|
|
Kuchnia
Rybna
Znasz smakowite potrawy z ryb? Możesz się tym podzielić
z innymi. Napisz do nas, a zamieścimy przepis na stronie.

Przysmacz
Rybkom
Masz wypróbowane prze- pisy zanęt, czy przynęt i chciałbyś
podzielić się tym z innymi? Napisz do nas, a my je opublikujemy tu na stronie.

Łowiska
Jeziorowe
Jeśli znasz ciekawe ło- wiska i zechcesz się tym podzielić z nami, prześlij opis, a
opublikujemy.

Sprzętowo
To nowy dział zawierający opinie, recenzje i pomysły związane ze sprzętem wędkarskim.
< więcej >
Linkownia
W linkowni możesz zna- leźć ciekawe i darmowe programy wędkarskie.
< więcej >
| |
 |
Pan Bug i jego bużyska
Na wysokości wsi Gołębie, po polskiej stronie, Bug opuszcza Ukrainę i zaczyna być rzeką graniczną. Płynie tak licznymi meandrami, zostawiając po drodze ogromne starorzecza, że trudno wyliczyć jak długo ciągnie swoje wody do granicy z Białorusią, w połowie drogi między Sobiborem i Włodawą. Pewnie około dwustu. Bo całkowita jego długość od źródeł na Nizinie Podolskiej do ujścia w Narew przed Zalewem Zegrzyńskim to 772 kilometry.
Jest jedną z ostatnich tak dzikich i rybnych rzek naszego kontynentu.
Bużysko Starosiele
O rzece poniżej Dorohuska, na południe, w kierunku Dubienki, Starosiela i Skryhiczyna od dawna słyszałem różne opowieści. Legendą obrosły bużyska, rozległe, zamknięte, porzucone przez rzekę stare koryta, w których ryby dorastają podobno do gigantycznych rozmiarów. Więc trzeba było ugasić pragnienie przygody i przepłynąć oraz przejść z wędką trochę kilometrów tym dziwnym wybrzeżem, doliną wielkiej rzeki.
Ruszamy na ogromne starorzecze, do którego dojazd nie stanowi problemu. W Starosielu, jadąc od strony Dubienki, trzeba skręcić za stanicą harcerską w lewo i po kilkuset metrach polnej drogi jesteśmy na miejscu. Nie ma problemu ze zwodowaniem łodzi. Brzeg jest łagodny i piaszczysty. Jest ciepło, ale pochmurno. Na kładce amatorzy paprochów, co chwilę zacinają piękne okonie. Spływamy na południe. Bużysko jest wąskie, rzuty spinningiem prostopadle w kierunku brzegu nie mają sensu. Echosonda zaczyna pokazywać pojedyncze ryby stojące tuż przy dnie, ale obławianie wzdłuż grążeli i głównego koryta nie przynosi efektów.
Krajobraz jest zadziwiający. Brzeg zachodni porastają ogromne trzciny. Co jakiś czas widać traperskie ścieżki wydeptane do samego brzegu, ale roślinność jest tak gęsta i wysoka, że wędkarzy prawie nie widać. Dopiero kołyszące się na wodzie czerwone antenki spławików uprzedzają, że nie jesteśmy tu sami.
Spływamy dalej. Przed nami na środku wody widać postawioną żywcówkę, po chwili wyjście dużego szczupaka. Wędkarz wychyla się z dżungli trzcin i ląduje go w podbieraku.
- Jak sukcesy? - pytam.
- Eee, tam - odpowiada standardowo tubylec - słabo dzisiaj bierze.
Wschodni brzeg jest prawie niedostępny. Porośnięty łozami i wszelkiej maści krzakami, w wodzie mnóstwo grążeli i trzcin. Ale czasem widać wymoszczone stanowiska z wbitymi podpórkami, ławeczkami z drągów i ślady ognisk, a nawet jakieś prowizoryczne legowiska.
- Tu jest karp, sum, karaś, lin, właściwie wszystko - mówi Sławek Bałka, który przepłynął to bużysko nie jeden raz, bo z Chełma ma przecież do tej wody „żabi skok”.
Wpływamy w rozległy zakręt i echosonda pokazuje przy dnie coraz więcej pojedynczych dużych ryb. Od czasu do czasu sygnalizuje skupiska białorybu. Przemykamy pomiędzy zwalonymi drzewami. Z wody ledwie sterczą zatopione pnie, łodygi grzybienia, grążela; rzęsa utrudnia obserwację zawad. Długi łuk zakrętu był obiecujący, ale na obietnicy poranka się skończyło.

Wreszcie wypływamy na bardziej otwartą wodę.
- Jest! - mówi Sławek i widzę pięknie wygięte wędzisko.
Szybko wybieram swój zestaw, bo ryba ucieka po łuku. Nagle plecionka zaczyna wynurzać się z wody i już wiem, że szczupak szykuje się do wyskoku. Robi świecę, tańczy na ogonie z rozwartym pyskiem i rozchylonymi skrzelami
zdaje się mówić: nie!, nie!, nie! I zapada cisza. Stara sztuczka znowu się udała. Piękny był, duży, z żółtym brzuchem i ciemnozielonym grzbietem.
- Co to było? - Sławek pyta retorycznie, nieco zdziwiony szybkością akcji.
- Szczupak - odpowiadam bez cienia złośliwości.
Dryfujemy popychani lekkim wiatrem. Kolejne rzuty.
- Jest! - słyszę znowu.
Tym razem ryba wypina się w wodzie. Perłowe kopyto jest całe, ale hak mocno wygięty. Dopływamy do końca starorzecza. W wodzie odbija się ciemna ściana lasu. Mnóstwo zwalonych drzew. Pod taflą stare pnie bieleją niczym kości matuzalemów. Echosonda cały czas sygnalizuje duże ryby przy dnie. Przepłynęliśmy jakieś dwa kilometry i ruszamy z powrotem. Sławek zapina jeszcze jednego szczupaka, podprowadza go do łodzi. Hak pewnie wystaje z górnej szczęki. Jest nasz.
- Weź spinning, zrobię zdjęcie.
Szczupak z łbem tuż nad powierzchnią patrzy na nas bardzo złym wzrokiem. Nagle nurkuje pionowo i zostawia nas z dyndającą nad taflą gumą.

Nie mam pytań. Zaczyna siąpić deszcz. Po drodze mijamy dwóch wędkarzy na żywcowej zasiadce. Odpowiadają jak zwykle - słabo! Ale siatki mają zanurzone w wodzie.

