Eldorado zwane Husynne
Bardziej sentymentalni nazywają ten akwen jeziorem, inni po prostu zbiornikiem.
Powstał w latach 60-tych ubiegłego wieku poprzez zalanie nieużytków wokół wsi Husynne i Turka, w gminie Dorohusk, w województwie lubelskim, położonej niespełna 30 kilometrów od Chełma w kierunku wschodnim, przy drodze nr 816, po prawej stronie rzeki Udal. Ciek ten kończy swój bieg właśnie w zbiorniku o nazwie Husynne, chociaż geograficznie położony jest za wsią o nazwie Turka. Dojazd nad sam zbiornik możliwy jest z Chełma przez Czerniejów lub Okopy, Dorohusk w kierunku południowym. Widać go z szosy po prawej stronie.
Plany związane z tymi terenami były ongiś wielkie, jak wszystko w tamtych czasach. Planowano bowiem budowę zapory na Bugu, Kanału Świerżowskiego i jeszcze jednego zbiornika w okolicach Pławnic. Podobno plany te nie doszły do skutku z winy ówczesnego ZSRR. Wykonano jedynie zalew Husynne, jaz piętrzący wody rzeki Udal w Ostrowie i kanał dopływowy. Zapora na Bugu? Megalomania ówczesnych budowniczych ustroju sprawiedliwości społecznej graniczyła nie tylko z brakiem wyobraźni, co wręcz z paranoją! Zgroza. Toteż „wina” byłego ZSRR w tej materii została mu już dawno wspaniałomyślnie wybaczona, albowiem najprawdopodobniej uratowano dzięki temu przed regulacją i zniszczeniem jedną z ostatnich dzikich rzek w Polsce. Bug tutaj meandruje nieustannie, kusząc wędkarzy nie tylko otwartą wodą, sumowymi dołami, przykosami, na których szaleją bolenie, ale także licznymi starorzeczami, w których zapolować można na ogromne leszcze i liny. Owszem, Bug zwany tutaj granicznym, jest kapryśny i wymagający i czasem wystawia wędkarza na długie chwili próby i cierpliwości, ale to nadal rzeka dzika i piękna, nieprzewidywalna i dlatego kusi, jak onegdaj fiedlerowska Kanada.
Dzisiaj Husynne to stuhektarowy akwen, ale wędkarze mają do spenetrowania właściwie tylko 70 ha, gdyż pozostała część ha to tak zwany chroniony użytek ekologiczny w południowej części, gdzie lęgi odbywają rzadkie gatunki ptaków i tysiące żab, które wieczorami i nocą urządzają nieprawdopodobne koncerty. Ta część zbiornika zarośnięta jest niemal całkowicie. Ale to prawdziwy raj dla linów. W ogóle cały zbiornik jest płytki, ma typowy charakter linowo-szczupakowy. Średnia głębokość nie przekracza 1,5 metra, jedynie w północnej części dochodzi do 2,5 m. Woda w Husynnym ma pierwszą klasę czystości. Toteż bez obaw można darować sobie zabieranie na łódź echosondy. Dno jest cały czas widoczne tak zwanym gołym okiem. Wystarczy zachować ciszę, unikać stukania kotwicą wszystkim innym, co akurat znajduje się w łodzi. Jedyną zmorą wiosną i latem są spore skupiska pływających glonów. Dlatego trolling jest tu prawie niemożliwy. A populacja szczupaka zachęcająca. Doskonałe wyniki osiąga się łowiąc na żywca.

Husynne ma jednak opinię jednego z najlepszych łowisk linowych w Polsce. Kto znajdzie odpowiednie miejsce w tej południowej dżungli zarośli i wodorostów, dobierze odpowiedni sprzęt i uzbroi się w konsekwencje i cierpliwość, może liczyć na medalowego lina.

