Lake
Fishing Club
W 2004 roku
wpadł mi do głowy pomysł utworzenia klubu związanego z wędkarstwem
jeziorowym. Nie miałem na celu tworzenia grupy o ogólnopolskim zasięgu,
ale zależało mi na stworzeniu małej grupy wspólnie wędkujących kolegów,
których pasją są jeziora. Zaproponowałem ten pomysł Karolowi, który
uznał to za interesujące i w ten sposób powstał tandem, który
przerodził się w małą kilkuosobową grupę wędkujących. Nasz klub przede
wszystkim specjalizuje się w połowach karpi, ale gro czasu poświęcać
będziemy innym rybom karpiowatym i drapieżnikom. I choć wprawdzie nie
odżegnujemy się od połowów nad wodami płynącymi, to koncentracja naszych wypraw
będzie nad jeziorami. Stąd też nazwaliśmy swój klub Lake Fishing Club.
Nie jest to w żadnej mierze klub prowadzący działalność gospodarczą, a jedynie
działający na koleżeńskich zasadach luźny związek niezależnych wędkarzy
organizujący wspólne wyprawy i zasiadki nad wodą, wymieniający swoje
doświadczenia i wiedzę, jak również wspomnienia z wypraw.
Klub po roku istnienia rozrósł
się do kilku osobowej grupki moczykijów, działa, ma grupę sympatyków i to wszystko
bez zbędnych prezesowskich stółków, a jedynymi wygodnymi fotelami są nasze wędkarskie
siedziska. Bez struktur, marketingu, reklamy, ale za to z wielką pasją i radością
wędkarskiego życia można naprawdę wspólnie przeżyć wiele ciekawych przygód i zdobyć
kolejne doświadczenia nad wodą.
Biuletyn Lake Fishing Club
Członkowie klubu:
Bolesław Michalski
z Warszawy
Telefon - na życzenie
Wędkoholik
gg 2853192

Karol Mańkowski
z Warszawy
Telefon - na życzenie
Karol Mańkowski
gg 4345366

Jacek Ziółkowski
z Błonia k/Warszawy
Telefon - 510 024 820
Jacek
gg 3296548

Jarosław Augustyniak
z Warszawy
602 719 234
Kot_bury
gg 60021

Karol Pieńkowski
z Białej Podlaskiej
600 415 558
Karol Pieńkowski
gg 5302404

Marcin Chomko
z Warszawy
Telefon - na życzenie
Marcin Chomko
gg 2238753
Podsumowanie
Sezonu 2004
Nadszedł czas podsumowania sezonu 2004. Czy był udany? Myślę, że tak, bo przecież nawet wtedy jak wracało się na tarczy, to ze wspaniałymi wrażeniami obcowania z naturą. Ale ogólnie nie jest źle. Zaczęło się wiosną. Miały być tęczaki, a brały jak głupie szczupłe. Wszystkie poszły do wody. Opisałem to w opowiadaniu Gdzie te tęczaki? Po szczupakowych wrażeniach przyszła kolei na karpie. Bywało różnie.
Zaczęliśmy pod Piasecznem k/Wawy.
Zmienna pogoda, na przemian słonecznie i deszczowo, ale przyjemnie spędzony czas. Jackowi i Bolkowi towarzyszy Marinero, który był również na niedoszłych tęczakach.
Następne kroki skierowaliśmy nad gliniankę Kwaszarnia pod Grodziskiem Maz., która przyniosła nam zejście na tarczy, ale posiedzieliśmy nad wodą, wśród trzcin i zarośli i obgadaliśmy taktykę połowów karpiowych na cały sezon. Wprawdzie bez karpi, ale sezon misiaczkowy rozpoczęty.
Nad Kwaszarnią towarzyszyli nam koledzy Karola.
Przyszedł lipiec i przenieśliśmy się z karpiowaniem głównie na Eldorado. Tu łowili Karol, Jacek i Bolek. Tam szukamy karpi do końca sezonu. Kamil łowi na innych łowiskach. Po ostatnich niepowodzeniach, Karol wreszcie jest uszczęśliwiony.
Pierwsze dwa miesiące na Eldorado uwieczniamy na filmie. Okazuje się tak duży, że zmuszeni jesteśmy zrobić tylko wąski skrót, by można było umieścić na serwerze. Po konkretnej cenzurze MB-towych nożyczek, osiągamy wymiar do przełknięcia i film gotowy.
Na przełomie sierpnia i września woda obdarowuje mnie jeszcze pięknym sazanem opisanym w opowiadaniu Rybi Plask
Kamil w sezonie też nie próżnował. Też miał coś do powiedzenia. Sami spójrzcie.
Latem Karol odwiedził Mazury, a ja jesienią Warmie, ale jakiś wielkich osiągnięć nie było.

