| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |


Strona Główna



Rybiografia



Łowiska



Siedliska Ryb



Metody i Techniki



Karpiowanie



Sprzęciarsko



Przysmaczanie



Przepisy Prawa



Ratujmy Ryby



Opowiadania



Bibliografia



Kuchnia



Foto Galeria



Batymetria



Forum



Kontaktowalnia



Księga Gości



Lake Fishing Club



Linki Wędkarskie



Linkownia




Kuchnia Rybna

Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.


Przysmacz Rybkom

Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.


Łowiska Jeziorowe

Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a opublikujemy.


Sprzętowo

To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim. < więcej >


Linkownia

W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >



Najazd na Eldorado 2003  

Jest sobota czwarta rano. Na dworze ciemno, zimno i mglisto. Co z tego, że dzień zapowiada się nieciekawą pogodą jak mamy się razem spotkać na Eldorado. Przed szóstą jesteśmy już spakowani z Andrzejem, nawet moja niebieska skorupka jest już na dachu. Po drodze chwytamy jeszcze dwóch znajomych Andrzeja i obieramy kierunek Żelechów.

Docieramy nad wodę tuż przed ósmą. Opłacamy się za łowienie i zjeżdżamy nad wodę. Wygląda na to, że jesteśmy pierwsi, ale już po chwili spotykamy Dużego z kolegą. Prawie równocześnie za chwilę nadjeżdżają Ananas ze szwagrem, Puzio z Mariuszem, no i Marinero z MK. Jest nas już spora grupka. Za godzinę dobija Leszcz z Okonkiem no i nasz Sołtys. Za chwilę jest już Kot_bury. Jest jeszcze ktoś z WCWI, ale widzę go krótko. Jakoś nie przyłącza się do nas i mimo zaproszenia nie przybywa na wspólną grochówkę. Za to dobija swym białym Żuczkiem Ted. W tym momencie już wiemy, kogo z zapowiadających się brakuje na full opcję.


Przyjazd


Szron na drzewach

Drzewa oszronione i mroźno, ale jak przystało na Wędkoholika, w trakcie, gdy zjeżdżali się wszyscy na łowisko, ja zrobiłem drobny rekonesans na swym niebieskim mini bączku. Jest mróz, więc najlepszym rozwiązaniem okazuje się dorożka, bo mniej obmarzają przelotki. Płynę do zatoki na prawym końcu i z powrotem. Już w początkowych metrach trolingowania pierwszy zębaty zagryza mojego gumisia. Nawrót i za chwilę zaczep, ale udaje mi się odzyskać przynętę, na którą za chwilę siada drugi szczupły. Nie są duże, ale zawsze coś już mam.


Moje pierwsze


Spływam

Spływam do brzegu i zbieramy się w barku na grochówkę i piwko.


Waza z grochówą

Po takiej grochóweczce należy się dobre piwko.

Tylko Andrzej ze swymi znajomymi zostaje nad wodą. Ogarnięci szczupakomanią zapominają o piwie i innych przyjemnościach, jakie czekają w barze. Trzeba przyznać, że brania faktycznie mają. Czasem nawet splączą się zestawy.


Splątał

Im zanosimy grochówkę w termosie na pomost. Reszta rozgrzawszy się zaczyna dyskusję i z ledwością podrywamy się do dalszego wędkowania. Ryby nie rozpieszczają nas swym apetytem, ale co i raz ktoś łapie kontakt z kaczodziobym. Ja też mam jeszcze jednego. Najlepsze wyniki ma grupa łowiących na karasiowego żywca.


Andrzej ze szczupłym

W końcu o zmroku, definitywnie przenosimy się do baru. Nadszedł czas biesiady.


Kolacja

Tematów do dyskusji nie brakowało. Przecież to końcówka letniego sezonu i każdy miał coś do opowiedzenia. Każdy miał spotkania z rybami warte podkreślenia i pochwalenia się nimi. Innych tematów też nie brakowało. A że i humory dopisywały, to co i raz spotkanie ktoś okrasił kawałem. Jak się biesiaduje to trzeba i coś zjeść. Co i raz szły kolejne zamówienia potraw.


Zamówienie

Dobra hotelowa kuchnia powodowała dodatkowo chęć do wznoszenia toastów dla lepszego trawienia, więc w wesołej i przyjacielskiej atmosferze kolacyjna biesiada przeciągnęła się do po północnych godzin.


Toast

W końcu przed nami była niedziela, więc można było sobie dłużej pociągnąć konferencję towarzysko wędkarską.


Biesiada w pełni

Jakoś w niedzielę bez bólów głowy udało się wstać i wyruszyć na wodę. Przed nami była niedziela i szczupaki musiały mieć się na baczności, na czyhające je niebezpieczeństwo. Jednak pierwszą rybą tego dnia był tęczak, którego złowił szwagier Ananasa. Potem zębate, choć niemrawo, ale obudziły się i dały popis waleczności. Było cieplej jak w niedzielę i nawet po południu na moment przedarło się słońce.
Ja rozpocząłem dzień szczupakiem. Żywczarze co i raz coś tam ciągnęli, były szczupaki i tęczaki.


Szczupły


Tęczak

Ted walczy z kolejnym szczupakiem, a znajdujący się wędkarze na pomoście mogą mu tylko pozazdrościć.


Ted walczy

Ale spinningiści nie próżnują i padają kolejne szczupaki, które przy łodzi ostro potrząsają paszczą.



W południe zaciąłem suma. Ruszył do przodu i z mojej niebieskiej strzały zrobił sobie motorówkę. Silnik był niezły, można rzec przedniej marki. Oceniam, że musiał mieć przynajmniej dychę wagi. Tylko, że ta przejażdżka na sumim ogonie nie trwała zbyt długo. Okazało się, że zafundował mi, a właściwie przynęcie wycieczkę do swej kryjówki. Ale cóż ja mogłem zrobić, gdy lina (żyłka) do przeciągania miała 0,18. Mogłem tylko ją rwać, co uczyniłem po paru nieudanych próbach wyciągnięcia wąsacza z głazów i pni.

Gdy dobiłem do karpiowej plaży na grilową kiełbaskę, dowiedziałem się, że MK też miał suma na wędzie. Było już tak blisko, już się Michał ponoć z nim witał, a ten się wypiął. Michał w ogóle miał niefart. Nie dosyć tego to jeszcze szczupły uciekł mu z siatki. W południe zjedliśmy pyszną grochóweczkę i wypłynęliśmy jeszcze raz na wodę. Zbliżał się front atmosferyczny i ryby brały już zdecydowanie słabiej. Musiało się zmieniać gwałtownie ciśnienie. Ostatnią rybą wyprawy był szczupak Puzia. Powoli zbieraliśmy się do odwrotu i jedni po drugich wyjeżdżaliśmy do domu.



Jak na organizatora przystało wyjechałem ostatni. Droga powrotna była uciążliwa z powodu gęstniejącej z minuty na minutę mgły. Do domu dotarłem po 19. Byłem szczęśliwy i zadowolony ze wspólnego pobytu na Eldorado. Tylko jakoś dziwnie zamykały mi się powieki i ciągnęło mnie do łóżka.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za przybycie na spotkanie. Było bombowo i myślę, że jeszcze kiedyś powtórzymy.

Zrelacjonował Bolesław "Wędkoholik" Michalski
Fotografował Sławomir "Puzio" Bałka

– Komentarze –

Dopisz swój komentarz

Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.

>>GÓRA<<


Wędkoholik
POLECA









Ratujmy Szczupaka

Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu. Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC. Nie bądźcie obojętni na sprawę


Ratujmy Ryby

W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.


Karpiowanie

W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie. Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.


Nowości na stronie

Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie, zajrzyj tu.


Lake Fishing Club

We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski. Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >


Dziś mamy
Copyright © 2003  Bolesław"Wędkoholik" Michalski