Wschodnia część akwenu jest rozległą zatoką dostępną w wielu miejscach z brzegu, pomiędzy licznymi krzakami dzikich wierzb. Porośnięta jest skupiskami posoki aloesowej, zwanej przez miejscowych wędkarzy kaktusem, które stanowią kryjówki naprawdę potężnych linów i leszczy, a także karpi. Ryby te doskonale łowi się także z łodzi w licznych oczkach pomiędzy trzcinowiskami, kotwicząc na metrowej wodzie. Najlepsze wyniki można osiągnąć jednak z zasiadki lądowej, trwającej nawet do północy albowiem lin na Husynnym długo nie zasypia, a odpowiednio nęcony, nie odmawia sobie obfitych i późnych kolacji. Aczkolwiek można niezłe wyniki osiągnąć także w dzień.
Dostępna z brzegu jest także zachodnia część, która u krańca akwenu zwęża się przypominając kanał. Łowić można również z pomostów.
Najczęściej stosowaną przynętą jest pęczek pinki lub białych robaczków, ale także kukurydza, a nawet groch. Na tym linowym eldorado, łowiono i łowi się nadal prawdziwe okazy, od 3,5 kg do ponad 4 kg i tu właśnie do niedawna złowiono największego lina w Polsce. Przy sprzyjającej pogodzie i dobrze dobranej zanęcie oraz przynęcie, złowienie medalowej ryby nie jest jakimś większym problemem. Szczególnie dla w miarę doświadczonego wędkarza, który nie zignoruje siły i waleczności tej ryby. Latem stosowanie jakichkolwiek przyponów nie ma tu sensu. Znawcy tutejszych linów stosują żyłkę główną 0,28 lub nawet 0,30. Szczególnie, jeśli łowi się w oczkach trzcinowych. Tam lin z reguły po zacięciu ucieka w posokę aloesową i muruje do dna.
Rankiem i o zmierzchu można osiągnąć rewelacyjne wyniki w połowach płoci. Okazy dochodzące do pół kilograma wchodzą w zanęcone łowisko stadami i czasem bywa, że przez dłuższą chwilę aktywnego holu nie wiadomo, jaką rybę mamy na haczyku - wymiarowego lina czy grubą płoć.
Podobne rezultaty osiąga się tutaj spod lodu. Ze względu na niewielką głębokość Husynne bywa zagrożone przyduchą, dlatego jest pod stałą kontrolą przez cały rok.
Obecnie dzierżawcą zbiornika jest Stowarzyszenie Rozwoju Zalewu Husynne, powstałe z inicjatywy dorohuskich wędkarzy, któremu prezesuje Kazimierz Łabędzki.
- Tu mnie nie zna tylko ten, kto się jeszcze nie urodził - żartuję.
Stowarzyszenie posiada osobowość prawną i ma podpisaną z gminą umowę na dziesięcioletni okres gospodarowania na akwenie. Corocznie zarybia się go karpiem. Są to wprawdzie niewielkie ilości, na przykład wiosną wpuszczono trzysta kilogramów kroczka i sto kilogramów karpia handlowego, ale warto pamiętać, że jest to ryba, która wprawdzie w warunkach dzikich nie przystępuje w Polsce do tarła, ale może przyspieszać eutrofizację płytkich zbiorników. Umiar jest więc jak najbardziej wskazany.
Lokalni działacze zadbali także o to, aby wędkarze mieli możliwość rozbicia namiotów na urządzonych i ogrodzonych terenach oraz kupienia zezwoleń na miejscu. Licencje można także nabyć w Chełmie w sklepach wędkarskich „Wodnik” i „Joker” oraz w ZO PZW przy ul. Brzóski 21, w Dorohusku u skarbnika koła PZW przy ul. Nadrzecznej 19, u prezesa Stowarzyszenia Rozwoju Zalewu Husynne przy ul. Polnej 12, w Urzędzie Gminy w godzinach urzędowania.
Roczna składka na połów z łodzi wynosi 50 PLN, z brzegu 30 PLN, młodzież płaci jedynie 10 PLN. Tyle samo płaci się za trzydniową, jednorazową licencję.
Na Husynnym obowiązuje RAPR, zakaz nocnego połowu z łodzi oraz zakaz używania silników spalinowych.
Większe zakupy można zrobić w pobliskim Dorohusku, w sezonie letnim nad samym zalewem działa mała gastronomia.
Janusz "Bulba" Niczyporowicz
fotografował Sławomir "Puzio" Bałka
– Komentarze –
Dopisz swój komentarz