszać. Jednocześnie kształt ten powinien zapewniać usytuowanie rolki z żyłką jak najbliżej szpuli, a ukształtowanie strzemiączka (podgięcie strzemiączka w przeciwną stronę do ruchu rotora) powinno sytuować rolkę tak, aby nawijana żyłka w miejscu zetknięcia się ze szpulą tworzyła jak największy kąt. Im ten kąt jest bliższy kątowi prostemu tym lepiej. Połączenie bliskości rolki do szpuli ze zwiększeniem kąta układania linki na szpuli, przyczynia się do zmniejszenia skręcania się żyłki w trakcie użytkowania.
Drugim powodem nadmiernego skręcania się żyłek przez kołowrotek jest nieprawidłowe wyregulowanie hamulca, zbyt mały docisk na sprzęgle powodujący niepotrzebne zbyt wczesne jego zadziałanie. Hamulec zawsze musi być wyregulowany tak by chronić jedynie linkę przed zerwaniem, a nie swoim skrzekiem podnosić w nas niepotrzebnie adrenalinę. W końcu snucie linki przy włączonym wolnym biegu też jest przyczyną jej skręceń, szczególnie gdy łowimy z wywózki. I choć w tym ostatnim przypadku nic nie możemy poradzić to należy o tym pamiętać.
Ale wróćmy do hamulca. W kołowrotkach można spotkać dwa typy hamulca - przedni usytuowany na froncie szpuli i tylny znajdujący się z tyłu korpusu działający na osi szpuli. Zdecydowanie lepszy jest przedni hamulec, gdyż pokrętło zwiększające docisk sprzęgła hamulcowego jest bardziej precyzyjne. Nakrętka porusza się po drobno zwojowym gwincie dając duże możliwości płynności regulacji. Drugim aspektem jest możliwość umieszczenia w szpuli relatywnie większych przekładek niż w hamulcu tylnym, co pozwala przy mniejszym nacisku na mm², a co za tym idzie przy mniejszym tarciu, uzyskać odpowiednią siłę hamowania. Ma to również wpływ na grzanie się hamulca przy gwałtownych wielometrowych odjazdach karpia walczącego na małych odległościach.
Kołowrotki karpiowe mogą być wyposażone w wolny bieg. Zdania i upodobania są w tym miejscu podzielone. Jedni uważają, że to udogodnienie jest zbyteczne, inni natomiast zauważają zalety tego rozwiązania. Niewątpliwą zaletą jest umożliwienie pozostawienia w spokoju raz ustawionego hamulca zasadniczego. To pozwala nam uchronić się przed nieprawidłowym dokręceniem hamulca po zacięciu ryby. Poza tym wolny bieg ułatwia moment zacięcia, gdyż nie trzeba tracić czasu i poświęcać uwagi na dokręcanie hamulca, a od razu poświęcić się holowaniu ryby. Dla początkującego karpiarza ma to spore znaczenie. Dlatego osobiście zalecałbym kołowrotki z wolnym biegiem przy połowach gruntówką denną i sam takowych używam. Zazwyczaj sprzęgło wolnego biegu jest umieszczane z tyłu korpusu kołowrotka, choć zdarza się on w nakrętce szpuli, jak w rozwiązaniu Quicka u D.A.M.´a. Również Daiwa, jako element dodatkowego wyposażenia Emblemów, produkuje nakrętki szpuli z wmontowanym sprzęgłem wolnego biegu.


Na rynku trafiają się kołowrotki karpiowe z wmontowanym sygnalizatorem dźwiękowym brań. Odradzam tego typu rozwiązania. Po pierwsze nie potrafią one sygnalizować wstecznych brań, a po drugie ich jakość pozostawia wiele do życzenia.
W nowoczesnych kołowrotkach karpiowych można spotkać różne udogodnienia. Jednym z nich jest np. obracanie się automatyczne rotora do pozycji rolką prowadzenia żyłki do góry, lub różne dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wpadaniem żyłki pod szpulę. Są to już tylko właściwie bajery, podnoszące prestiż firmy, a nie wiele wnoszące do sprawy, za to dodatkowo niepotrzebnie powiększają ilość mechanizmów.

Na tym kończę i życzę aby nasze „betoniarki” chodziły niezawodnie jak szwajcarskie zegarki, za co pozwolę sobie nalać i wypić kolejny kieliszek czerwonego wina.
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
| cz.1 | cz.2 | cz.3 | cz.4 | cz.5 | cz.6 | cz.7 |
– Komentarze –
Dopisz swój komentarz