Boczny
Trok
Ostanimi czasy
na dobre spopularyzowała się i zadomowiła spinningowa technika jaką jest połów z bocznym
trokiem. Inaczej mówiąc paproszenie okazało się niezwykle skuteczną techniką. Okazało się
również, że technika ma również zastosowanie przy połowie na większe przynęty i spore
drapieżniki. Ale ten rodzaj spinningowania ma swoje wymagania. Skuteczne
połowy przy pomocy bocznika wymagają użycia odpowiedniego sprzętu,
uwzględniającego obraną technikę,
jak i warunki łowiska. Troczek to taka metoda,
na którą można złapać niemal każdą rybę. Na moim rozkładzie znajdują się płocie, leszcze,
karasie bolenie, szczupaki nie wspominając
okoni i sandaczy. Ostatnio nad zalewem zegrzyńskim zapiąłem 2-kilowego leszcza. Cóż to
była za walka!!!
Wokół metody bocznego troka narosło wiele złych opinii. A że to metoda dla mięsiarzy, że
nieetyczna, że łapie się tylko maleństwa, a to, że żyłki cienkie strzelają i ryby odpływają z
przynętami w pyskach. Mi jednak wydaje się że to nie metoda
jest nieetyczna, a wędkarze, którzy biorą wszystko, co zawiśnie
na drugim końcu wędki. Małe ryby rzeczywiście często pobierają przynęty, które są im
serwowane za pomocą bocznego troka. Dotyczy to przede wszystkim okonia, który niewiele
większy od przynęty potrafi połknąć gumkę naprawdę głęboko i skonać w trakcie próby
odhaczania. To niestety prawda.
Okonie i sandacze - bo te ryby są głównym celem naszych wypraw z trokiem gromadzą się w
stada osobników o podobnych rozmiarach. Jeżeli trafimy na miejsce, gdzie biorą małe sztuki,
szukajmy innego łowiska. Wędkarskie doświadczenie z pewnością pozwoli nam znaleźć miejsca
z dużymi rybami, których hol przyniesie nam wiele satysfakcji.
Miękkie szczytówki wędziska stosowane przy boczniku
oraz kołowrotki z dobrymi hamulcami pozwalają poradzić sobie z naprawdę dużymi rybami,
nawet wtedy gdy używamy żyłek o relatywnie małych średnicach.
Ale przejdźmy do
konkretów. Pozwolę sobie podzielić z Wami kilkoma spostrzeżeniami co do używanego
sprzętu i sposobów połowu.
Sprzęt do połowu
Kołowrotek
Nie zamierzam wymieniać konkretnych modeli sprzętu wędkarskiego. Ważne jest to, żeby
kołowrotek równo nawijał żyłkę i miał bardzo dobrze działający hamulec. Osobiście używam
kołowrotka Shimano w hamulcem walki. Hamulec walki jest bardzo
przydatny przy holu większej ryby na tak delikatnym sprzęcie. Jednak jeszcze ważniejszym
jest niezmiernie precyzyjne działanie hamulca zasadniczego i doskonałe układanie się żyłki na
szpuli. Lekka przynęta musi wylatywać z kołowrotka bez żadnych oporów żyłki na szpuli, zaś
przy cienkich żyłkach jakie tu stosujemy, niezawodność hamulca decyduje o sukcesie przy
gwałtownych zrywach i odjazdach ryby. Kołowrotek proponowałbym dobierać już po nabyciu
odpowiedniego wędziska. Całość bowiem musi być idealnie wyważona do ręki. W przeciwnym
wypadku długo nie połowicie, a ręka spuchnie.
Wędzisko
Wędka im delikatniejsza tym lepsza. Zwykle używam wędek od 3-15 gram wyrzutu. Bardzo ważne jest,
aby wędzisko miało bardzo delikatną szczytówkę, najlepiej wklejaną. Osobiście używam
wędziska przerobionego z sandaczowego kija Shimano zander z dorobioną specjalnie
szczytówką. Jeżeli będziecie mieli problem z wyborem dobrego kija poradźcie się wędkarza,
który poławia pickerami. On z pewnością pomoże Wam wybrać odpowiedni sprzęt. Delikatna
szczytówka, to jeden z kluczowych elementów efektywnego łapania z bocznikiem. Próbowałem
kiedyś łapać ryby przy pomocy typowego kija szczupakowego. Okazało się, że ryba czując
opór szczytówki wędziska bardzo szybko wypluwała przynętę nie dając szans na zacięcie.
Z tego jednoznacznie wynika, że szczytówka musi być niezwykle delikatna
i czuła. Samo jednak wędzisko winno być szybkie o szczytowej akcji z akcentami progresji co da nam możliwość
prawidłowej reakcji na branie ryby, a następnie jej hol.. Proponuję również wędziska typu nadgarstkowego, czyli
z krótkim dolnikiem poniżej uchwytu kołowrotka, umożliwiające w ten sposób pracę
nadgarstkiem, a nie całym ramieniem. W tej technice właśnie praca nadgarstkiem przy
prowadzeniu przynęty i zacinaniu jest niezbędna. Krótki dolnik ułatwia niezmiernie połowy z
łódki. Zdarzało mi się często, że w trakcie zacinania zaczepiałem dolnikiem wędki o poły
płaszcza przeciwdeszczowego, co kończyło się zejściem ryby z haka.
Sposób wiązania
Niektórzy stosują do montażu bocznika potrójny krętlik. Może jest to dobry sposób, ale
uważam, że trok z krętlikiem bardziej się plącze niż wiązany z samej żyłki.
Nie mniej ten sposób mocowania ma trochę zwolenników. Wówczas wiązanie krętlika do
żyłki najlepiej wykonać węzłem trilene na podwójnie złożonej żyłce. Popularnie węzeł ten
nazywany jest trzy końce. Żyłka na tym węźle zachowuje prawie 100% wytrzymałości.
Węzeł ten można wykorzystywać również do przywiązywania przynęty. Przynętę można
przywiązać również innym węzłem np. grinner.
Sposób w jaki ja osobiście wiążę żyłkę jest następujący.
Metrowy odcinek żyłki składam na pół. Następnie wiążę potrójną pętlę przy
końcówce złożonej żyłki. Bardzo ważne jest żeby
pętelka nie była pojedyncza, ponieważ żyłka w miejscu wiązania traci połowę ze swej
wytrzymałości, oraz aby w trakcie zaciągania węzła zamoczyć go w wodzie lub poślinić.
Ułatwi to poprawne ułożenie się splotów na węźle.
Powstałą w ten sposób pętlę dzielimy w stosunku 3:1. Na krótszym odcinku mocujemy
oliwkę a na dłuższym haczyk muchowy z przynętą. Ważne jest aby żyłka,
do której wiążemy przynętę stanowiła z główną monolityczną całość. Długości
poszczególnych odcinków uzależnione są od intensywności żerowania ryb. Należy przyjąć, że
im ryba gorzej żeruje tym odcinek z przynętą powinien być dłuższy. Wodzik, na którym
prowadzę przynętę ma zwykle długość około 80 centymetrów. W przypadku słabego
żerowania ryb zwiększam długość do 1,3 metra. Trok w przypadku łapania sandaczy różni
się od tego, który stosuję przy połowie okonia. Po pierwsze, żyłka i stosowane obciążenia są
większe. Używam żyłek o przekroju 0,22 oraz ciężarki 15-to gramowe.
Duży ciężarek przesuwający się po dnie powoduje przetarcie żyłki troka. Aby nie tracić
ciężarków i nie zatruwać wody ołowiem montuję zestaw trochę inaczej. W tym przypadku
krętlik jest niezbędny. Na jednym z oczek krętlika mocuję 25-cio centymetrowy przypon
wolframowy z oliwką. Natomiast do drugiego oczka przymocowuję żyłkę o długości do 80
cm z przynętą.
Obciążenie
Stosowane przeze mnie obciążenia uzależnione są od warunków panujących na łowisku.
Stosuję ciężarki od 4-15 gram
Pojawiły się w sprzedaży obciążniki w kształcie walca (pierwszy od prawej). Niestety
obciążniki tego typu widywane przez mnie nie miały odpowiedniej gramatury. Wydawało mi
się na początku, że walcowaty kształt tego ciężarka będzie lepiej przechodził pomiędzy
podwodnymi zaczepami. Jednak doświadczenia z tymi ciężarkami pokazały, że nie spełniają
one postawionych przez mnie wymagań. Może to tylko moje przyzwyczajenie? Sam nie wiem.
W każdym razie ja używam oliwek o kształcie łezki.
Trudno określić, jakiej gramatury ciężarków należy używać w stosunku do głębokości. Duże
znaczenie ma ukształtowanie dna, po którym prowadzimy przynętę. Postarajmy się tak
dobierać oliwki, żeby były one jak najcięższe a jednocześnie nie grzęzły nadmiernie w
zaczepach.
Haki
Najważniejsze żeby były z oczkiem na końcu. Ułatwia to wiązanie przynęty. Mogą być takie
jak na zdjęciu poniżej. Polecam haczyki muchowe, które wykonane są w grubego drutu.
Na takim haku przynęta lepiej się trzyma i rzadziej przecina silikonowe przynęty.
Uzbrajanie przynęt w haki
Wydawać by się mogło, że nie ma o czym się rozpisywać, ale przy troku jest to rzecz bardzo
ważna. Starajmy się tak nanizać przynętę na hak, aby trzonek haczyka biegł współosiowo w
stosunku do korpusu przynęty. Grot haka nie powinien za bardzo wystawać poza przynętę.
Niedokładne zamocowanie przynęty na haku powodować będzie wpadanie jej w ruch
wirowy, co w końcowym efekcie spowoduje splątanie zestawu.
Przynęty
W zależności od poławianego gatunku ryby stosuję różne rodzaje i rozmiary przynęt. W
połowach okoni i sandaczy stosuję przede wszystkim najmniejsze rozmiary twisterków
oraz własnoręcznie wykonane muszki.

muszki okoniowe

muszki sandaczowe
Kolory przynęt
Jak napisał kiedyś Jaj (Jacek Jóźwiak) w jednym ze swoich artykułów "Okoń ma tyle
powodów żeby nie żerować ile pasków na ciele." I to niestety jest prawda. Oczywiście są
kolory przynęt, na które okonie i sandacze reagują lepiej niż na inne. Moimi najbardziej
łownymi kolorami są: motor oil, denaturat, herbatka z pieprzem i brokatem oraz seledynek.
Ważne jest żeby przynęty okoniowe miały brokat. Wydaje mi się, że wtedy jest znacznie
więcej pobić niż przy zastosowaniu przynęt bez brokatu. Czasami warto eksperymentować.
Można zakładać przynęty o zupełnie "niechodliwych" kolorach lub kształtach. Okresy
niemrawego reagowania na gumki zmusiły mnie do szukania czegoś innego. Zacząłem wiązać
własne muszki okoniowe i sandaczowe. Kolorystykę widać na zdjęciach -
jest różna, czasem zupełnie kłująca w oczy i pstrokata. Wyniki przerosły moje
najśmielsze oczekiwania. Polecam spróbować. Może ktoś znajdzie inną jeszcze bardziej
łowną przynętę.
Prowadzenie przynęty
Przy bocznym troku istnieje wiele sposobów prowadzenia zestawu. Pomimo, że zestaw
trokowy stworzony jest przede wszystkim do połowów z dna. Można nim obławiać również
wyższe partie wody. Najprościej prowadzi się zestaw przesuwając wolno trok po dnie
trzymając wędzisko blisko wody, tak aby kąt pomiędzy żyłką a kijem równał się 90 stopniom.
Skuteczność bocznego troka moim zdaniem bierze się stąd, że zaczepiająca o dno oliwka
wprowadza przynętę w nieskoordynowane ruchy, doskonale imitujące żyjątka wodne.
Prowadzenie przynęty można jeszcze bardziej uatrakcyjnić poprzez łapanie z opadu. W tym
przypadku należy wędzisko trzymać po sandaczowemu, to znaczy trzymać szczytówkę wędki na wysokości wzroku. Prowadzenie polega na zebraniu żyłki kołowrotkiem a następnie na pauzie, podczas której przynęta ponownie opadnie na dno.
W zależności od gatunku poławianej ryby stosuję różne sposoby prowadzenia przynęty.
Okonie
Prowadzę bardzo powoli, od czasu do czasu mocniej przeciągając szczytówką przynętę po
dnie. Zwykle taki sposób prowadzenia sprawdza się w stu procentach. Jeżeli ryba reaguje
niemrawo na przynętę stopniowo zwiększam tempo prowadzenia przynęty. Jeżeli po wyjęciu
przynęty z wody widzimy, że wodzik przynęty mocno plącze się z trokiem oznacza to, iż
prowadzimy przynętę za szybko lub też mamy źle założoną gumkę.
Starajmy się prowadzić przynętę do samej łódki. Zdarza się
często, że okonie idą za przynętą do samej burty i dopiero przy podnoszeniu zestawu
decydują się na atak.
Sandacze
Przy połowie sandaczy stosuję zwykle mocniejszy zestaw niż przy okoniowych łowach.
Zestaw wiążę na żyłce 0,18 - 0,22 oraz stosuję większe ciężarki. Z moich doświadczeń
wynika, że oliwka mocniej bijąca w dno wznieca więcej osadów dennych i bardziej interesuje
sandacze. Przy połowach na sandaczowe muchy stosuję stabilizator przynęty w postaci
zamocowanej śruciny tuż przez muchą. Rozwiązanie takie pozwala na prowadzenie przynęty
tuż nad dnem. Łapiąc sandacze staram się prowadzić przynętę o wiele bardziej agresywnie
poszarpując od czasu do czasu szczytówką na przemian z chwilami przerwy w prowadzeniu.
inne ryby
Białoryb nie jest celem wypraw w bocznikiem ale często stanowi trofeum wędkarza
poławiającego tą metodą.
Zdarza się często, że na miniaturowe przynęty łakomią się ryby spokojnego żeru. Na haczyk
trafiają płocie, leszcze i karasie. Wędkarze, który namierzą stado grubych leszczy w
powodzeniem mogą szukać swojej szansy z bocznym trokiem. Duży leszcz potrafi dać dużo
emocji w trakcie holu. Duże leszcze najczęściej uderzają w przynętę w trakcie jej swobodnego
opadu tuż po zarzuceniu.
Jak widać brania
Pobranie przynęty przez drapieżnika przy połowach trokiem różni się znacznie od pobicia
przynęty prowadzonej na klasycznej główce jigowej. Jeżeli ktoś spodziewa się pięknych brań
odczuwalnych na dolniku wędki niech łowi klasycznie. Pobicie na troku charakteryzuje się
dużą miękkością. Uwidacznia się w początkowej fazie ugięciem szczytówki a następnie
energicznym szarpnięciem. Brania odczuwalne na dolniku wędki są rzadkością. Konieczna
jest więc ciągła obserwacja szczytówki. Po dłuższym okresie łowienia tą metodą można
odróżnić po sposobie brania wielkość ryby. Małe okonie atakują przynętę bardzo agresywnie
z furią szarpiąc szczytówką wędziska. Branie dużego garbusa charakteryzuje się głębokim
wychyleniem szczytówki a następnie jednym lub dwoma "tupnięciami".
Mam nadzieję, że moje
spostrzeżenia co do połowów z bocznym trokiem przydadzą się Wam w doskonaleniu sztuki
wędkarskiej. Starałem się Wam przekazać to jak ja łapię z bocznikiem a nie jak opisują to w
gazetach wędkarskich.
Życzę wszystkim Wam przynajmniej takich ryb jak te na poniższym zdjęciu. Wszystkie
zostały złapane w sierpniu ubiegłego roku na zalewie zegrzyńskim metodą bocznego troka.
Artur "Arturro" Kowalski
p.s. Przepraszam za nie najlepszej jakości zdjęcie, ale to jedyne jakie miałem, na którym widać efektywność połowu spinningowym pater noster.
Od siebie jako autora strony
chciałby dodać parę zdań na temat tej jakże ciekawej techniki połowu. To całkowicie moje spostrzeżenia i myślę, że
będą niejako tylko uzupełnieniem do wspaniałego opisu i doświadczeń Artura o połowch z bocznym trokiem.
Szczupaki na troka?
Na spinning pater noster można łowić również szczupaki. Ale od
razu zaznaczam, że nie wszędzie. Dotyczy to łowisk o piaszczystym dnie usianym kamieniami, na pewno takim bez
roślinności. Do takich z całą pewnością należą głęboko położone rafy w jeziorach, lub zbiorniki pożwirowiskowe.
Tu już musi być jednak zrobiony zestaw z przyponem
wolframowym. Przypon z przynętą mocujemy za pomocą małej agrafeczki. Sam przypon musi być jak najcieńszy i długi
około pół metra lub dłuższy. Do jednego oczka krętlika przywiązujemy żyłkę główną, do drugiego oczka żyłkę
stanowiącą boczny trok z ciezarkiem lub pałeczką
tyrolską. Należy w tym miejscu zauważyć, że po poderwaniu przynęty i ponownym jej opadaniu, pałeczka po je zetknięciu
się z podłożem musi się jeszcze wywrócić, co powoduje dodatkowy ruch przynęty, a to może mieć znaczenie w eksponowaniu
przynęty, a więc i w braniach. Na przyponie zaraz przed przynętą zakładamy 2- 3-y gramową śrucinę. W zależności od sytuacji, żyłke główną stosujemy
od 0,16 do 0,22.
Prowadzimy wolno szurając przynętą po dnie, od czasu do czasu
majestatycznie podnosząc wędzisko do góry, a następnie pozwalając swobodnie opaść przynęcie na naprężonej żyłce.
Czasem robimy chwilowe przerwy w ściąganiu przynęty. Brania są sygnalizowane zdecydowanym przygięciem szczytówki.
Bolesław "Wędkoholik" Michalski
– Komentarze –
Dopisz swój komentarz