| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Co karpiom smakowało  

Jest czwartek około południa. Wpadam do sklepu po fajki. Spotykam Andrzeja i zaczynamy rozmowę. A ty na rybki - pyta? Po chwili dodaje - cholera, że też muszę w tym kiosku pracować po południu. Gdy dowiaduje się, że jadę na karpie, powoli coraz bardziej nabiera ochoty. A o której wyjeżdżasz i na jak długo - znów pyta. Poinformowałem Go, iż wyjazd planuję na godzinę 14, a powrót w piątek na południe. O teraz to widzę, jak cały chodzi. Już na poważnie myśli by Go ktoś w tym kiosku zastąpił. Rozchodzimy się, a po chwili mam telefon od Andrzeja, że będzie gotów na ustaloną godzinę do drogi.

Z Warszawy wyjeżdżamy planowo i po południu lądujemy nad jeziorem. Wodujemy łódkę i ja bawię się w poszukiwanie karpiowej górki. Nawet sprawnie mi to poszło i już mamy bojkę oznaczającą sam szczyt podwodnego wzniesienia. Teraz bierzemy się za szykowanie sprzętu. W końcu jesteśmy rozstawieni i łowisko mamy zanęcone. Już po paru minutach widać było gołym okiem, bez lornetki, że w miejscu nęcenia spławiają się karpie. Nie są to jakieś wielkoludy, ale ich obecność w łowisku świadczy o tym, że stół został zastawiony prawidłowo. Wywozimy zestawy i czekamy na pierwsze brania.

Na razie była piękna pogoda, choć spiekota dokuczała. Na nią, jak wiadomo, dobre jest chłodne piwko. Wyjmujemy więc po browarku z lodówki i rozkoszujemy się jego zbawiennym działaniem w oczekiwaniu na pierwsze brania. Ale nie wiadomo skąd pojawiły się chmury. W końcu zaczął padać deszcz. Przy końcu jeziora widać zbierających się do odwrotu wędkarzy. Po chwili przejeżdżają obok naszego stanowiska i słyszymy - Cześć Bolek. Przejechali tak szybko z wędkami wystającymi poza okna, że nawet nie zdążyłem zorientować się, kto to był, ale na 99% to ktoś z użytkowników WCWI.

W końcu przestaje padać i Andrzej ma dwa kolejne brania. Niestety w obu przypadkach karpie rwą żyłkę o kamienie na dnie. Omawiamy sytuację i jak się później okaże wnioski zostają wyciągnięte prawidłowo. Z kolei teraz karpie podeszły do wystawionego przeze mnie talerza i kolejno ląduję dwa karpiki (3 i 2kg)

Nastąpiły w końcu ciemności i jakość ustały brania. Na całej tafli akwenu nie widać oznak żerowania ryb. Tłumaczymy to nagłym załamaniem pogody. Czyżbyśmy mieli nie mieć brań do rana. Powoli zaczyna się przecierać niebo i widać pierwsze gwiazdy. Niemal nad głowami widzimy migoczące światełka przelatującego wysoko samolotu. Dochodzi pierwsza w nocy, gdy nagle słyszymy ciągły, zajadły pisk sygnalizatora. To Twój - krzyknąłem do Andrzeja, a On jakby z niedowierzaniem najpierw patrzy na podpórkę i wreszcie zrywa się do wędziska. Podnosi kij i napręża żyłkę. Wędzisko wygina się i słyszę okrzyk Andrzeja - siedzi - i po chwili dodaje - o qu..a ale ciągnie, to jest na pewno powyżej pięciu.

Walka trwa już dobre dziesięć minut, gdy udaje mu się podciągnąć bliżej brzegu. Ale ryba nadal muruje do dna i nie daje się w żaden sposób zapompować do góry. Właściwie im bardziej stara się ją podciągnąć do góry tym bardziej ryba prze do dna. Chodząc przy dnie kreci wyraźne kółeczka. Co to jest? Zachowaniem przypomina suma. Andrzej zaczyna narzekać na ból ręki. Podekscytowany pyta - czym żeś przysmaczył to ciasto proteinowe. Coraz bardziej nabieramy przekonania, że to sum się połakomił na zapach owoców morza. Ale w końcu ryba słabnie i podchodzi do powierzchni - to całkiem niezły karp. Gdy widzi światło latarki znów dołuje i tak powtarza swój manewr trzykrotnie. W końcu zachłystuje się świeżym powietrzem i daje się naprowadzić nad przepastny kosz podbieraka. Jest już w siatce.

Wyjmujemy na pomost i odhaczamy. Robimy w ciemności fotkę rybie. Od razu widać, że dychy to nie ma, ale dobrze ponad osiem. Moja mała waga nie wystarczy. Odczepiamy rękojeść podbieraka. Andrzej trzymając za obręcz pławi w wodzie rybę, a ja poleciałem przygotować skrzynię bagażową do transportu. Teraz biegiem do samochodu i jak najszybciej do portierni. Waga pokazuje 8,96kg.

Powtórny załadunek karpia i zjazd do najbliższego pomostu. Tam zastajemy wędkarzy, którzy właśnie złapali karpia 5,20kg. Wypuszczamy naszego prosiaczka. Odpływa majestatycznie, nabierając z każdym ruchem prędkości. Za chwilę znika w odmętach ciemności. Teraz zamieniamy kilka zdań z tymi napotkanymi wędkarzami. Oni też są zadowoleni. Wracamy na swoje stanowisko. Do rana mam jeszcze jedno branie i wyholowuję kolejną trójkę.

Dopiero o wschodzie słońca zaczyna się koncert brań. Kolejno ciągniemy ryby. Andrzej wyciąga dwu kilowego pełnołuskiego i tak mu się podoba jego połysk łusek i ładnie ubarwione płetewki, że nawet nie zważa, iż karp niefortunnie zahaczony w ukrwione miejsce pluje na czerwono. Każe koniecznie zrobić sobie z tym karpiem fotkę.

W końcu mnie udaje się zahaczyć całkiem przyzwoitego japońca, który nie wiedzieć jak i dlaczego przysiadł się do karpiowego stołu by wspólnie po śniadać. Ma kilogram, ale w karpiowej siatce podbieraka znika całkiem i muszę go przybliżyć w kadrze do zdjęcia.

Koło wpół do ósmej najpierw Andrzej ma branie, za chwilę u mnie szaleje sygnalizator. Gdy walczymy tak na obu końcach pomostu, odzywa się trzeci sygnalizator. Zabrakło rąk do pracy. Po chwili milknie pisk. Już po wszystkim, ale my nadal ciągniemy każdy po karpiu. Wkładam swojego do podbieraka i z całym sprzętem melduje się u kolegi. Właśnie czeka na podebranie. Oba siedzą w jednym koszu. Mają każdy po trzy kilo. Teraz zdajemy sobie sprawę jak dużym podbierakiem dysponujemy.

Jest tuż po ósmej, gdy holuję kolejnego zwierza. Niestety zrywa się już dość blisko pomostu. Oglądamy żyłkę. Jest poharatana o kamienie. Nic dziwnego, że udało mu się urwać. Nagle jak ręką uciął kończą się brania. O dziewiątej postanawiamy się zbierać, bo słońce zaczyna dawać się we znaki. Spakować graty na pomoście to połowa sukcesu. Teraz jeszcze trzeba będzie to wszystko wnieść po skarpie do góry do samochodu.

W końcu zmęczeni, ale uradowani wspaniałą wyprawą o godzinie 10 opuszczamy jezioro. Jeszcze tylko Andrzej pyta mnie, bym opowiedział co to było, że tak smakowało karpiom, bo to zupełnie coś nowego i od razu zdało egzamin. Jednak nieprzespana noc bierze górę i gdy mu tłumaczę co przysmaczyłem, zauważam, że on zapadł w głęboki sen. No cóż do rozmowy będziemy musieli wrócić innym razem.

Bolesław "Wędkoholik" Michalski


– Komentarze –

Dopisz swój komentarz

autor - Gumiś
napisał:
Genialne opowiadanie. Chciałbym tak rozpocząć nowy sezon

January 19, 2006 3:23 pm

83.18.161.131


autor - lucek
napisał:
czesc wspaniała wyprawa! chciałbym sie dowiedziec jak przygotowac takie ciasto proteinowe. jesli mozecie to zdracie mi przepis. prosze

March 25, 2006 8:47 pm

83.19.252.146


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Lucek ja wiem, że ta strona rozrosła się, ale przepis na to ciacho wisi od niepamiętnych czasów.
http://www.lakefishing.com.pl/ciasta/index.php
Pozdrawiam Wędkoholik

March 26, 2006 8:58 am

212.76.33.112


Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski