| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Nasze kochane Kaczodziobe  

Spotykam się z tezą, że szczupaków nie może być dużo w zbiorniku, bo następuje kanibalizm. Niby nie ma sensu zarybiać, bo i tak się pożrą wskutek czego ich ilość się na powrót zmniejszy, a co za tym idzie jest to marnowanie kasy. Otóż taki obrazek chyba nie bardzo jest realistyczny już w Polsce. U nas nie grozi chyba już problem kanibalizmu nawet w najmniej zarośniętych wodach. I wcale nie wynika z jakiegoś nawrócenia się szczupłych na zbożną drogę. Po prostu jest ich totalny brak.

Ale nie jest również prawdą, że gdy jest naszych ulubieńcy dużo, to kanibalizm staje się nagminny, czy w ogóle częsty. Swoją wypowiedź opieram nie tylko na czytanych publikacjach, ale również na podstawie własnych obserwacji. Z całą pewnością kanibalizm nie ma miejsca wśród osobników o zbliżonej wielkości. I choć wystarczy stosunkowo nie duża różnica w wielkości osobników, by większy był w stanie przełknąć mniejszego, to zjawisko kanibalizmu nie jest tak powszechne jakby się wydawało. Przez kanibalizm życie tracą prawie w 100% osobniki słabe, chore i najmniej przystosowane do warunków życia. Te najsilniejsze nie dają sobie w kasze dmuchać. Tu największym pogromcą jest człowiek.

Szczególnie w żyznych jeziorach o zróżnicowanym dnie i dużą ilością kryjówek dla różnej wielkości szczupaków, nie powstaje zagrożenie kanibalizmu. Dużo małych szczupaków ginie raczej w paszczach innych drapieżników niż w paszczach własnego gatunku. Wielokrotnie opisywane były na łamach prasy zjawiska sąsiadowania ze sobą osobników podobnej wielkości, gdy kryjówka stanowiąca dobre stanowisko jest odpowiednio duża. Opisywane, były sytuacje, gdzie przy obserwacjach podwodnych, widziano w pobliżu siebie osobniki mogące się nawzajem zjeść. A jednak do wzajemnego ataku nie dochodziło.

Widzę u niektórych zdziwienie - dlaczego niby nie obserwowano ataku głodnego drapieżnika? A no dlatego, że gdy drapieżniki mają dostateczną ilość dostępnego pokarmu, to przede wszystkim swoje zainteresowania kierują w tym kierunku. Tu oczywiście daje się zaobserwować również hierarchiczne zachowania. Gdy przychodzi czas na posiłek większych egzemplarzy, mniejsze chowają się głębiej by niepotrzebnie nie drażnić swych dorodniejszych pobratymców. Gdy dominanty zakończą posiłek, mniejsze zaczynają swoje łowy, gdyż czują się bezpieczne. Nażarty szczupak nie atakuje i nie stanowi zagrożenia dla otoczenia. Im różnice wielkości są większe, tym odległości pomiędzy bytującymi osobnikami są znaczniejsze. Po przekroczeniu pewnej różnicy wielkości sytuacja na tyle staje się niebezpieczna dla mniejszych, że nie bytują ze sobą i zjawiska takiego się nie obserwuje.

Swoje obserwacje prowadziłem na znacznie mniejszych egzemplarzach, od opisywanych w czasopismach i innych publikacjach, ale wyniki się pokrywają. Obecnie już trudno o możliwości prowadzenia takich obserwacji, bo liczebność tych pięknych ryb dramatycznie się zmniejszyła, a i ilość potencjalnego pożywienia jest jakby mniejsza, nawet w żyznych jeziorach. Nie mniej w przeszłości miałem możność przekonania się, że publikowane, a przytoczone powyżej zjawisko potwierdziło wyniki moich spostrzeżeń.

Wielokrotnie, gdy znalazłem dobre stanowisko nie zadawalałem się wyciągnięciem jednego szczupala z dziury. Posyłałem w to samo miejsce po raz kolejny przynętę. Jeśli nie dawała efektu, to ją zmieniałem i znów w to samo miejsce. Czasem w godzinę można było wyłuskać z takiego miejsca dwa, ale czasem cztery osobniki. Na dziesięć takich sytuacji w dziewięciu przypadkach największy meldował się jako pierwszy, a najmniejszy jako ostatni. Oczywiście nie stałem w jednym miejscu, ale co kilka minut podpływałem powrotnie w taką miejscówkę. Tak więc, ja bym był bardzo sceptyczny w ferowaniu opinii o wielkim kanibalizmie zębatego.

Wiem zaraz usłyszę, że łowiska komercyjne Was nie interesują - do burdelu nie jeździcie. He he he, aż boki mnie bolą ze śmiechu. Takie łowy odbywały się na większości naszych jezior na Warmii, Mazurach, Suwalszczyźnie, czy Kaszubach, a w zasadzie na każdym pojezierzu. To była zabawa i jazda na całego. To jednocześnie obrazuje jak drastycznie spadła w naszym kraju populacja szczupaka i że wołanie o ratunek dla szczupaka to wcale nie przesada i nie żarty, a opowieści o kanibalizmie są zazwyczaj mocno przesadzone.

Powiecie - to odległe czasy. Nie, nie takie znowu odległe. Ostatnie takie sytuacje trafiałem jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych. Mało tego jeśli w danym stanowisku stał pojedynczy osobnik, to gdy go złowiłem i wypuściłem w innej części jeziora lub zabrałem, to już następnego dnia mogłem złowić z tej samej dziury następnego. Kolejny natychmiast zajmował dobre stanowisko. Dla wielu młodych Kolegów może taki szczupaczy paradaise wydać się bajką, ale ta bajka była faktem. Można się zastanawiać, gdzie ten bajeczny świat zniknął. Co by nie rzec, to stanowczo można stwierdzić, że duża ilość szczupaków wcale nie musi wpływać na kanibalizm. Prędzej na to zjawisko może mieć wpływ bezmyślne zarybianie, gdzie całość palczaka wali się w jedno miejsce, zamiast wpuścić go po trochu w wielu najdogodniejszych dla przetrwania miejscach. Inne pojawiające się głosy sugerują, że duża ilość kaczodziobych spowoduje wyżeranie innych gatunków i zabraknie ich w akwenach. Jest to pogląd w żadnej mierze nie mający potwierdzenia w rzeczywistości. Wręcz odwrotnie. Jeżeli w akwenie następuje brak drapieżników zaczynają pojawiać się niekorzystne zjawiska.

Pierwszym takim zjawiskiem jest karłowacenie ryb spokojnego żeru. Namnażają się w takich ilościach, że w skrajnych warunkach nie starcza pokarmu i robi się za ciasno. W wodzie zamiast najzdrowszych osobników, pływają nawet takie, które gołym okiem widać, że są ułomne lub z wadami genetycznymi. Populacja słabnie, nie ma bodźca do wzrastania, słabo żeruje. Można oczywiście stwierdzić, że wystarczy przeprowadzić odłowy sieciowe i wróci ilość do równowagi. Ilość może tak, ale jakość nie.

Jakby na przekór wszystkiemu, nie jesteśmy wstanie poprowadzić odłowów sieciowych, które odłowiłyby słabe osobniki, a pozostałyby w wodzie tylko zdrowe. Wręcz przeciwnie. Zdrowa ryba jest znacznie ruchliwsza i to ona jako pierwsza ładuje się w sieci. Owszem w skrajnych warunkach odłowy sanitarne, zmniejszające populację, chwilowo poprawiają sytuację, ale na dłuższą metę, sytuacja wraca do pierwostanu.

Drugim tragizmem braku szczupaka w akwenach są choroby ryb rozprzestrzeniające się na całe stada. Do takich bardzo pospolitych i od razu wskazujących na brak drapieżników jest zarobaczenie u ryb układu trawiennego. Prym wiedzie tasiemiec. W wodach z brakiem drapieżnika czasem przybiera taki rozwój, że trudno jest złowić leszcza, krąpia, czy płoć nie zakażoną tasiemcem.

Innym niekorzystnym zjawiskiem powstającym przy braku szczupaków jest gwałtowny wzrost rozwoju glonów. Jest to spowodowane tym, że zooplankton żywiący się fitoplanktonem jest masowo wyżerany np. przez płocie i ukleje. Tak więc za zieloną zupę latem w naszych jeziorach jest odpowiedzialny brak szczupaka. Nadmierny rozwój glonów powoduje duże ubytki tlenowe prowadząc wprost do letniej przyduchy. Niektóre z glonów wydzielają toksyny powodując pomór narybku ryb. Rozkład denny glonów prowadzi też do śmierci ryb Tu chyba najwrażliwsze są węgorze. A więc brak szczupaka ma fatalne skutki dla środowiska. By ratować wodę przed zakwitami najlepsze co można zrobić to wpuścić do danego akwenu dużo szczupaka. Potwierdzają to przeprowadzone wielokrotnie badania.

Okazuje się, że żadne interwencje ludzkie nie są tak skuteczne jak naturalny system jaki stwarza sama przyroda. Najlepszym selekcjonerem i regulatorem populacji ryb spokojnego żeru jest drapieżnik, przede wszystkim szczupak. Przyroda sama potrafi wyregulować równowagę pomiędzy ilością ryb. Szczupak w nadmiarze jest skutecznie ograniczany przez inne drapieżniki, a w krytycznym momencie dopiero przez kanibalizm. Jeżeli do niego dochodzi powszechnie w jakiejś wodzie to znaczy, ze brakuje tam innych drapieżników, albo np. przez przełowienie białej ryby na której w normalnych warunkach żeruje.

Jak widać szczupak ma ogromne znaczenie dla równowagi w ekosystemach. Skutecznie ogranicza ilość chorych i słabych ryb, nieprzystosowanych do życia, przez co utrwala się zdrowa i dorodna populacja ryb spokojnego zeru, co umożliwia dobry szybki wzrost i ograniczenie ilościowe na poziomie mogącym się pomieścić w danym akwenie bez nadmiernego przerostu. Silna i zdrowa ryba jest efektywniejsza w reprodukcji, co zapewnia bez zagrożeń jej byt. Szczupak jest sanitariuszem wód, a nie ich mordercą.

Ale nie są to ostatnie zarzuty z jakimi się spotkałem w stosunku do szczupaka. Słyszałem głosy, że duży szczupak zagraża ptactwu. Ponoć wyjada ptactwo wodne czym zaniepokojeni są ornitolodzy. Nie przykładałbym do takiej wypowiedzi jakiejkolwiek wagi, gdyby nie padały one z ust wędkarza z doktoratem, w jednej z dziedzin związanych ściśle z ichtiologią. Chyba delikatnie mówiąc tak nieroztropnej wypowiedzi nie słyszałem. Jeśli nawet naukowcy są wstanie pleść takie dyrdymały, to blado widzę los prawdziwych kaczodziobych. Owszem jednym z wrogów ptactwa wodnego jest duży szczupak, ale z reguły jeśli złapie to ptaszysko chore. Też przyczynia się do utrzymania zdrowej populacji ptasiej.

Na tak nieprzemyślane wypowiedzi należy chyba dać przykład równie prostacki i prosty w swym brzmieniu. Przecież dziś nie ma już dużych szczupaków (jeśli są to nieliczne), a ptactwa zamiast przybywać to ubywa. Właśnie brak naturalnych wrogów powoduje rozwój chorób oraz dorastanie egzemplarzy słabych i z wadami. Dzisiejszy brak dużego szczupaka uniemożliwia eliminację tych ułomnych ptaków. Z resztą innymi drapieżnikami polującymi na ptactwo były orły, sokoły, jastrzębie, których jest wyraźny brak, a efekty widać. Na wielu akwenach, gdzie życie ptasie kwitło, dziś pływają pojedyncze sztuki, a niektórych gatunków nie uwidzisz. I nie ma z tym nic wspólnego duży szczupak. Oczywiście największe szkody czyni jak zwykle człowiek niszcząc tereny lęgowe, wycinając trzcinę i masowo latem wpływając w zarośla wodne, płosząc ptactwo i niszcząc ich gniazda..

Duży szczupak nie tylko był regulatorem populacji ryb i ptactwa wodnego, ale również bobrów. Śmiem twierdzić i to chyba będzie prawdziwe, że wpływu na znikanie ptactwa wodnego nie ma szczupak, a jego brak, tak jak i innych wymienionych drapieżników. Chore ptactwo zaraża masowo inne i wymierają czasem całe populacje żyjące w danym środowisku.

Duży szczupak jest potrzebny do selekcji wśród dużych osobników ryby spokojnego żeru. Bez niego ryby te zarażają inne osobniki, a padając gniją na dnie zbiornika. Przyroda najlepiej wie, co jej jest potrzebne. Stworzyła drapieżnika tak dużego, bo jest potrzebny. Przestańmy być mądrzejsi od niej, bo zwykle kończy się to tragicznie. Zagłada szczupaka, jest pierwszym krokiem do zagłady innych gatunków. Ilość szczupaka mierzona według jego wielkości natura sama ułożyła tworząc piramidę ilościową poszczególnych roczników. Najmniej jest dużych. W naturalnych warunkach, tych przekraczających metr jest 1 na 1000 sztuk wylęgu. W tej samej piramidzie do wielkości wymiarowej dorasta 60 sztuk. Jeżeli w danej wodzie od wielu lat trudno o wymiarowego szczupaka, to o metrowcach można tylko pomarzyć.

Reasumując, chcąc mieć zdrowe wody musimy mieć w niej szczupaki w sporych ilościach w różnym przedziale wiekowym zgodnie z przytoczoną piramidą ilościowo-wielkościową. Przestańmy się martwić jego kanibalizmem, żarłocznością, a pozwólmy mu po prostu żyć.

Bolesław "Wędkoholik" Michalski


– Komentarze –

autor - Dawid
napisał:
Gratuluje świetnego artykułu! Co do tego, że bez drapieżnika ryby karłowacieją, zgodzę się w 100%. Znam przepiękny stawik położony malowniczo w lesie. Nie uświadczy tam drapieżnika, a populacja tak skarłowaciała, że niemożliwością jest wyjęcie karasia większego niż 10-12cm Prawdziwą plagą w zbiorniku jest uklejka, która dorasta do max 8cm. Jest jeszcze drobny kiełbik i można trafić kolucha, ale co on sam może... Problem widać gołym okiem. Ale co z tym zrobić? Zbiornik jest BARDZO zamulony i woda ma góra metr. Czy przy mroźnych zimach szczupak będzie miał szanse przeżycia? No i jak zorganizować zarybienie? POZDRAWIAM! DAWID PAWLAK. PS. Pytania może i retoryczne, ale ja i młodsza brać wędkarska potrzebuje na nie odpowiedzi...

August 20, 2006 4:23 pm

83.28.33.173


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Raczej w takim zbiorniku szczupak miałby marne szanse na przeżycie.

August 21, 2006 9:52 am

212.76.33.79


autor - pulsatilla1214
napisał:
Znam podobne środowisko. Stawik pod lasem, niewielki, kiedyś do 2,5 metra głębokości, teraz namuły obfitsze i całkiem przerośnięty roślinami. Niegdyś był i szczupak i okoń, pomimo silnej presji wędkarskiej trzymały się dobrze, płotki i wzdręgi dominowały z białorybu, także linki i karasie pływały pośród roślin. Zima 1996/97 skończyła się przyduchą i wszystkie drapieżniki zginęły (także trzykilogramowy karp, chyba wypuszczony przed Wigilią kiedyś przez kogoś). Efektem była błyskawiczna eksplozja słonecznicy, drobnego, skarłowaciałego karasia srebrzystego (zdominował złocistego), kiełbiki także skarlały. Od zeszłego roku introdukuję okonie Także takie do 30 cm. Pływa tam już także sum, który powinien byc bardziej odporny na przyduchę (ma mniejsze wymagania tlenowe). Wzdręgi już są liczniejsze; słonecznice ledwie pływające od porażenia chorobami są przeszłością. Za parę lat wybiorę się na spasionego na żabach suma

September 18, 2006 2:52 pm

85.128.16.133


autor - szymonek
napisał:
Mam drobne pytanko.Zgadzam się z tym, że szczupak pełni bardzo ważną funkcję w środowisku wodnym.Lecz,czy inne drapieżniki nie są równie ważne??