Spory wir sygnalizuje ucieczkę dużej ryby w przybrzeżne grążele. Echosonda piszczy od czasu do czasu. Bardzo głośno.
My też piszczymy. Bardzo cicho!
Mała, wielka rzeka
Rzekę pod Skryhiczynem zobaczyłem z wysokiego klifu. Zjazd z szosy jest wyraźnie widoczny i po niewielkim odcinku wertepów można samochodem poruszać się niemal wzdłuż brzegu. W porywach Bug ma tu szerokość może piętnastu metrów. Dla tych, którzy znają tę rzekę płynącą rozlegle przez Podlasie ten polsko-ukraiński odcinek wydaje się fragmentami raczej rzeczką. I to jest pierwsze zaskoczenie. Drugie to dzikość krajobrazu.
Niektóre klify są pionowe i nie ma jak zejść do wody. Rzeka meandruje, niekiedy tworząc rozlane zakręty, z ogromną ilością zatopionych drzew, powalonych pni i spiętrzeń z gałęzi naniesionych przez wiosenną, wysoką falę. Ukraińska strona ma więcej brzegu płaskiego, bardziej dostępnego, ale niekiedy drzewa rosnące nad samymi skarpami, odsłaniając swoje wypłukane korzenie, sprowadzają wizję mangrowych gąszczy strefy tropików, tym bardziej, że nie widać tam śladu człowieka. Tylko tropy zwierząt prowadzą do wody.
Znajduję fantastyczne miejsce z widokiem na długi zakręt, gdzie rzeka jest nieco bardziej rozlana, w słońcu skrzy się, mruga do mnie, namawia. No, po prostu wymarzone wędkarskie popołudnie. Więc pierwszy rzut, nie za długi, bo inaczej przynęta zaraz ląduje w obcym państwie. Ściągam. Targnięcie! Mocne i tępe! Zaczep. Nie do wyjęcia. Drugi rzut już w inne miejsce. To samo. Pękająca plecionka wydaje cudowny, delikatny świst, tak jakby przeleciał obok pocisk.
Sławek zalicza identyczny scenariusz. Jakieś licho?
Ruszam dalej. Druhowie wyprawy rozpierzchli się w poszukiwaniu dogodnych zejść. A tych nie ma tu za wiele. I właśnie, dlatego rzeka jest na niektórych odcinkach, zupełnie niespenetrowana. Od czasu do czasu widać gwałtowne wyjścia boleni lub wir na cofce. Drzewa pochylone na rzeką bronią dostępu. Znajdujemy szeroki, łagodny zakręt z płaskim dojściem. Po ukraińskiej stronie wysoki i dziki klif. Masa powalonych i zatopionych drzew.
- Na samym łuku jest głębia, co najmniej ośmiu metrów - mówi Sławek i rzuca tam spinningiem. Przynęta długo opada. Z prawej i lewej strony jest znacznie płycej. Zdegustowany kompan zalicza zaczep, a zaraz potem rzuca w to samo miejsce i robi się jeszcze bardziej zdegustowany. Inny towarzysz wędkowania przelicza długości na odległości albo coś tam przez coś tam i za każdym razem wychodzi zero! To taka magiczna wędkarska cyfra.
Dostrzegam liście płynące w niewielkiej odległości od siebie, ale w przeciwnych kierunkach. Zakłam seledynowe kopyto z czerwonym grzbietem. Po skraju cofki przepływa bezkonfliktowo. Rzucam w cofkę i czuję uderzenie. Szczytówka po dwóch przygięciach prostuje się. Oglądam gumę. Dwa rozcięcia. Poluję na tego sandacza jeszcze przez kilka minut. A potem już tylko bezczynnie przyglądam się harcom boleni.
Liczne podpórki wystrugane z gałęzi wierzby i pozostawione na brzegu świadczą, że miejsce jest odwiedzane przez wyznawców metody gruntowej. Też próbowaliśmy. Z dobrym skutkiem. Piękne leszcze smakowały wybornie.
I znowu dalej. Po drodze, co chwilę przystaję na garść dzikich jeżyn, dźwigam się przy pomocy pnączy chmielu po piaszczystym klifie, zaliczam jeszcze jeden twardy zaczep, odbieram informację, że ktoś złowił szczupaka, że podwyższał sobie poziom adrenaliny skutecznie zapuszczając do wody paprochy. Widzę pod przeciwległym brzegiem wyjście dużej ryby, ale nie reaguje na żadną przynętę. Wszyscy czujemy już kilometry w nogach. Wracamy.
- Opowiedz jak złowiłeś wczoraj tego suma - proszę jednego z kompanów, a on jeszcze raz chętnie znęca się nad nami szczegółową relacja, jak ponadmetrowy wąsacz uderzył na kopyto typu red head i żyłkę 0,20, jak wziął na dwudziestominutowy spacer swojego pogromcę, poddał się i otrzymał w nagrodę wolność.
- Ale zaraz potem tę gumę urwałem- - chwali się.
Nie wiem czy wyczyn ten był wystarczającym powodem, aby z mojego pudła wziąć sobie w prezencie podobną, lecz to było piękne, wędkarskie popołudnie.
Bug meandrował tak dziwnie, że zachodzące słońce zdawało się być na wschodzie.

opisał Janusz "Bulba" Niczyporowicz zdjęcia Sławek "Puzio" Bałka
– Komentarze –
 | autor - maciek c napisał: Od paru lat śni mi się wyprawa na Bug, ten artykuł chyba zaważył ostatecznie. Trochę daleko, będzie jakieś 600 km. Nie wiem jeszcze co żona na to, wiem natomiast, że będzie musiała to jakoś i tam jakoś przeżyć
February 27, 2006 6:01 pm 84.40.230.98 | 
|
 | autor - adam k napisał: Znam rzekę Bug, każdego roku daje jej cały urlop, a ona odpłaca pięknem, magją rzeczami nadprzyrodzonymi. Czytając artykół znowu zatęskniłem, ale muszę poczekać dzieli mnie od niej 700km. szczęście tylko, że żona też kocha tą rzeke!
March 23, 2006 5:54 pm 193.189.117.150 | 
|
 | autor - Artur napisał: Taaaak, Bug to piękna rzeka!
March 26, 2006 5:39 pm 83.31.50.19 | 
|
 | autor - Salmo_Salar napisał: Kurcze, wąski jest Bug w okolicach Dubienka. W moich rejonach Bug jest trzy, cztery razy szerszy no i głębszy. Najdalej w górę rzeki to zapuszczałem się do Nowosiółek. Tam jest piękny zakręt z płycizną po stronie białoruskiej i głęboką rynną z rwącym nurtem i straszną liczbą zaczepów, głównie podmyte krzaki. Coś strasznego. Ale jak ktoś zdecyduje się tam łowić to może liczyć na bardzo ładnego szczupaka, sandacza lub suma.
Pozdr.
Salmo
April 1, 2006 11:39 am 83.28.104.88 | 
|
 | autor - Tomek napisał: Byłem w te święta odwidzić piękną rzekę właśnie w okolicach Gołebia i Kryłowa niestety Bug płynie ale po łąkach zbliża się maj i mam nadzieję że woda do tego czasu zejdzie do koryta a drogowcy może podłatają trochę dziuryyyyy itak w nienajleprzych tam drogach.Mam tam rodzinę a od teścia nicałe 15 km do rzeki okolca rzeki piękna mijsca wystarczy dla wrzystkich warto przejechać 600km.
April 19, 2006 11:56 am 212.186.128.77 | 
|
 | autor - wędkarz znad buga napisał: Mieszkam niedaleko rzeki Bug dzieli mnie od niej jakieś 2 km. Jest to piękna rzeka która co roku oblewa wszystkie pola w promieniu 150 m. Jest bogata w duże szczupaki, a przedewszystkim w sandacze, sumy i brzany. Szkoda tylko od niedawna jest zanieczyszczona przez wirusa salmonelli!!!
April 26, 2006 3:05 pm 83.68.80.30 | 
|
 | autor - Kamyk napisał: Właśnie wróciłem z nad Bugu. Byłem w Woli Uhruskiej. Naprawdę piękne miejsce, ale niestety warunki do wędkowania są kiepskie. Bardzo silny prąd i wysoki stan wody a do tego rozlewiska, przez które ciężko podejść do rzeki.
May 8, 2006 12:16 pm 155.208.254.68 | 
|
 | autor - tomek napisał: Byłem nad Bugiem w kwietniu wspominałem już o tym trochę wyżej ale byłem i wten długi majowy wekend i co ano powiedziałbym że kiepsko woda dość wysoka z tendęcją opadową a ryby potopiły się ja straciłem nadzieję lecz mój siedmio letni Kcper mówi że on tu jeszcze wróci i tym rybom to pokaże gdzie raki zimują .Tak że wszystko przed nami .Dozobaczenia nad pięknym Bgiem.A dziur drogowcy nie połatali.
May 10, 2006 10:48 pm 212.186.128.77 | 
|
 | autor - Paweł napisał: Na poczontku witam wszystkich miłosników wędkowania!!!
w sobote 27 maja wybrlismy sie grupą znajomych na malownicza kraine Starosiele, naprawde pierwsze wrazenie szokujace asz dech zatyka w piersiach, raj dla wedkarza niestojac długo chwycilismy wedziska i zaczelismy łowic, niestety nieznajac terenu zajelismy pierwsze lepsze miejsca i zaczelismy zanecac. Niestety po mimo stosowania zanet, przynet ruznego rodzaju sukcesów zaduzych nieosiagnolismy na 8 kiji złapalismy 2 szczupaki ledwie mieszczace sie w wymiar i kilka płoci po takim wyjezdzie stwierdzilismy ze nastepnym razem jak przyjedziemy to z aparatami by upamietnic ta przesliczna kraine Pozdrawiam Paweł
May 29, 2006 6:17 pm 212.106.20.252 | 
|
 | autor - Gośka napisał: Proszę o polecenie gospodarstwo agroturystycznego( 5 osób-3 małych dzieci) nad Bugiem , by połowić ryby i odpocząć.
July 25, 2006 5:52 pm 212.33.75.146 | 
|
 | autor - marcin napisał: Od 10 lat wędkuję nad Bugiem , wiosną gruntuję i tyczkuję a jesienią spninguję. Odcinek rzeki na kturym grasuję ,Brok-Kania piękne miejscówki a ryba jeszcze ładniejsza. Pozdrawiam i płamania kija.
August 31, 2006 5:58 pm 83.31.143.133 | 
|
 | autor - Spaltek napisał: dla zainteresowanych w miejscowosci brok sa osrodki agro... i rzeka bug niiestety polowy w tych okolicach kiepskie pozdrawiam
January 31, 2007 12:08 pm 83.31.88.216 | 
|
 | autor - Wesoły Drwal napisał: Witam sympatykow moczenia kija po ostatnich mizernych wynikach w spinningu na Wisle postanowilem powziasc za cel rzeke Bug, a konkretnie jej czesc w ok. Dorohuska. W zwiazku z powyższym ambitnym planem chcialbym prosic o wskazówke gdzie mozna w okolicy wspomnianej wsi znalezc miejsce noclegowe i gdzie mozna kupic zezwolenie na wedkowanie w tej rzece? Ps. Radom pozdrawia fanatycznych sympatykow polskiej przyrody.
March 19, 2007 12:52 am 83.28.149.147 | 
|
 | autor - czester wedkarz napisał: cześć pochwalę sie wam że lapnołem na bugu sumka 6 kg jak na razie to największy ale bug szczeże muwiąc to po tej stronie chyba najle[sze miejsce do plowu sporych sumów pozdro czester wedkarz
June 17, 2007 1:44 pm 87.96.62.104 | 
|
 | autor - klonumk napisał: witam ja lowie mniej wiecej na wysokosci Drohiczyna ale po 2 stronie kolo wsi Mężenin łowi tam ktoś? mam to szczescie ze mam rodzine 2 km od Buga i na wakacje zawsze tam jezdzze... jaka metode zastosowac w sierpniu ? ja na razie lowilem w z 2005 i 2006 roku w sierpniu i zlapalem odpowiednio 4 szczupaki (w ciagu calego m-ca) a pozniej tołpyge (63cm 2,5kg) klenia i 2 szczupaki ale lowilem tylko na wahadlowki alga i gnom i na obrotowke czego warto sprobowac na tej pieknej dzikiej rzece???
June 26, 2007 4:26 pm 158.75.83.134 | 
|
 | autor - MiQ napisał: Witam!
Ja bywam „na Bugu”, na wysokości Drohiczyna, a precyzyjniej mówiąc po jego drugiej stronie tzw Ruskiej Stronie. Jako, że w okolicy mam działkę, bywam tam kilka razy do roku i przyznam, szczerze, że jest to bajkowy krajobraz – piękna rzeka, bardzo urozmaicona – natomiast fakt, wymagająca, a raczej należało by powiedzieć: trudna do odszyfrowania. Kilkakrotnie mówię: „Zupełne bezrybie” - dosłownie nic, żadnego brania, śladu życia, a wszystkie miejsca dosłownie podręcznikowe „miejscówki” zwalone drzewa, główki, rafy, podmyte skarpy, zalane korzenie drzew, kamienie. Cały arsenał przynęt: woblery we wszystkich odcieniach tęczy, trybach pracy, obrotówki, rippery we wszystkich rozmiarach i kolorach. Zupełnie nic. Innym razem, jednego dnia: piękny boleń - za pierwszym rzutem! szczupak 2,5 kg oraz dwa niewymiarowe, klika naprawdę ładnych okoni – i to wszystko jednego dnia! ...przyznam szczerze, że takie cuda nie zdarzały mi sie nigdzie, a w każdym razie nie często.
December 21, 2007 8:07 pm 84.10.244.188 | 
|
 | autor - Eryk napisał: ja kocham łowienie ryb na bugu ale w tym romu to ryba cos nie miala ochoty brac ja łowie kolo dorochuska na bugu ia tam tylko pare leszczy na splawik po 2kg i pare sumow
September 23, 2008 8:19 pm 83.28.156.134 | 
|
 | autor - eryk napisał: najbardziej to lubie spining na bugu i pare szczupaków sie wyciągneło ja to przewznie na sterzozeczu kolo husynnego lowie
September 23, 2008 8:23 pm 83.28.156.134 | 
|
 | autor - wedkoholik napisał: witam.szczeze to z roku na rik co raz mniej ryby sie wyciaga zawsze jak przyjade na ryby to sie pytam siedzacych wedkarzy czy cos bieze a oni muwia ze za serce he a ja sobie siadam i zawsze sie cos wyciaga no ale dwa razy na dzien necilem dzikim grohem kto jezdzi na ryby na bug a w okolicy husynne/dorohusk prosze o kontakt 8948870 to moje gg prosze pisac ten kto na bug jezdzi
September 26, 2008 7:51 pm 83.11.121.140 | 
|
|
Dopisz swój komentarz
w razie potrzeby możesz skorzystać z pomocy i objaśnień
Jeżeli chcesz zrezygnować, jeszcze możesz.
Każdy ponosi odpowiedzialność za treść umieszczanych przez siebie komentarzy. Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarzy sprzecznych z ideą wędkarstwa, działających na jego szkodę, niezgodnych z prawem oraz wulgarnych. Natomiast mile są widziane wpisy o tematyce wędkarskiej.
>>GÓRA<<
|
 |
|
 Wędkoholik POLECA




Ratujmy Szczupaka
Na adres redakcji Wędkarstwa Jeziorowego wpłynął komunikat Salmo Fishing Clubu.
Zamieś- ciłem go w części poświęconej ratowaniu tego gatunku. Przeczytaj- cie i skontaktujcie się z SFC.
Nie bądźcie obojętni na sprawę

Ratujmy Ryby
W polskich wodach w zas- traszającym tempie maleje
rybostan. Niektóre gatunki są poważnie zagrożone. Przyczyn jest wiele. I choć ryby głosu nie mają, czas najwyższy by
przemówiły naszym wędkarskim dzia- łaniem. Nie bądźmy obo- jętni na sprawę.

Karpiowanie
W związku z narasta- jącym zainteresowaniem wędkarstwem
karpiowym, założyliśmy niezależny portal Karpiowanie.
Serdecznie zapraszamy do uczestnictwa w życiu portalu o karpiowaniu.

Nowości na stronie
Jeśli chcesz zobaczyć co nowego ukazało się na stronie,
zajrzyj tu.

Lake Fishing Club
We wrześniu powstał kole- żeński klub wędkarski.
Wspólne wędkowanie i wymiana doświadczeń to nasz cel. < więcej >
|
|
 |