Odwiedziliśmy z ciekawści łowisko Okoń pod N.Dworem Maz. Weekend był wspaniały choć na koniec dopadła nas ulewa. Są tam spore ryby. Jak dowiedzieliśmy się łowisko obfituje leszcze, liny, karpie, oczywiście okonie szczupaki, tęczaki i sumy. Byliśmy jednak krótko i bez przygotowania. Ot taki sierpniowy wypad na nowe obiecujące łowisko. Wadą łowiska jest jeszcze istniejąca zwirownia eksploatująca żwir i straszliwe komary, które nic nie odstraszało, no może poza dymem z papierosów.

Byliśmy również na leszczach. Spedziliśmy wspaniełe godzinki na przygodzie z tymi rybami na łowisku Jacka. Jacek bywał już tam na wiosnę i bardzo chwalił sobie tą wodę. Piękna nad narwiańska noc, choć już chłody wrześniowe dawały o sobie znać, ale ryby brały i w następnym sezonie też tam wpadniemy. Muszę tu przyznać, że przypomniały mi się dziecięce lata i łowione w Narwi sandacze, tym bardziej, że teraz też buszowały w nocy, choć były to znacznie mniejsze egzemplarze.
Za to na jednym ze spotkań, na którym byłem pod koniec sezonu na zaproszenie Kasi i Asi, nałowiliśmy tęczaków. Za duże nie były ale brały jak szalone. Byliśmy w niebo wzięci. Niektóre z nich trafiły na wigilijny stół pieczone z bakaliami, a z niektórych był pyszny tatar.
To skusiło mnie do jeszcze jednego wyjazdu na tęczaki w środku grudnia.

W końcu spotkała mnie miła niespodzianka. Córki sprawiły mi wspaniały prezent po choinkę. Czegoś takiego nie spodziewałem się, a na forum obiecałem Andrzejowi, że nie omieszkam się pochwalić. No, bo jak tu się nie pochwalić takim cackiem. Zdjęcie z galerii nadrukowały na koszulce. Aż szkoda teraz tego nosić, żeby się nie zniszczyło.
No i to już koniec relacji z sezonu 2004 zrobionej w wielkim skrócie.
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
Spotkanie wieńczące sezon
czyli
Najazd na Eldorado 2005
Przed dwoma laty postanowiłem zorganizować listopadowe łowy na zbiorniku ELDORADO. Wówczas było to otwarte spotkanie wędkarskie. Celem była integracja i wspólne wędkowanie drapieżników.
Nawet nie przypuszczałem, że ten pierwszy „Najazd na Eldorado 2003” zapocząt - kuje coroczne spotkania klubowiczów i sympaty - ków Lake Fishing Clubu. Dziś wprawdzie jest to impreza bardziej kameralna, ale jak zwykle połączenie wspólnych, wielogodzinnych łowów na wodzie i wieczorne pogawędki przy kolacji ciągnącej się do północy, pozwalają na poznanie się wzajemne, pogłębianie przyjaźni, wymianę wędkarskich opinii oraz doświadczeń i planowaniu nowych wypadów na rybki. Całość relacji znajdziecie <tutaj>
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
Spotkanie Karpiarzy w Muskie
W dniu 01.12.2005 roku w salonie wędkarskim "MUSKIE" w Warszawie odbyły się prezentacje firm karpiowych. Swoje stoiska wystawiły takie firmy jak Taxom, Mosella, Adder Carp, Pro Logic oraz Anakonda.
Zapraszam więc do krótkiej relacji fotograficznej ze spotkania. <tutaj>
Karol Mańkowski
Powsińskie rybki
W niedzielę (29.04.06) Bolek Michalski „Wędkoholik” zaprosił nas czyli mnie i Kota_Burego na oficjalne rozpoczęcie sezonu wędkarskiego.
Wprawdzie od nieoficjalnego otwarcia sezonu upłynął już spory kawałek czasu, ale że każdy powód jest dobry aby się nad wodę z kijkami wybrać (zwłaszcza, że „oficjałka”), to zapakowałem się do samochodu razem ze sprzętem i wyruszyłem, po drodze zabierając wspomnianego już Kota. Celem wyprawy były powsińskie Morgi i „ichnie” jeziorka.
Celem naszym było jeziorko, na którym kiedyś było łowisko specjalne OAZA, obecnie przejęte przez innego dzierżawcę. Jeziorko bardzo urokliwe i naturalne.

Po dotarciu na miejsce okazało się, że już łowią: Bolek, Karol i Marcin.

Bolek, Karol, Marcin.
Był również aktualny dzierżawca, który mieszka w pobliżu. Po uiszczeniu opłaty pobytowej w wysokości 10 zł zabraliśmy się za rozkładanie sprzętu. Na razie dzierżawca nie pobiera opłat za rybę, jaką ewentualnie się złowi. Jak powiedział nam, za powyższe opłaty zacznie pobierać w momencie, gdy dorybi jeziorka, a planuje wydać na ten cel około 30 tys. złotych. Jeziorka dlatego, iż drugie jego jeziorko jest usytuowane po drugiej stronie jezdni. Po zarzuceniu wędek zaczęliśmy łowić
Początki były wielce obiecujące. W niedługim czasie u Kota nastąpiło branie, spławik z prędkością światła zniknął pod wodą, zacięcie i ryba zrobiła co chciała: przymurowała ostro do dna, kocia bolonka wygięta w pałąk, po chwili takiego przeciągania „rybsko wstrętne” wypluło pomięte robaki. Pomyśleliśmy sobie - fajnie jak na przywitanie takie jazdy, to co będzie się działo dalej.
Po ponownym zarzuceniu ponowne branie u Kota i na haczyku zameldowała się niewielka płotka.
Za chwilę u mnie zameldował się byczek, po nim zaraz drugi i...
... nastąpiła przerwa w braniach, którą wypełnialiśmy rozmowami Polaków nad wodą, czynieniem prowizorycznego grilla na palenisku i innymi przyjemnościami.






Gril
Nastąpiła niestety długa przerwa w braniach. W tym czasie dojechał do nas Bombel czyli gdzieś tak po 16-ej.
Zresztą był przyczyną zorganizowania wspólnej akcji w ramach sprzątania świata.

Szufla do sprzątania

Tutaj już Bombel posprzątany
...zainteresował się również złowionymi byczkami, które były przeznaczone dla kota Kota czyli Bombla.



Czas się zwijać
Powoli zbliżał się koniec nadzwyczaj miłego dnia. Na koniec jeszcze zahaczyły się dwa kolejne byczki i po godzinie 18-ej rozjechaliśmy się do domów. Tak to uczyniliśmy oficjalne rozpoczęcie sezonu wędkarskiego, które było nadzwyczaj udane
Artur "Sołtys" Kiersnowski
Dla dobra naszych wód
Jak tragiczny jest aktualny stan naszych wód, wie chyba każdy wędkarz. W lipcu napisaliśmy list otwarty do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, na który otrzymaliśmy odpowiedź, a z niej wynikało, że ogólnie słabo się układa współpraca z wędkarzami. Nic dodać nic ująć. Nie ma wątpliwości, że PZW nie garnie się do konstruktywnego dialogu z ministerstwem. Zupełnie zachowują się tak, jakby wszystko było cacy. Od pewnego czasu MRiRW pracuje nad zmianami w ustawie o rybactwie śródlądowym. Z korespondencji wynikało, że Pan Minister liczy na współpracę z wędkarzami, która jak na razie nie była na satysfakcjonującym poziomie. Lake Fishing Club wyszedł naprzeciw oczekiwaniom i ułożył zapisy nowej ustawy o rybackim i wędkarskim korzystaniu z wód śródlądowych.
Projekt ustawy był konsultowany przez dwa miesiące na stronach i portalach Internetowych. Dziękujemy za ważne uwagi zgłaszane w komentarzach i e-mailach. Po naniesieniu poprawek i uwag, projekt ustawy,
która ma zastąpić dotychczasową ustawę o rybactwie śródlądowym został wydrukowany, oprawiany, a następnie złożony w dn.26.10.br. w MRiRW na ręce Ministra Sebastiana Filipka Kaźmierczaka. Pan Minister przyjął naszą delegację w gabinecie. Rozmowa miała charakter rzeczowy i z przyjemnością odnotować należy, że spotkaliśmy się z pełnym zrozumieniem i przychylnością. Pan Minister podzielił nasze troski o stan wód, a zdania na temat obecnej sytuacji i koniecznych kierunków jej uzdrawiania, były zbieżne. Wymiana poglądów daje nam prawo sadzić, że Panu
Ministrowi również zależy na uzdrowieniu naszych wód i sprawy jak na razie zaczynają nabierać właściwych kierunków działania. Mamy nadzieję, że konieczne zapisy dla ratowania naszych wód znajdą swe odzwierciedlenie w nowej ustawie. Może dotychczas niemożliwe stanie się realnym.
Wszystkim uczestnikom dyskusji nad zapisami projektu ustawy serdecznie dziękujemy za ich wkład i udział. Dla zainteresowanych podajemy, że projekt ustawy wraz z opisem i uzasadnieniem znajduje się <tutaj>