December 1, 2006 6:36 pm

83.22.92.228


autor - Bolek vel Wędkoholik
napisał:
Inne drapieżniki są też bardzo ważne i im też poświęciłem artykuły. Jednak presja na szczupaku, a jednocześnie głoszone mity o tym gatunku, spowodowały, że swojego czasu napisałem ten artykuł. Zbiegło to się w czasie, bodaj z początkiem akcji ratujmy szczupaka. Później nieco ten artykuł zmieniłem i powiesiłem na stronie.

December 1, 2006 6:54 pm

212.76.33.86


autor - szymonek
napisał:
Bardzo dziękuję,biekawa strona, gratuluję pomysłu jej założycielow

December 1, 2006 8:59 pm

83.22.124.246


autor - Krzysiek
napisał:
Otóż to. Ryby drapieżne prowadzą naturalną i jedynie słuszną selekcję naturalną swojego środowiska i wychodziło to naturze na zdrowie jeszcze długo przed zrodzeniem się wędkarstwa. I jest mi bardzo przykro, że wędkarstwo, które w moim przekonaniu jest sposobem na obcowanie z naturą, na jej poznawanie i podziwianie, często staje się tylko i wyłącznie sposobem na zjedzenie ryby. I uważam, że winnymi w tej sytuacji są nie tylko pseudo wędkarze, ale przede wszystkim władze (mam tu na myśli zarządzających wodami PZW), które pobierają opłaty i owszem prowadzą lepsze bądż gorsze akcje zarybieniowe, ale na tym często ich działalność się kończy. Uważam, że łowiących \"wędkarzy\" należy kontrolować i nie pozwalać na zabieranie do domu wszystkiego co ma płetwy niezależnie od wielkości. Dla mnie równie dużą radość jak złowienie rybki, daje późniejsze jej wypuszczenie do wody. Szczupak przy tym nabiera pewnych doświadczeń, dzięki którym być może stanie się bardziej ostrożny i nie da się drugi raz złapać. Pozdrawiam

September 17, 2007 12:55 pm

83.12.11.243


autor - Angler
napisał:
Szczupak jest dobrym \"wyznacznikiem\" zdrowia wody. Jeżeli nie bierze to znaczy, że jest źle, ale jeśli bierze \"za dobrze\" to też źle. Raz mi się zdarzyło w drugim lub trzecim rzucie po wypięciu się dużego osobnika (około 70-80cm jak na staw o głębokości pół metra to dużo) wyciągnąc mniejszego szczupaka(40cm) z tego samego miejsca. Szczupak mimo swej wielkości zwykle poluje na ryby których najwięcej jest w danym zbiorniku, więc do kanibalizmu nie dochodzi. Jeżeli w wodzie przeważają małe ryby (około 7cm) to tej samej wielkości(lub podobnej) ryby trafiają do żołądków zarówno dużych okazów jak i mniejszych. W zdrowym zbiorniku poza szczupakiem powinny byc także okonie, które regulują ilośc najmniejszego narybku. Jazgarz nie jest szkodnikiem, ponieważ usuwa nadmiar ikry i wszystkiego co się porusza, a jest w stanie to połknąc. Szczupak jest zwykle ostrożny , ale jest w stanie zaatakowac nawet człowieka.

December 5, 2007 8:44 pm

80.50.235.198


autor - Mati
napisał:
Witam! jak mozna zlowic ladnego szczupaka

December 18, 2007 4:02 pm

83.26.157.195


autor - Angler
napisał:
Najpierw trzeba znaleźc miejsce, w którym może się chowac. Potem podac mu przynętę odpowiednią np. jeżeli w danym zbiorniku jest dużo płoci o długości 5-10cm to najlepiej użyc przynęty w podobnym kolorze, kształcie i długości. Warto zwijac przynętę w różnym tempie, ponieważ szczupak czasem podąża za przynętą i atakuje ją przy zmianie tępa, pracy lub głębokości.

December 30, 2007 3:40 pm

80.50.235.198


autor - Mati
napisał:
Dzieki sprubuje

March 1, 2008 3:31 pm

83.26.173.62



Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień

autor :
email :
Wpisz komentarz:


Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski